Bajka o Czerwonym Kapturku

Mój ostatni wyjazd do Storczykarni w Łańcucie zaowocował licznymi fotografiami przepięknych kwiatów. Przyglądając się im dokładnie, zauważyłam, że i one się na mnie "patrzą".

Babciu, dlaczego masz takie duże oczy?


Żeby móc lepiej widzieć uroki tego świata, zobaczyć piękno gór i jezior, zieloność lasów, wszystkie barwy lata, rozróżnić kolory jesiennych liści, a także wśród przyrody dostrzec drugiego człowieka.

 

Babciu, dlaczego masz taki duży nos?


 


 
 
Żeby poczuć zapach rozmarzającej ziemi, wiosennych kwiatów, świeżo skoszonej trawy i świątecznych pierników. 

 
 
 
 


Babciu, dlaczego masz takie duże usta? 

 

Żeby móc się szeroko uśmiechać do ludzi i do siebie samej.

 

 

 

Babciu, dlaczego masz taki duży język?


 

Żeby móc bardziej smakować życie.

 

 
 
Babciu, dlaczego masz takie duże zęby?


Co o tym sądzisz, Szanowny Czytelniku - dlaczego?

Klasztor, w którym straszy... 12 lat później

Trudno uwierzyć, że prawie dwanaście lat temu udało mi się napisać post pt. Klasztor, w którym straszy

 
 

Wróciłam do tamtego tekstu i komentarzy. Trudno też uwierzyć, że na świecie nie ma już niektórych osób.



Ruiny klasztoru trwają, może trochę bardziej zabezpieczone, może bardziej wykorzystane turystycznie.


Niestety zima nie jest najlepszą porą do zwiedzania zabytku. Wszystko jest przykryte śniegiem, pozamykane, zmrok zapada zbyt wcześnie.


Wnętrza klasztoru można oglądać tylko przez zamkniętą bramę. 


I tylko figura Matki Boskiej Szkaplerznej stoi na swoim miejscu w niezmienionej postaci.


Lodospady w Rudawce Rymanowskiej

Trudność tego wyjazdu polega na tym, że trzeba długo czekać.

 

Najpierw trzeba czekać, aż trochę popada. Najlepiej jak będzie padało długo i rzęsiście.

Później trzeba czekać na kilka dni "ekstremalnych" mrozów (piszę w cudzysłowie, gdyż za dawnych, dobrych czasów przy niejednym mrozie chodziło się po górach). Tym razem było -17C.



Następnie trzeba czekać na piękną, słoneczną pogodę i...



... już nie ma na co czekać. Trzeba pędzić wąską, zalodzoną drogą, by zdążyć na czas pomiędzy 8.00 a 10.00 (wtedy lodospady oświetla niskie, zimowe słońce).


 
Trzeba nieźle się natrudzić, by nie wpaść do lodowatej wody (chodzi się po nie do końca zamarzniętej rzece). 
 
  

Trzeba uważać, by nie trafić pod spadające kilkudziesięciokilogramowe sople

  

 

albo pod chylące się drzewa.



Trzeba też uważać na innych entuzjastów pięknych, zimowych widoków zamarzniętej wody. 


A to wszystko po to, by spełnić marzenia. Czeka się prawie rok na wyjazd, który trwa dwie godziny. No, chyba że człowiek trochę się spóźni i wtedy musi stać w kilkukilometrowym korku.

Podsumowując: było warto. Lodospady w Rudawce Rymanowskiej widziałam dwa razy i chętnie pojadę tam trzeci raz.