Translate

niedziela, 30 listopada 2014

Życie optymisty nie jest łatwe_cz.2

... choćby dlatego, że tak trudno jest myśleć pozytywnie:) [Tytuł to słowa, których autorem jest Scott Adams.]

Wędrowiec szedł polną drogą, gdy na jej skraju, w trawie pojawiło się coś, co przypominało krzak o dziwnych kształtach.
-To wąż - pomyślał wędrowiec.
Wąż rozwinął się, podniósł i ukąsił go śmiertelnie.
Inny wędrowiec szedł tą samą drogą i także ujrzał ten dziwny krzak.
-To na pewno ptak - pomyślał.
Z trzepotem skrzydeł ptak odleciał gdzieś wysoko.

Powyższe opowiadanie Bruna Ferrero pt. "Potęga myśli" dedykuję Kalipso w związku z postem pt. "W kieszeni mam kastet". W komentarzach do niego napisałam:
A może by tak zacząć opowieść:
Pewnego lata na Mazurach płynę nocą po jeziorze Bełdany. Jest ciepło, wiatr cichutko wypełnia żagle. Wokół mnie nie ma na wodzie nikogo. I nagle... na jednym z brzegów, na jakimś pomoście, ktoś zaczyna grać na trąbce "Ciszę". Jest pięknie... :)
Jest to opis autentycznego zdarzenia, które miało miejsce wiele lat temu. Mimo upływu lat, do dziś pamiętam dźwięk tej trąbki, rozchodzący się po wodzie. Po prostu - niesamowite przeżycie:)


"Cisza" jest obecnie często grana w naszym kraju na pogrzebach, ale był taki czas, gdy wykonywano ją na weselach o północy. Wszystko jest względne. Ciekawe, co by na to rzekł kompozytor tego utworu, Nini Rosso. Dla mnie, odkąd ją usłyszałam wtedy na Mazurach, jest wyrazem zachwytu nad światem. Zresztą popatrzcie i posłuchajcie sami. Zapraszam Szanownych Czytelników do wysłuchania utworu "Cisza" ("Il Silenzio") w wykonaniu orkiestry André Rieu [fragment koncertu na wyspie Mainau, źródło].

52 komentarze:

  1. Rzeczywiście nie doceniamy siły naszej psychiki. W zależności od tego jak myślimy, uruchamiamy swoje działanie.O ileż łatwiej rozwiązać problemy, gdy patrzymy na nie przez pryzmat sprawy do załatwienia, a nie tragedii, która nas dotknęła. A zaprogramowani na pesymizm faktyczne mają problem z pozytywnym myśleniem :) Trudna sprawa :)
    U nas "Ciszę" też grają na pogrzebach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się Twoje podejście do rozwiązywania problemów. No i masz rację z zaprogramowaniem na pesymizm - zdaje się to być cechą narodową.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Ewą. Może pamiętasz, że wspominałam u siebie, że jestem w szpitalu. W tym roku byłam w nim trzy razy. Dlaczego? Bo się popsułam i trzeba było mnie naprawić, a nie dlatego, że mam... co mam. I od razu łatwiej żyć.

      Gdy przeczytałam "Cisza", od razu pomyślałam - Andre Rieu. Zacofana jestem i odkryłam go dopiero kilka miesięcy temu i słucham niemal codziennie.

      Usuń
    3. Zdrowia życzę przede wszystkim:) I szybkiego wyjścia ze szpitala.

      Usuń
    4. Dzięki serdeczne :-)

      Teraz widzę, że źle napisałam - powinno być "byłam w szpitalu", bo teraz nie jestem, ale w styczniu będę, więc życzenia szybkiego wyjścia się przydadzą. Pozdrawiam :-)

      Usuń
    5. Czyli, że na święta będziesz w domu - to dobrze:)

      Usuń
  2. Arteńka ,życie w ogóle nie jest łatwe, ale wszystkie nasze zachwyty nad światem pozostają w nas i są dla nas kapitałem z którego mozemy czerpać w szare ,ponure ,albo tylko nijakie dni . Dlatego to takie wazne ,żeby sie umieć tym światem zachwycać . A Ty Arte to potrafisz i robisz to tak pieknie :)))) Nie zapomnę ,jak biegałas po ogrodzie botanicznym z rozwianym włosem :)))))
    Niedawno zauważyłam ,że nie potrafie sie martwić ,wypieram negatywne emocje ,jak przychodzi jakiś problem ,wtedy zastanawiam sie jak go rozwiązać .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie jest łatwe to nasze życie. I dlatego warto wysilić się na odrobinę dobrych myśli - procentują później innym postrzeganiem świata. Czasami zachwycić może dosłownie maleństwo - jakiś kwiatek wyrastający nieśmiało z ziemi:)
      A z tym martwieniem to chyba jest tak - przychodzi taki czas, że "energia na zamartwianie" jest już wyczerpana i wtedy tylko pozostaje rozwiązać problem lub przeczekać.

      Usuń
  3. Świat nas bardziej negatywnie programuje, stąd tak trudno zdobyć się na optymizm - tak mi się wydaje przynajmniej, z obserwacji. I optymistom żyje się trudniej, bo są tłamszeni z wszystkich stron, ale warto próbować, bo wtedy faktycznie wiele problemów wygląda inaczej.
    U nas "Ciszę" też na pogrzebach grają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to tylko u nas, Polaków, jest takie programowanie na pesymizm. Mamy to we krwi. Takie cierpienie za miliony.

      Usuń
  4. Ja tez mam w pamieci podobna, scene, bylo to w Caracas, wchodzilismy na gore caracaska, Avile, sciezka sie wila nad przepascia, w dole cale Caracas...nagle uslyszalam piekna muzyke, Ktos gral na flecie, poszlismy za dzwiekiem, na wystepie skalnym siedzial chlopak . u stop mial dalekie miasto i gral jakas piekna, melodie. Wrazenie bylo piorunujace...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Twojego opisu wynika, że sytuacja była niesamowita, a jakie piękne widoki wokół (to już moja wyobraźnia działa:)

      Usuń
  5. Nie mogę tego słuchać....aż mnie wzruszenie za gardło chwyta.To był ulubiony utwór mojego taty,Ostatni raz słyszałam go...a lepiej nie wpominać.Piękny utwór ale mnie napawa niebywałym smutkiem.Ostatnio słuchałam kilka utworów granych przez Andre Rieur i byłam pod wielkim wrażeniem.Nawet nie wiesz jak lubię Twoje posty....dziękuję!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, nie chciałam wywoływać smutku.

      Usuń
    2. Wiesz Arte... smutek czasami tez jest potrzebny - nawet optymiscie ;-)))
      Nie jest on wtedy polglupiek szczerzącym zęby do wszystkiego wokol ale czlowiekiem, ktory potrafi sie tak zachwycic, ze az wzruszyc ;-)))

      Usuń
    3. Wzruszenie a smutek to według mnie różne rzeczy. Smutek kojarzy mi się z jakimś nieszczęściem w przeciwieństwie do zadumy, zamyślenia czy... zachwytu nad światem.

      Usuń
  6. Wyobrażam sobie to wrażenie, którego doznałaś, bo wiem, jak wygląda noc nad jeziorem, taka cisza i tylko plusk fal....a tu nagle przeszywająca tęsknotą nuta......
    Muzyka moim zdaniem potrafi nam zaprogramować nastrój, dlatego rankiem, kiedy pomykam do huty, radio w autku dudni, a szukam kawałków naładowanych i mocnych i pozytywnych, żeby mnie nastroiły na wesoło.
    Arte, dostałaś przesyłkę, bo tylko od Ciebie nie mam jeszcze wieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, nie tęsknotą tylko zachwytem nad pięknem otaczającym grajka:)
      W drodze do huty proponuję szanty:)
      A za przesyłkę serdecznie dziękuję, pochwalę się nią w kolejnym poście:)

      Usuń
  7. Kilka lat temu terminowałam w Warszawie w pewnej sieci. Przyjechał do mnie Ogniomistrz i włóczyliśmy się nocą po mieście. Było już bardzo późno. Przechodziliśmy przez Plac Defilad i nagle usłyszeliśmy argentyńskie tango. I zobaczyliśmy tańczące tango pary, nie jakichś tam przypadkowych ludzi, którzy o tangu nie mają pojęcia, ale profesjonalnych tancerzy. Wrażenie było piorunujące! I jakieś odrealnione - w pustym już, uśpionym mieście nagle ta muzyka i taniec. Nie zapomnę tego do końca życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże niesamowicie musiało to wyglądać. I noc, i miejsce, i argentyńskie tango:)
      Widziałam kiedyś w Hiszpanii następującą scenkę: niedziela, ludzie wychodzą z kościoła i w pewnym momencie, tak po prostu, zaczynają tańczyć. Żar leje się z nieba, a oni tańczą:)))

      Usuń
    2. Hana przypomnialaś mi :))) Kilka lat temu ,we Wrocławiu trwał zdaje sie przegląd chórów . Już pod wieczór byłam na Rynku ,środkiem placu Gołębiego przechodziła grupa ludzi z kwiatami . W pewnym momencie zatrzymali sie na tym placu ,grupka sie uformowała w kilka rzędów ,przed nimi ustawił sie męszczyzna ,i zaczeli spiewać ,profesjonalnie wyszkolonymi głosami ,dyrygowani przez tego pana . Nie pamietam co spiewali ,ale brzmiało świetnie ,ale przede wszystkim to niesamowite wrażenie , że tak spontanicznie dali mnie i innym ludziom radość , że im się chciało . Kwiaty wskazywały ,ze wracają prawdopodobnie z koncertu ,byli pewnie zmęczeniu ,ale tą radością która ich przepełniała ,zechcieli sie podzielić ze zwykłymi przechodniami :))))

      Usuń
    3. Przesympatyczne zdarzenie:)

      Usuń
    4. A ja pamiętam inne wydarzenie...
      W Jeleniej Gorze w kosciele garnizonowym odbywal sie koncert....
      Swiatla przygadzone tak, ze poza ołtarzem nic nie bylo widac... nagle przez srodek i nawy kosciola uniosl sie dzwiek krokow... taki mocny zolnierski...a chwule pozniej z roznych czesci kosciola zaczely plynac slowa piesni, jeden spiewak dolączal do drugiego aby na koncu stworzyc jeden silny, piekny glos...i dopiero wtedy zapalily sie swiatla - przyciemnione na szczescie...
      Okazalo sie, ze spiewacy rozstawieni byli po calym niemalze kosciele...
      Pamietam te dolaczajace jeden do drugiego i kolejne glosy... kazdy glos z innego miejsca...

      Usuń
    5. Też niesamowite zdarzenie. Popatrz, wystarczy tylko ustawić ludzi w różnych miejscach i ... pozwolić im się w końcu spotkać w jednym. A jaki efekt:)))

      Usuń
  8. Kurczę, ale mnie zaskoczyłaś i wzruszyłaś... Znowu:)
    Cóż mam napisać? Poczytam i pomyślę:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym optymizmem trudno sprawa... Człowiek często patrzy na świat pesymistycznie, bo nie chce się zawieść, woli być pozytywnie zaskoczony:) Jednak to prawda, że dobre nastawienie do życia, dobre myśli przywołują fajne zdarzenia. Dzieci mają taką naturalną skłonność do widzenia wszystkiego w jasnych barwach. Zawsze cieszą się na zapas, a jeśli nawet coś nie pójdzie po ich myśli, szybko zapominają. Nie warto więc bronić się przed niepowodzeniami losu, przewidując je, bo rezygnuje się z radości oczekiwania na coś pięknego, co może się zdarzyć. Warto więc uczyć się od dzieci, a ja mam bardzo dobrych nauczycieli w domu:))) Dzisiaj poszłam z córką na szkolny konkurs recytatorski. Ona szła po zwycięstwo, a ja się zamartwiałam po cichu, żeby chociaż wyróżnienie dostała, bo tam sami najlepsi uczniowie, a ona najmłodsza, najmniejsza. Nie chciałam, żeby jej było przykro w razie czego, bo u mnie zawsze jest w razie czego:) No i zajęła drugie miejsce ta moja kruszyna. Dumna jestem strasznie i wyrzucam sobie teraz brak wiary w to jej zwycięstwo, a wiedziałam przecież, że ona potrafi pięknie recytować, dla mnie nawet najpiękniej:)))

      Usuń
    2. Dobrze być dzieckiem:) Niestety, wraz z upływem czasu złe doświadczenia osiadają na nas, nie pozwalając cieszyć się tym, co mamy. Zaraz człowiek myśli o utracie czegoś, a to "zabija" w mim radość z tego, co ma tu i teraz.
      A wracając do potęgi myśli - co by było, gdybyś, tak jak córka, szła po zwycięstwo - pierwsze miejsce?:)
      P.S. Gratuluję uzdolnionej córeczki i zdobycia II miejsca w konkursie recytatorskim:)

      Usuń
    3. Zdarzyło mi się kilka razy iść po zwycięstwo i wygrywać:))) Tak jak napisałaś, są jeszcze doświadczenia, tzw. mądrość życiowa, której przybywa wraz z upływem czasu...
      Dziękuję za gratulacje:)))

      Usuń
    4. Fajnie jest... wygrywać, prawda?:)

      Usuń
  9. Dałam wczoraj prezent kalendarz BK i trochę opowiedziałam o Pastelowym kurniku o Gosi i trochę o aukcjach dla potrzebujących Domu Tymianka i usłyszałam "ludziom się chce", tak ludziom się chce. Kocham takich ludzi miłością bezinteresowną. :)
    To jakiś wewnętrzny nurt emocjonalny bardzo twórczy jak nagły promień, który popycha do działania.
    Na Mazurach z naszego jachtu płynęły piękne melodie, gdy pływaliśmy razem ze znajomymi, znajomy grał na gitarze, wieczory były cudowne. Słońce, wiatr fala i muzyka. :) A ciszę sobie sama popsułam, przez te pogrzeby nie mogę teraz słuchać tak jak kiedyś słuchałam, zaraz widzę pogrzeb brata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i Ciebie przepraszam, że swoim postem wywołałam smutek.
      Ja trzymam kalendarze na Mikołaja:)
      A jeśli chodzi o Mazury i gitarę, to połączenie jest nad wyraz słuszne:)

      Usuń
  10. Te Cisze i cisze w ogole -bardzo lubie.
    Gorska i mazurska, kaszubska i miejska w nocy.

    A do optymiznu wracajac, z mego doswiadczenia wynika, ze im ciezsze zycie mieli poznani przeze mnie ludzie, tym byli bardziej pozytywnie nastawieni do zycia. Piszac to, mam na mysli, tez tych ktorzy przezyli wojne. A po lekturze"Czesalam ciepel kroliki" najszla mnie mysl taka, ze moze tylko optymisci przezyli? To oczywiscie uproszczenie, ale cos wtem chyba jest..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszą muzyką jest cisza:)
      Co do bohaterki wspomnianej przez Ciebie książki, p. Alicji Gawlikowskiej-Świerczyńskiej, to nie wiem, czy jeszcze tacy ludzie żyją. I może masz rację, tylko optymiści mogli przeżyć takie piekło.

      Usuń
  11. Zgadzam się ze słowami Adamsa - trudno jest myśleć pozytywnie, oj trudno :) Mnie na przykład trochę pomaga muzyka, która potrafi pozytywnie zaprogramować umysł, albo piękno przyrody, ale mimo wszystko nie mogę się niestety nazwać optymistą. Zawsze powtarzam, że jestem realistą (ale z doświadczenia wiem, że najczęściej pesymiści tak mówią) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba więcej przebywać na łonie przyrody, od czasu do czasu ze słuchawkami na uszach:)

      Usuń
    2. Jak jest takie przenikliwe zimno, jak teraz, to pozostają same słuchawki :)

      Usuń
    3. I do tego gorący, wakacyjny przebój:)

      Usuń
  12. What a beautiful post!!We must always think positive!
    I love to listen music even in the house or driving!
    Have a happy month!
    Dimi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za życzenia:)
      Dobrze by było zawsze myśleć pozytywnie, ale w Polakach jest coś takiego, że... najczęściej są przekonani, iż "na pewno się nie uda":)

      Usuń
  13. Trudno w dzisiejszych czasach byc optymista, bardzo trudno ale trzeba probowac dla bliskich, dla innych, a przede wszystkim dla siebie.
    Przepiekny utwor.
    Serdecznosci Arteńko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że optymistom łatwiej sprostać dzisiejszym trudnym czasom:)

      Usuń
    2. I innym ludziom łatwiej żyć z optymistą:)

      Usuń
  14. Coz Ci bede mowila... Ty wiesz, ze ja optymistka i do tego niepoprawna... bo zycie jest piekne - pomimo zmartwien i problemow... i tyle piekna nas otacza, tyle dobra...
    Ono czeka aby je dostrzec a pozniej pcha sie przez drzwi i okna np w postaci takich... Arteniek ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Cię za dostrzeganie piękna i dobra, bo - faktycznie - czasami trudno dostrzec, tak mało tego wokół nas:)
      No i dobrze jest czasami zostawić otwarte okno:)

      Usuń
    2. Chyba teraz trzeba trochę przymknąć okno, mróz idzie:)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Dla mnie wcale nie jest smutna, gdyż kojarzy mi się z tamtą nocą na Mazurach:)
      Zgodzę się jednak na kompromis - inni mogą ją za taką uważać.
      P.S. Niektórzy twierdzą, że Polacy sprofanowali ten utwór, grając go na pogrzebach.

      Usuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz i że tracisz swój cenny czas, aby zostawić po sobie ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...