Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogowanie. Pokaż wszystkie posty

Nepomuckim szlakiem

Mój projekt Nepomuckim szlakiem dobiega powolutku do końca. Gdy zaczynałam opisywanie kapliczek i figur świętego Jana Nepomucena, spotkanych podczas podróży, miałam pomysł na dotarcie do wszystkich miejsc w województwie lubelskim. Dość szybko rozszerzyłam zasięg na województwo podlaskie i podkarpackie. Ostatnio stwierdziłam, że tysiąc to ładna, okrągła liczba (prawie trzecia część ogółu nepomuckich miejsc w Polsce).


Nie tak dawno (20.02.2023)  przejeżdżałam przez 800. miejscowość, w której znalazłam kapliczkę świętego Jana Nepomucena. Był to Gościeradów Plebański w powiecie kraśnickim, województwie lubelskim. I to właśnie województwo lubelskie przoduje w ilości miejsc, związanych z kultem świętego Jana Nepomucena, odwiedzonych przeze mnie.

Zestawienie miejscowości w poszczególnych województwach (dla porównania - procentowe) na dzień 1.03.2023 r.:
Ponieważ nad opisywanie przedkładam wędrówki, na blogu Nepomuckim szlakiem jest przedstawiona dopiero połowa miejsc, tak więc jeszcze to trochę potrwa. Powolutku szukam jednakże innych pomysłów na podróże tematyczne.

Przy okazji serdecznie dziękuję wszystkim odwiedzającym mój drugi blog, a przede wszystkim komentatorom, którzy  przez ostatnie sześć lat zostawiali swoje uwagi pod wpisami. Szczególne podziękowania kieruję pod adresem Marii i Dariusza - za wytrwałość.

Życzenia noworoczne

 

Puszcza królewska,

 

 

książęca,

 

biskupia, 

świętokrzyska, 

 

chłopska 

  

ma zostać na wieki wieków, 

 

jako las nietykalny, 

siedlisko bożyszcz starych, 

 

po którym święty jeleń chodzi 

 

– jako ucieczka anachoretów, 

 

wielki oddech ziemi 

 

i żywa pieśń wieczności.

Drodzy Czytelnicy, w nadchodzącym 2023 roku życzę Wam, aby wszystko, co piękne na tym świecie, trwało w majestatycznym spokoju nieruszane złą wolą i ręką człowieka. Niech spełnią się Wasze marzenia. Miejcie siłę na nowe wyzwania. Bądźcie zdrowi i dbajcie o siebie.

P.S. Fragment "Puszczy jodłowej" Stefana Żeromskiego dopełniają fotografie zrobione podczas mojej ostatniej wyprawy w Góry Świętokrzyskie.

Góry Słonne z Grażyną - przepis na dobrą wyprawę

Poniżej podaję przepis na wspaniałą podróż z Grażyną wraz z opisem tego, co jest potrzebne, aby wyjazd się udał (kolejność jest dowolna):
- samochód terenowy i jakaś droga, po której może jechać;

- mieszkanie, niekoniecznie z basenem, ale ładny widok z okien jest wskazany;


- atrakcje turystyczne jedyne w swoim rodzaju;

- coś nietypowego, oryginalnego albo z kategorii "naj";

- ślady słynnych ludzi, miejsca urodzin, pomniki, ławeczki;



- pomniki przyrody zadziwiające swoim wiekiem, kształtem, położeniem;

    

- "sarenki" specjalnie dla Grażyny;

- trochę serca w razie złego humoru;

 

- ociupinka tajemniczości;


- kilka aniołów

    

albo choćby skrzydła;

 


- ciekawe okna, drzwi,

    

studnie;

- przykłady sztuki ulicznej;


-  muzeum w razie niepogody;



- pocztówka dla Darka  (przydałoby się więcej skrzynek pocztowych);


- ciasteczko w razie głodu


albo jeszcze lepiej kilka ciasteczek;

- wygódka w razie nagłej potrzeby.


Oczywiście, nie zawsze jest wszystko, co powyżej. Czasami są inne, nie mniej ciekawe okoliczności, miejsca, atrakcje. Najlepszym sprawdzianem tego, że wyprawa się udała, jest pomysł na kolejny wyjazd. My już obmyślamy włóczenie się trasą przyrodniczo-edukacyjno-turystyczną "Doliną Sanu".

W tym Zamościu w biały dzień...

... możesz położyć się na rynku, możesz spać, nikt nie nadejdzie, nikt nie nadepnie… Jedyni przechodnie to łaciata krowa i dwie kozy spacerujące wzdłuż rynsztoku. [źródło]


Tytuł, jak i powyższy cytat to słowa Bolesława Leśmiana, który mieszkał w Zamościu w latach 1922-1935, pracując jako notariusz. Ponieważ nie lubił swojej pracy, nie polubił też miasta, w którym przyszło mu mieszkać przez trzynaście lat.
 
 
 


Do Zamościa strasznie mi się nie chce wracać — jest to po prostu dramat dla mnie. - pisał, będąc w Monte Carlo, do Zenona Przesmyckiego w liście z dnia 5 marca 1925 r. [źródło]
 


 
W negatywnej ocenie miasta wtórowała mu córka Maria Ludwika Mazurowa: "Miasteczko było zawistne, ponure, niesympatyczne. Pejzaż szary". [źródło]




Wpis ten miał być opublikowany ładnych kilka lat temu. Fotografie Zamościa zrobiłam podczas wizyty na Lubelszczyźnie Orszulki. O rany, kiedy to było?




Dzięki temu, że odzyskałam ostatnio część fotografii sprzed kilku lat, mogę powrócić wirtualnie do moich niektórych wspomnień z wędrówek.
 




Gdyby ktoś był zainteresowany porównaniem wyglądu współczesnego Zamościa z opisem Bolesława Leśmiana, to polecam również wpis Pan Samochodzik i szwedzki stół, będący relacją z wizyty Grażyny i P. na Lubelszczyźnie.


P.S. Podczas zwiedzania Zamościa z Orszulką na rynku były tylko gołębie. Kozę, i owszem, spotkałyśmy. Pasła się spokojnie przy ruinach zamku w Krupem.