Translate

niedziela, 20 sierpnia 2017

Gdzie wilki mówią dobranoc

Podczas wakacyjnego pobytu na Słowacji odwiedziłam malutką wioseczkę o nazwie Vlkolinec.

Podobno w średniowieczu chętnie osiedlały się tu wilki, stąd nazwa Wilkoliniec (Vlkolínec – w języku słowackim vlk znaczy wilk). Pierwsza pisemna wzmianka o tej wiosce pochodzi z 1376 roku. Początkowo mieszkali tu drwale i węglarze, później też rolnicy i pasterze. Zachowana do dziś drewniana zabudowa pochodzi z XVIII i XIX wieku. [źródło]



Co prawda, dziś już nie ma tam wilków, ale można spotkać niedźwiedzie.





Vlkolinec jest interesującą nienaruszoną i dobrze utrzymaną osadą, złożoną z typowych obiektów zrębowych charakterystycznego środkowoeuropejskiego typu. Nie jest znany żaden inny zespół mieszkalny, który można by porównać z Vlkolincem pod względem jednorodności – mówi fragment dokumentu wpisującego to miejsce na listę UNESCO. [źródło]


Vlkolinec zauroczył mnie do tego stopnia, że sfotografowałam chyba wszystkie domy.




Osada, wspominana po raz pierwszy w roku 1376, jako jedyna wieś na Słowacji nie została naruszona przez nową zabudowę i jest unikalnym urbanistycznym zespołem zabudowań ludowych. Na podstawie badań komparatystycznych ICOMOS (Międzynarodowa Rada Zabytków i Zespołów Zabytków) została uznana za najlepiej zachowaną osadę tego typu w Łuku Karpackim. Pierwotnie należała ona do drwali, pasterzy i rolników.





Wlkoliniec jest typowym przykładem dwurzędowej podłużnej wsi z długimi podwórzami. Mniej więcej w środku osada dzieli się na dwie ulice. Jedna z nich prowadzi do barokowo-klasycystycznego, rzymskokatolickiego Kościoła Zjawienia Panny Marii z roku 1875, druga, bardziej stroma, kieruje się ku zboczu góry Sidorovo (1 099 m).


Pośrodku osady stoją dwa najczęściej fotografowane obiekty Wlkolińca – stojąca na kamiennej podstawie dwupiętrowa zrębowa dzwonnica z roku 1770 oraz zrębowa studnia z roku 1860. Wśród obiektów chronionych znajduje się także 45 drewnianych chat z podwórzami, które pochodzą z XVIII wieku. Kiedyś dwa razy w roku budynki pokrywane były niebieską, różową i białą farbą wapienną.








Typowym przykładem miejscowego domu jest dom rolnika – jedna z ekspozycji Muzeum Liptowa w Ružomberku. Zbudowany w 1886 roku obiekt udostępniono zwiedzającym w roku 1991. Zachowany pierwotny podział budynku oraz wyposażenie jego wnętrza stanowi wierny obraz sposobu życia mieszkańców osady na końcu XIX i na początku XX wieku. Pozostałe obiekty w rezerwacie zabytków Wlkoliniec są zamieszkałe, mieszka w nich łącznie 30 osób.





Wlkoliniec tworzy część Parku Narodowego Wielka Fatra. Prowadzi tędy trasa rowerowa, a właściciele wielu drewnianych chat oferują turystom noclegi. [źródło]

 

Vlkolinec intryguje połączeniem skansenu i zamieszkałej nadal wioski. Turystycznie pięknie położony, wśród gór i chmur, daleko od cywilizacji, zaprasza do zadumy nad przemijającym czasem.






Chciałabym pojechać tam jeszcze raz, choćby po to, aby sfotografować to miejsce w innym świetle, z białymi obłokami w tle. I dokładniej przyjrzeć się drodze, która tam prowadzi.



P.S. O tym, co ciekawego jeszcze widzieliśmy w trakcie podróży do Vkolinca, można przeczytać w poście Po słowackiej stronie - środa (6).

piątek, 28 lipca 2017

Zamek Spiski

Niektórzy czytelnicy bloga ♭ aRT at home narzekają, że w ostatnich postach, związanych z wyprawą na Słowację, jest zbyt mało fotografii. W związku z tym w dzisiejszym wpisie, specjalnie dla Grażyny i Dariusza, będzie mało słów, a dużo zdjęć Zamku Spiskiego, który miałam okazję niedawno podziwiać i zwiedzać.


Zamek można oglądać z każdej strony.




Przy bramie głównej uwagę przyciągają słupy, które kiedyś tworzyły pierwszą linię obrony zamku.


Bryła zamku głównego zadziwia swoim ogromem.


Ruiny są cały czas zabezpieczane i w dużej części udostępnione turystom.




Wąziutkimi schodami można wejść na wieżę,


z której roztacza się niesamowity widok.




Po zamku można krążyć całymi godzinami, zaglądając do kolejnych pomieszczeń i zakamarków.






Widoki z "okien" zapierają dech w piersiach.






Ogromny dziedziniec dolny zachęca do spacerów.





Zamek tak się nam spodobał, że postanowiliśmy obejrzeć go jeszcze raz (tego samego dnia pod wieczór panowały zupełnie inne warunki oświetleniowe).


U podnóża zamku zlokalizowane jest Spiskie Podgrodzie, skąd można dostać się do ruin pieszo.


Czyż nie jest to zachwycający widok?




Gdyby ktoś miał ochotę zobaczyć film, nagrany przez Tomka przy pomocy drona (to ten mały, czarny punkcik na poniższej fotografii), to zapraszam na drugi blog - wpis Po słowackiej stronie - niedziela (3).


Ponoć ruiny zamku wyglądają niesamowicie nocą. Zwiedzając z przewodnikiem, można posłuchać opowieści i legend związanych z tym miejscem. Jedną z nich przytaczam poniżej.

ZYGMUNT LUKSEMBURSKI I CYGANIE
18 kwietnia 1428 roku, w imieniu króla Zygmunta, który wraz ze swą żoną Barbarą Cylejską przebywał na Spiskim Zamku, został wydany dekret o następującej treści:
„My Zygmunt, z Bożej łaski król rzymski, wieczny dobroczyńca rzeszy, król Węgier, Czech, Dalmacji, Chorwacji et cetera, do wszystkich oddanych, szlachciców, rycerzy, kasztelanów, urzędników, mytników, wolnych miast i miasteczek oraz ich sołtysów powołanych i będących pod naszym panowaniem ślemy pozdrowienie i przejawy wszelkiej przychylności. Przybyli do nas nasi wierni, Władysław, wódz Cyganów, oraz pozostali należący do nich i złożyli tu na Spiszu w naszej obecności usilną prośbę, byśmy raczyli zapewnić im więcej swobód. Dlatego, będąc pod wrażeniem owej prośby, nakazujemy niniejszym dekretem Naszym Wiernym, by kiedykolwiek ów wódz Cyganów Władysław i jego lud dotrze do naszych włości, do naszych miast i miasteczek, byście owego wodza i jemu poddanych Cyganów bez żadnych przeszkód i niepokoju wspierali i chronili, a nawet bronili od wszelakich ataków. A skoro by wśród nich powstały jakieś swary i niepokoje kimkolwiek spowodowane, wtedy sądzić i uwalniać będzie tenże wódz Władysław, żaden inny spośród nas. Po przeczytaniu nakazujemy zwrócić dekret przedkładającemu. Ustanowiono na Spiszu, w niedzielę przed świętem świętego Jerzego Męczennika, Roku Pańskiego 1423, trzydziestego szóstego roku panowania naszego na Węgrzech, szóstego rzymskiego, w Czechach roku trzeciego."
Jak głosi legenda, królowi Zygmuntowi spodobała się córka wodza Cyganów Władysława. Wódz nie zawahał się wykorzystać przychylności króla. Monarcha zaślepiony urodą i wdziękami cygańskiej księżniczki wydał dekret, na podstawie którego Cyganie wodza Władysława byli przez długie lata wspierani i chronieni. [źródło]

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...