Trudność tego wyjazdu polega na tym, że trzeba długo czekać.
Najpierw trzeba czekać, aż trochę popada. Najlepiej jak będzie padało długo i rzęsiście.
Później trzeba czekać na kilka dni "ekstremalnych" mrozów (piszę w cudzysłowie, gdyż za dawnych, dobrych czasów przy niejednym mrozie chodziło się po górach). Tym razem było -17C.
Następnie trzeba czekać na piękną, słoneczną pogodę i...
... już nie ma na co czekać. Trzeba pędzić wąską, zalodzoną drogą, by zdążyć na czas pomiędzy 8.00 a 10.00 (wtedy lodospady oświetla niskie, zimowe słońce).
Trzeba uważać, by nie trafić pod spadające kilkudziesięciokilogramowe sople
albo pod chylące się drzewa.
Trzeba też uważać na innych entuzjastów pięknych, zimowych widoków zamarzniętej wody.
Podsumowując: było warto. Lodospady w Rudawce Rymanowskiej widziałam dwa razy i chętnie pojadę tam trzeci raz.






















W Wyborczej pisali, że turyści w niedzielę 18 stycznia zrobili na te wodospady normalny najazd. W poniedziałek było już mniej ludzi.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie niedziela (przy tak pięknej pogodzie) nie jest najlepszym czasem do odwiedzenie tej atrakcji. Ponoć ludzie około 14.00 czekali cztery godziny, aby wyjechać na DK28. Tam się nakłada jeszcze powrót ze stoku narciarskiego.
UsuńOplacalo sie czekac rok na taki spektakl. Wprawdzie widzialam juz zdjecia u wiadomokogo, ale nigdy dosc takich widokow, szczegolnie z innego punktu widzenia.
OdpowiedzUsuńMoje widzenie było trochę z mniejszą ilością zachwytów niż u wiadomokogo. Już raz widziałam te lodospady kilka lat temu. I nie było wtedy ludzi.
UsuńZdecydowanie warto było czekać i czyhać na odpowiedni moment. Piękne widoki!
OdpowiedzUsuńOj, piękne. Kiedyś pojadę tam kolejny raz. Każdej zimy tworzą się inne formacje.
UsuńŚwietnie opisałaś wyprawę do lodospadów, jest dramaturgia, dreszczyki też są!
OdpowiedzUsuńWarto się spieszyć i dojechać wcześnie nie tylko ze względu na kolejki, ważne jest słońce które podbija efekty wizualne lodowych nacieków.
Zdjęcia piękne i ciekawie wykadrowane, obecne są w nich także dreszczyki. Najbardziej podobają mi się te ujęcia z tym powalonym drzewem.
Dziękuję za uznanie. Dramaturgia była z przymrużeniem oka. trochę się nie wyspałam - trzeba było rano wstać, by zdążyć na to światło.
UsuńA drzewo - jakby specjalnie dla mnie się pochyliło.
Uznanie należne!
Usuń"Przymrużone oko" zauważyłam ;) a to że 8,00-10,00 godzina to nie jest twoja ulubiona pora aktywności, pamiętam.
Zdecydowanie nie moja, ale cóż się nie robi dla ładnych fotografii.
UsuńDramatycznie ...no , no...ładne zdjęcia, już teraz tam jest dużo mniej spektakularnie i pewnie dużo bardziej dramatycznie jeżeli chodzi o dojście do lodospadów, rzeka już nie tak skuta lodem...
OdpowiedzUsuńDziękuję za ładne zdjęcia. Teraz tam to plucha i roztopy. Dramatyczniej tylko spadają te kilkudziesięciokilogramowe sople.
UsuńWidoki niesamowite! Chciałabym to kiedyś zobaczyć na żywo :).
OdpowiedzUsuńŻyczę zobaczenie. Zdecydowanie warto tam pojechać.
Usuń