Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty

Lodospady w Rudawce Rymanowskiej

Trudność tego wyjazdu polega na tym, że trzeba długo czekać.

 

Najpierw trzeba czekać, aż trochę popada. Najlepiej jak będzie padało długo i rzęsiście.

Później trzeba czekać na kilka dni "ekstremalnych" mrozów (piszę w cudzysłowie, gdyż za dawnych, dobrych czasów przy niejednym mrozie chodziło się po górach). Tym razem było -17C.



Następnie trzeba czekać na piękną, słoneczną pogodę i...



... już nie ma na co czekać. Trzeba pędzić wąską, zalodzoną drogą, by zdążyć na czas pomiędzy 8.00 a 10.00 (wtedy lodospady oświetla niskie, zimowe słońce).


 
Trzeba nieźle się natrudzić, by nie wpaść do lodowatej wody (chodzi się po nie do końca zamarzniętej rzece). 
 
  

Trzeba uważać, by nie trafić pod spadające kilkudziesięciokilogramowe sople

  

 

albo pod chylące się drzewa.



Trzeba też uważać na innych entuzjastów pięknych, zimowych widoków zamarzniętej wody. 


A to wszystko po to, by spełnić marzenia. Czeka się prawie rok na wyjazd, który trwa dwie godziny. No, chyba że człowiek trochę się spóźni i wtedy musi stać w kilkukilometrowym korku.

Podsumowując: było warto. Lodospady w Rudawce Rymanowskiej widziałam dwa razy i chętnie pojadę tam trzeci raz.  

Zima w Pieninach_cz.VI

Chciałam pokazać Grażynie najpiękniejszy wąwóz w Pieninach. Ale czy to za dużo/mało było śniegu albo słońce nie dopisało i wszystko było jakieś szare. Może za ślisko było podczas przechodzenia przez metalowe mostki, kładki i schodki. Jednym zdaniem - nie było zachwytów, ochów i achów. Trudno...







Sytuację uratował całkiem spory bałwanek, przy którym nawet udało się zrobić fotografię.

Adnotacja:

  • rezerwat Homole;
  • lokalizacja: Pieniny, Jaworki, gm. Szczawnica, powiat nowotarski, województwo małopolskie;
  • data wykonania fotografii: 2.02.2024 r.;
  • polecam: Wąwóz Homole.

Zima w Pieninach_cz.V

I pomyśleć, że w sezonie ustawia się tu długa kolejka chętnych do wejścia na Trzy Korony.


Ruch jest regulowany poprzez bardzo wąskie, podzielone na pół metalową barierką, schody.

 
Nie wiem, czy ludzie mają czas na oglądanie widoków. Ja miałam, oprócz mnie nie było nikogo.
 



 Mogłam spokojnie wchodzić po schodach, od czasu do czasu przystając, by sfotografować skały.



 
Niewielką platformę widokową miałam całą dla siebie. Pozwoliło mi to swobodnie się przemieszczać, podziwiając cztery strony świata.
 



 
 
Dodatkową atrakcją były kozice, pasące się na pobliskiej skale. 

 
 
 
 

Pięknie tu mogło być o zachodzie słońca, ale nie czekałam aż zmrok zapadnie.


 
Trzeba było jeszcze bezpiecznie zejść na dół.
 

 

 CDN

Adnotacja: