Translate

sobota, 6 lutego 2016

Pan Samochodzik i tajemnice teatru

- Czy masz czas jutro w południe?
- Tak.
- To wspaniale, w związku z tym mam dla ciebie niespodziankę. Ubierz się ładnie... A zresztą ty i tak zawsze ładnie wyglądasz.
- Ale gdzie my właściwie idziemy? Pytam, żeby wiedzieć w co się ubrać.
- Nie powiem, przecież to niespodzianka.

I tym sposobem zostałam zaproszona do... teatru. Ale nie tak, zwyczajnie, na przedstawienie:). Brałam udział w zwiedzaniu "od kuchni" jednego z najstarszych teatrów w Polsce.


Dokładnie 130 lat temu, 6 lutego 1886 r., został otworzony Teatr Lubelski. (który powstał jako czwarty w kraju, wcześniej wzniesiono teatry w Krakowie, Warszawie i Poznaniu). O tym, jak do tego doszło, można przeczytać na stronie Theatre-architecture.   


Z dziejami lubelskiego teatru zapoznałam się w foyer. Na tablicach i w gablotach zgromadzono setki pamiątek dotyczących budynku, przedstawień, ludzi związanych z tym miejscem.



Oglądanie eksponatów okazało się tylko wstępem do prawdziwej wędrówki po wszelkich zakamarkach teatru, począwszy od sali balowej (?), do której strach wchodzić z powodu dziur w podłodze, poprzez widownię, scenę, rekwizytornie, sale prób, "poczekalnię" dla aktorów i bufet, skończywszy na garderobach i charakteryzatorniach.


Przewodnikiem była Anna Nowak - na co dzień aktorka Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie, a przy okazji pasjonatka historii teatru, zajmująca się także teatralnym archiwum. Pani przewodnik przedstawiła nam 130-letnią historię lubelskiej sceny, łącznie z opowieścią o wywoływaniu ducha Juliusza Osterwy. Pokazała nam także historyczną zapadnię, która nieprzerwanie i niezawodnie działa od samego początku istnienia budynku.


Opowiedziała o tym, jak funkcjonuje teatr od kulis, zaprowadziła do miejsc na co dzień niedostępnych dla widzów. Obejrzeliśmy: zaplecze sceny, malarnię, 

      

miejsce pracy suflera, oświetleniowca, operatora dźwięku.

Przy okazji wypróbowaliśmy działanie tradycyjnych urządzeń, służących wytwarzaniu różnorodnych efektów dźwiękowych (odgłosy burzy, uzyskane przy ich pomocy były niesamowite i bardzo przypominające naturę). Obserwowaliśmy również demontowanie elementów dekoracji.


Pani Anna zaprowadziła nas do magazynu rekwizytów (ponoć w lubelskim teatrze jest ich aż 25000). 


Niestety, nikt się nie dał namówić na "upuszczenie krwi z nosa".


Za to w garderobie i charakteryzatorni nie było problemu z przymierzaniem ubrań.


Niektórym było bardzo do twarzy w niebieskich perukach:)


W trakcie wędrówki po teatrze zajrzałam do sali prób, w której akurat stała "dekoracja" do "Pana Tadeusza".


W teatralnym bufecie zachwyciły mnie drzwiczki do kuchennego okienka i stary akordeon.


W trakcie zwiedzania przyglądałam się projektom strojów teatralnych i dekoracji.


Oglądałam zdjęcia aktorów, pracowników teatralnych i ich dzieci (w tym urodzone na scenie).


Jedna z fotografii szczególnie przykuła mój wzrok. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że...


Stanisław Mikulski przyjechał do Lublina w 1953 roku, zostając członkiem zespołu aktorskiego Teatru im. Juliusza Osterwy. Jedną z pierwszych sztuk, w których wystąpił w Lublinie, była komedia "Kandyda" George'a Bernarda Shawa w reżyserii Wiktora Biegańskiego Grał w niej wikariusza Aleksandra Milla.

źródło

Zamieszkał w jednej z kamienic na Placu Zamkowym (ówcześnie zwanym Placem Zebrań Ludowych). Wspominał to następująco: Mieszkałem w lewym skrzydle ciągu tych kamienic, jeśli patrzymy na nie spod zamku. Mieszkanie było dwupokojowe, ale pokoje były bardzo małe. W sumie miały jakieś 40 m. (...) Nie było to złe, bo przecież bardzo ładnie położone. Ale miało jedną podstawową wadę - nie było centralnego ogrzewania, a jedynie piece kaflowe.


Powyższe cytaty pochodzą z artykułu Ulica Hansa Klossa, a tytułowa ulica znajduje się naprawdę w Lublinie. Można przeczytać o niej w artykule J-23 nadaje z... Lublina.

źródło

P.S. Opowieści o historii Teatru im. Juliusza Ostery w Lublinie można znaleźć na stronie Spacerownik teatralny. Jest też tam sporo fotografii i zdjęć pocztówek - polecam:)


Przy okazji pięknie dziękuję za tak nietypowe zaproszenie do teatru:)

38 komentarzy:

  1. O rany, to musiała być fantastyczna wizyta z takim zwiedzaniem teatru od kuchni! Zazdroszczę, też chciałbym to zobaczyć i usłyszeć :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - sam pomysł na taką niespodziankę był fantastyczny. Po drugie - w życiu nie zwiedzałam tak żadnego teatru. Po trzecie - atmosfera podczas wędrówki po zakamarkach teatru była świetna. Po czwarte - naprawdę Teatr Osterwy pięknie prezentuje się i z zewnątrz, i z wewnątrz. Po piąte - gorąco polecam zwiedzanie teatru z przewodnikiem - najbliższe jest 26 kwietnia o godzinie 16:00:)

      Usuń
  2. Tylko raz zwiedzałam teatr "od kuchni" i nie bardzo dokładnie. To jest fascynujące przeżycie, nie dziwię się, że Ci się podobało.
    Młody Mikulski przystojny na tych zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki teatr zwiedzałaś?
      W Stanisławie Mikulskim kochało się pół Lublina, ponoć drugie pół w Janie Machulskim - zajrzyj, proszę, w wolnej chwili na polecane strony, jest tam więcej pięknych fotografii:)

      Usuń
    2. To była dawna operetka krakowska. A i w magazynie kostiumów byłam.

      Usuń
    3. Ale fajnie:))) W Krakowie byłam tylko raz w Teatrze Słowackiego - w drugiej klasie LO:)

      Usuń
  3. A ja nie zwiedzałam teatru od kuchni. To wszystko jeszcze przede mna:) Kiedyś widziałam piwnice Teatru Lalek w Białymstoku i zgromadzone tam skarby - lalki, lalki bardzo stare lalki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba to koniecznie nadrobić:) Rany, piwnice teatru lalek to prawdziwy Sezam:)

      Usuń
  4. Zawsze marzyłam i marzę do dzisiaj, żeby pogrzebać w teatralnej rekwizytorni!
    Klos jako wikary ma śliczności rurkę na głowie:))) Miałam taką jako 2-latka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta "rurka" jest naprawdę śliczności:) A w takiej rekwizytorni - czego tam nie było:) Nawet "alkohol" był:)

      Usuń
    2. Swego czasu miewałam na swojej głowie podobną rurkę, moja była bardziej centralnie :)

      Usuń
  5. Chciałabym pogrzebać w takiej rekwizytorni, poprzymierzać, i żeby nikt mi na ręce nie patrzył i żebym mogła tam sobie niespiesznie pobuszować. Wiesz, że jednym z moich młodzieńczych marzeń było zostać charakteryzatorką? Wtedy tylko w Łodzi była stosowna szkoła i tato się nie zgodził. Sama nie wiem - dobrze to, czy źle? Pewnie zupełnie inaczej potoczyłoby się moje życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano, już Cię widzę przymierzającą te wszystkie krynoliny i peruki, nie wspominając o kapeluszach i torebeczkach:)
      Na Twoje pytanie podpowiadam - dobrze:)

      Usuń
  6. Ten wpis przypomniał mi spotkania zatytułowane "Otwarte drzwi teatru", w których miałam okazję uczestniczyć jako licealistka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że takie akcje są prowadzone. Dzięki nim można inaczej spojrzeć na teatr:)

      Usuń
  7. Ależ Ci zazdroszczę tej wycieczki! Świetna przygoda...po zdjęciach już widać, że musiało być interesująco:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było bardzo interesująco, w życiu czegoś podobnego nie widziałam:) Dziękuję za pozdrowienia:)

      Usuń
  8. świetna wycieczka, też bym chętnie tak pozwiedzała! ostatnio udało mi się zajrzeć "od kuchni" do PKiN, ale to nie to samo :( w planach było zwiedzanie zaplecza Sali Kongresowej, ale tylko salonik vipów pokazali, reszta w remoncie i niedostępna była

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic, może kiedyś jeszcze zobaczysz:)

      Usuń
  9. Fantastyczna przygoda i szczerze zazdroszcze:) Podotykac i poczuc ten klimat, ach! A teraz wszystko robia elektronicznie i dawne czasy juz nie wroca.
    Kiedys zdobycie biletu na dobry spektakl graniczyl z cudem, a wyjscie do teatru to bylo cos!
    Pan Mikulski byl wyjatkowo przystojnym mezczyzna, teraz ci aktorzy jacys tacy przezroczysci.

    Serdecznosci Arteńko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za serdeczności:) Masz rację - kieeedyś to byli aktorzy:) I wyjście do teatru to było coś, ale i ja (nie wiedząc przecież gdzie idę), postarałam się, aby nie wypaść jak ostatnia "sirota":)

      Usuń
  10. Byłam kiedyś, jeszcze jak pracowałam, na zapleczu naszego Teatru Lalek. Zorganizowane to było dla nauczycieli, którzy brali udział w Przeglądzie Teatrzyków Dziecięcych. Finał przeglądu był w Teatrze Lalek.
    Nawet przymierzałam się do pracy w tym teatrze w pracowni lalkarskiej, ale to jakoś rozeszło się po kościach ;)
    To co ja widziałam na zapleczu teatru było tylko ułamkiem tego co Ty miałaś okazje oglądać.
    Ja tak jak Hana z olbrzymią przyjemnością pogrzebałabym w rekwizytach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy pomysł z tą pracą w pracowni lalkarskiej.
      Moje zwiedzanie, zamiast godziny, trwało trochę więcej niż dwie, a i tak nie zwiedziliśmy wszystkiego.

      Usuń
    2. Z tą pracą w pracowni lalkarskiej, to wtedy było raczej na zasadzie pobożnego życzenia ;) Za mało jeszcze umiałam w tamtym okresie :)

      Usuń
  11. Ja tylko zwirzałam od kuchni teatr Baj w Warszawie, będąc jako opiekunka dzieci z przedszkola. Też mi się podobało, sczególnie te lalki wiszące is tojące wszędzie. Fajna ta twoja wyciecka, zerknij do mnie, zobacz, jak pójdzie dobrze, gdzie Cię Grazynka (albo my obie) zabierzemy nastepnym razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, opiekunka dzieci z przedszkola? Mnemo, Ty to masz wspomnienia:) Już się domyślam, o czym piszesz, ale zaraz "lecę" zobaczyć dokładnie:))) I proszę mnie tam zabrać - obie:)

      Usuń
  12. Ale fajnie! Chciałabym kiedyś zwiedzić teatr od kuchni, może będą coś takiego organizować w moich okolicach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam:) Albo przyjedź do Lublina:)

      Usuń
  13. Ale mialas frajde, niezwykla wycieczka!!Teatr od kuchni, ciekawe! rekwizytornia najbardziej mnie zainteresowala, byloby co tam robic, a kurz i alergia..tak mi sie pomyslalo, bom alergiczka jest. Ty tez...
    Zagladnij do Mnemo, ma dla nas piekna wycieczke..juz pialam na jej blogu z zachwytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pal licho alergię:) W tych rekwizytach jest coś magicznego:) Lecę do Mnemo:)

      Usuń
  14. A jak oceniasz kogoś kto tam oprowadza łatwo? Bo to zapewne aktor? Ale magia, teatr od kuchni. Ja też chcę!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Anna Nowak to przede wszystkim pasjonatka, świetnie przygotowania do roli gospodyni teatru:) Polecam ciekawostki na jej temat:

      http://teatrnn.pl/leksykon/node/4250/anna_nowak_ur_1950
      No i koniecznie trzeba zwiedzić Teatr Osterwy, a poza tym słyszałam, że również Teatr Stary w Lublinie ma podobną ofertę:)

      Usuń
    2. Hmmm, chyba trzeba się wybrać w te strony i pooglądać ciekawe miejsca :)

      Usuń
    3. Trzeba, trzeba:))) Bez dwóch zdań:)

      Usuń
  15. Cudowne... Smakuję Twoje notki jak najlepsze czekoladki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ mi miło:) Dziękuję pięknie:)

      Usuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz i że tracisz swój cenny czas, aby zostawić po sobie ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...