Cerkiew w Hrebennem

Zespół cerkiewny w Hrebennem, w skład którego wchodzi cerkiew pw. świętego Mikołaja, dzwonnica i bramka, usytuowany jest na wysokim wzgórzu, po lewej stronie dawnego traktu z Lublina do Lwowa.

Cerkiew, należąca do najstarszych cerkwi trzykopułowych w regionie, jest drewniana o konstrukcji zrębowej (wieńcowej), zwęgłowana na obłap, z ostatkami. Posadowiona na podmurowaniu z polnych kamieni. Orientowana, trójdzielna – złożona z kwadratowych prezbiterium, nawy i babińca. Nawa jest znacznie szersza i wyższa, babiniec i prezbiterium tej samej wielkości. Od wschodu w przedłużeniu prezbiterium znajduje się czworoboczna zakrystia. [źródło, bogaty opis budowli]

W ołtarzu umieszczona jest ikona św. Mikołaja. Na tkaninach ozdabiających ołtarze znajdują się wspaniałe hafty krzyżykowe wykonane przez mieszkanki Hrebennego. Odbywają się tu nabożeństwa w obrządku rzymsko oraz greckokatolickim w niedziele i święta. [źródło]


Wewnątrz zachowała się polichromia z XVII-XVIII w., szczególnie interesująca na ścianie tęczowej (oddzielającej nawę od prezbiterium), gdzie umieszczono przedstawienia: Chrystusa Pantokratora, dwunastu apostołów i Matki Bożej Orantki. Ikony Chrystusa Nauczyciela i Matki Boskiej Hodegetrii ze starego ikonostasu, znajdują się w ołtarzach bocznych. W 2001 r. w cerkwi zamontowano pełny ikonostas pochodzący z XVII-XVIII z ikonami, malowanymi na deskach. [źródło]


Obok cerkwi stoi drewniana, dwukondygnacyjna dzwonnica z XVII w. Do 1941 r. znajdywały się na niej 3 dzwony, które zostały zarekwirowane przez Niemców. W lach 60-tych XX wieku zakupiono dla cerkwi dzwon „Św. Mikoła”, zaś z okazji 1000-lecia Chrztu Rusi w 1988 r. zakupiono drugi dzwon „Św. Włodzimierz Wielki”. [źródło]


W skład zespołu cerkiewnego wchodzi bramka prowadząca na cmentarz. Jest to (...) budowla na rzucie prostokąta, nakryta dachem namiotowym zwieńczonym rodzajem ślepej latarni pod daszkiem namiotowym zakończonym krzyżem. Murowana z kamienia, otynkowana; z szerokimi prostokątnymi otworami przejściowymi. [źródło, dokładny opis cerkwi]




W niedalekiej odległości od wzgórza, na którym stoi cerkiew, ustawiony jest kamienny krzyż. Uroku dodaje otulająca go wierzba.


Adnotacja:
  • cerkiew greckokatolicka pw. św. Mikołaja;
  • lokalizacja: Hrebenne, gmina Lubycza Królewska, powiat tomaszowski, województwo lubelskie;
  • data wykonania fotografii: 10.11.2019 r.

Różanka i Wersal Północy

Z przyczyn oczywistych trudno wyjechać gdzieś dalej. W związku z tym odkrywam atrakcje najbliższej okolicy. Jedną z nich jest pałac z XVIII wieku w Różance koło Włodawy.





Wzniesiony prawdopodobnie według projektu architekta Józafa Pioli, ukończony w 1716 r. Według legendy był darem cara Piotra Wielkiego za usługi oddane mu przez L. Pocieja. W 1836 r. został zniszczony przez pożar i następnie odbudowany według projektu architekta Franciszka Marii Lanciego z udziałem architekta Henryka Marconiego i budowniczych Halaburda, Polikowskiego i Zabokrzyckiego.
Ok. 1905 r. został przebudowany przez architekta Stanisława Grochowicza. Po zniszczeniu w czasie I wojny światowej nie odbudowano go i stopniowo został rozebrany. Niektóre fragmenty wystroju architektonicznego i rzeźbiarskiego przeniesiono do pałacu w Adampolu. Zachował się tylko zarys fundamentów oraz kamienna obudowa szkarpy od strony Bugu z dwupoziomowymi tarasami, wysuniętymi w formie półkolistych bastionów. [źródło, kilka starych fotografii]



Dzisiaj jedynymi pozostałościami rezydencji Pociejów i Zamoyskich w Różance są na wpół zawalone i zarośnięte fragmenty ogromnych piwnic pałacowych oraz duży, 12-hektarowy park na skarpie doliny Bugu, otoczony ceglanym murem. Z zabudowań zespołu pałacowego ocalała tylko mocno zniszczona późnoklasycystyczna XIX-wieczna kordegarda, strzegąca niegdyś bramy wjazdowej oraz także zniszczony XIX-wieczny trójkondygnacyjny pawilon parkowy w kształcie wieży, mieszczący później pałacową kotłownię. [źródło, bogaty opis historyczny, legendy m. in o skarbach ukrytych w lochach]









Bardzo ciekawy opis pałacu i liczne fotografie, wykonane w różnych porach roku, można znaleźć na blogu Szeroki Trakt.


Park w Różance jest jednym z cenniejszych na Lubelszczyźnie.W XVIII w. był tu wspaniały ogród francuski ze strzyżonymi szpalerami lipowymi i parterami kwietnymi. Od strony Bugu, na stromej skarpie znajdowały się dwu poziomowe tarasy, skąd dwustronne schody wiodły nad rzekę. W początkach XIX w. park powiększył i przekomponował na krajobrazowy szwajcarski ogrodnik Moechlin. Pomimo wycięcia części drzew podczas ostatniej wojny park zachował wiele uroku. Malownicze grupy starych drzew i krzewów po przedzielane są rozległymi przestrzeniami porośniętymi trawą. Na zarośniętej nadbużańskiej skarpie można dopatrzyć się śladów dawnych tarasów. Drzewostan, choć przerzedzony, jest bardzo urozmaicony. Obok przeważających liczebnie lip rosną tu m.in. jesiony, kasztanowce, klony, wiązy, graby, akacje, świerki, sosny i modrzewie. Wśród krzewów spotyka się trzmielinę europejską i brodawkowatą, głóg, berberys, szakłak pospolity, jarzębinę i dziką różę. Osobliwością są gatunki egzotyczne: miłorząb japoński, platan klonolistny, glediczia trójcierniowa ("drzewo cierniowe"), karagana syberyjska i tawlina. [źródło]


Cały zespół parkowy otoczony był ceglanym murem, którego fragmenty do dziś widać. Z centrum miejscowości można, skręcając od strony Włodawy w prawo, dojechać nad Bug.



Po drugiej stronie jest Białoruś.




Idąc brzegiem Bugu w prawo, można natknąć się na fragmenty tarasu, pozostałości pałacowego zejścia nad rzekę. 


Krótkość dnia i pogoda sprawiły, że trzeba będzie przyjechać w to miejsce na wiosnę.

W krainie Jakuba Wędrowycza

Chcąc się oderwać od niezbyt przyjemnej rzeczywistości, wybrałam się w okolice Wojsławic, znanych w całym kraju przede wszystkim z kart powieści Andrzeja Pilipiuka.

 
Moim celem było przejście przyrodniczej ścieżki edukacyjnej "Wojsławickim wąwozem" w Starym Majdanie.



Pogoda nie była sprzyjająca, brakowało słońca, ale nie padało, więc można było bezpiecznie zanurzyć się w jesienny wąwóz.



Trasa w formie pętli liczy około 2,3 km a na jej przejście należy zarezerwować około 70 minut. Ścieżka rozpoczyna się przy niszy źródłowej i prowadzi przez malowniczy wąwóz lessowy. 






Jar wyróżnia duża głębokość, długość oraz wybijające na jego początku źródła, a także bogate runo sprzyjające występowaniu różnorodnych gatunków grzybów i paproci. Występują tu chronione i rzadkie gatunki roślin m.in. miłek wiosenny, goryczka krzyżowa, dziewięćsił pospolity, kilka odmian kokoryczy i wiele innych. [źródło]

Fotografie wąwozu, robione na wiosnę, można zobaczyć na blogu Studnia Miodu.




Zza drzewa wyszedł wielki i paskudny wilk... 
- Dokąd idziesz, Czerwony Kapturku? - zapytał. 
- Nie jestem Czerwony Kapturek. Jestem Maciej Wędrowycz - odpowiedział malec z godnością. 
- Z tych Wędrowyczów? - przeraził się wilk.
[Andrzej Pilipiuk, Kroniki Jakuba Wędrowycza]





Wilka, na szczęście, nie spotkałam, przejście ścieżki zajęło mi dużo więcej czasu, ale jakże nie pozachwycać się formami terenu, "wysepkami" z kępą drzew na czubku, zielonością mchów i kolorami jesiennych liści.



Przy wyjściu z wąwozu jeszcze tylko ostani rzut oka na ścieżkę, chwila odpoczynku i podziwianie ładnej panoramy, roztaczającej się z jednego z najwyższych wzniesień w okolicy.


Poniżej kilka fotografii wykonanych podczas drogi powrotnej.




Ścieżka edukacyjna w Starym Majdanie to nowy punkt na mapie (...), który jest godny polecenia dla wszystkich, którzy chcą odpocząć od codziennego zgiełku i pobyć na łonie przyrody: poczuć wilgoć mchów i paproci, dostrzec łuskiewnika różowego wśród korzeni drzew i napić się źródlanej wody.  [źródło]




Dodatkową atrakcją pobytu w Starym Majdanie jest możliwość spotkania legendarnego Jakuba Wędrowycza.




Z powodu trudnego czasu, w jakim przyszło nam żyć, pozwolę sobie na króciutki cytat:
Fachowcy egzorcyści dzielą się na cywilnych i duchownych. Duchowni nie zajmują się raczej zwalczaniem dusz potępionych (o ile takie nie wlezą w człowieka), choć jeśli zdołacie ustalić miejsce pochówku tego, który zatruwa wam życie, mogą to miejsce poświęcić, co zazwyczaj eliminuje problem. Fachowcy cywilni dzielą się na trzy kategorie. Po pierwsze są fachowcy tani i mało skuteczni. Po drugie (i tych jest zdecydowanie więcej) drodzy i mało skuteczni. Trzecią kategorią są członkowie towarzystw psychotronicznych, którzy pracują często za darmo, a efektów ich działań nie sposób przewidzieć. Kiedyś byli jeszcze wioskowi znachorzy, którzy potrafili to i owo, oraz różnego rodzaju mądre babki. Niestety, przemiany społeczne i nieudane próby zbudowania w naszym kraju socjalizmu spowodowały całkowitą zagładę tej pożytecznej skądinąd grupy. Oddzielny problem stanowią fachowcy zza Buga, którzy nic nie umieją, ale bardzo się starają. A gdy wszystko zawiedzie, jest jeszcze Jakub Wędrowycz. [Andrzej Pilipiuk, Kroniki Jakuba Wędrowycza]