Nepomucen z Kalinowic

Nazwa miejscowości związana jest z rzeką Kalinowicą, dzisiejszą Łabuńką. Określenie Kalinowica pochodziło od „kaliny” rozumianej jako krzewy jagód rosnące na pobliskich terenach. [źródło]


Pierwszy raz miejscowość wzmiankowana jest w 1434 roku, jako własność Niemirzów – Ostrowskich. W 1517 roku Jan Niemirza – Ostrowski zrzekł się Kalinowic na rzecz Mikołaja i Feliksa Zamoyskich za sumę 2.000 tysięcy florenów. W 1580 roku częściowo na gruntach wsi Kalinowice zostało założone miasto Zamość. [źródło]




W Kalinowicach nie zachowała się dawna zabudowa. Pomimo dziejowych burz przetrwała natomiast kamienna figura św. Jana Nepomucena. Ten patron dobrej sławy i obrońca tajemnicy spowiedzi, ocalał w pejzażu Kalinowic, jako świadek XIX-wiecznych dziejów wsi. Rzeźba św. Jana Nepomucena została ufundowana ok. 1856 roku, jako wotywna przez Michała Mazura. Był to bardzo bogaty gospodarz, właściciel okolicznych pól oraz karczmy położonej przy drodze do Szopinka, zmarły bezpotomnie w 1884 r. Na trzonie kolumny istnieje inskrypcja fundacyjna... [źródło]


Niedaleko opisywanej figury Nepomuka w Kalinowicach (około 1,5 km) znajduje się figura świętego na ulicy Lwowskiej w Zamościu. Obie wprowadziły (...) nowy kanon dla figur roztoczańskich Nepomucenów. Postać świętego obok dotychczas trzymanego w dłoniach krzyża otrzymała także drugi atrybut – palmę, symbol męczeństwa. W sposób realistyczny opracowana została rokieta, wiązana u góry szeroką wstążką wyłożoną na mucet. [źródło]


P.S. O moich wędrówkach w poszukiwaniu Nepomuków można przeczytać na blogu Nepomuckim szlakiem.

Toyota Yaris na szczęście

Właśnie na blogu Nauka jazdy, prowadzonym przez Tomka, pojawił się tysięczny wpis, (zupełnie nie tak dawno, 22 sierpnia, minęło 10 lat od ukazania się pierwszego Alle jazda). I z tej to okazji składam najlepsze życzenia dalszych sukcesów w pracy, pojętnych kursantów i cierpliwości  w ich uczeniu, wspaniałych planów podróżniczych i powodzenia w ich realizacji. A do życzeń, zamiast kwiatka, dołączam zdjęcia czerwonego cudeńka, którego, poniekąd, Tomek jest "autorem". Ponieważ Tomka blog w nazwie na słowo "nauka", to jeszcze kilka informacji związanych z tym "kwiatkiem".


Wiele znanych marek swoją nazwę zawdzięcza nazwisku założyciela firmy. Choć niekiedy z lekko zmodyfikowaną pisownią, jak to było w przypadku Sakichi Toyody - Toyota jednak zdaniem japońskich ekspertów brzmiała znacznie lepiej. [źródło]


Toyoda to nazwisko założyciela firmy Sakichi Toyoda, urodzonego w 1867 roku "Japońskiego Króla Wynalazków" oraz jego rodziny kierującej firmą przez wiele lat. 
Nazwa "Toyota", która pojawiła się w 1936 roku, była efektem konkursu ogłoszonego przez Kiichiro Toyodę. Wygrał pomysł, aby "Toyoda" pisać nie – jak dotąd – w pochodzącym z Chin piśmie kanji, ale pismem katakana, w którym w Japonii pisane są nazwy obce, a także wyrazy dźwiękonaśladowcze. Przy tej zmianie i po zastąpieniu "d" przez "t" słowo "toyota" zapisywane jest ośmioma pociągnięciami pędzla. A ósemka to w Japonii szczęśliwa liczba. [źródło]


W Chinach za bardzo szczęśliwą uważa się liczbę 8. Po chińsku brzmi ona jak „bogactwo, rozkwit, wzrost”. Już samo znaczenie wiele nam mówi - 8 to liczba dostatku i bogactwa. W Hongkongu najwięksi biznesmeni za duże pieniądze uzyskali przywilej oznaczania swych samochodów wyłącznie liczbą 8 (szczególnie numery rejestracji). Ale tak naprawdę wszyscy Chińczycy chcieliby mieć liczbę 8 we wszystkich możliwych numerach, wierzą oni w jej magiczną moc, jest to bowiem liczba, która przynosi szczęście w sprawach finansowych. Idealnie jest, gdy numer (rejestracji samochodu, konta, domu itp.) zaczyna się od liczby 6, 7, 8 lub 9, wówczas szczęście jest podwójne. [źródło]


Yaris z kolei część swojej nazwy bierze od imienia greckiej bogini piękna i elegancji – Charis. [źródło, na cześć jej projektanta, którym był Grek Sotiris Kovos.]


Greckie Charyty (...) – boginie wdzięku, piękna i radości. (...) Uważano je także za patronki sztuk pięknych i rękodzieła. [źródło]


Moja toyotka jest uosobieniem piękna. I stwarza mnóstwo radości. A do tego jest terenowa, spokojnie daje sobie radę, jeżdżąc zarówno po gładkich drogach, jak i po bezdrożach. Ma dopiero półtora roku, a na liczniku ponad 31000 kilometrów. Właśnie przeszła przegląd techniczny, w trakcie którego się okazało, iż... nie widać po niej śladów użytkowania.
Co prawda, Tomek nie przygotowywał mnie do egzaminu na prawo jazdy, ale lektura jego bloga dostarcza mi wielu cennych wskazówek, które wykorzystuję podczas prowadzenia mojego czerwonego cudeńka.

Ładna laurka, prawda?

Nepomuki z Majdanu Sopockiego

Majdan Sopocki Drugi to wieś (...) letniskowa, powstała pod koniec XVII wieku, jako obozowisko drwali leśnych (dawniej tzw. "majdan") nad rzeką Sopot. [źródło]
W niedalekiej odległości od kościoła, pod lasem, znajduje się, założony w I połowie XIX wieku,  cmentarz rzymskokatolicki, dawniej greckokatolicki i prawosławny o powierzchni 3,10 ha. Po lewej stronie od głównego wejścia są dwa groby z figurkami świętego Jana Nepomucena.
Pierwszy z Nepomuków stoi na grobie Jana Mazura, zmarłego 13 lutego 1929 roku.




Mam wrażenie, że jakieś stworzenie gniazdo sobie we wnęce uwiło.


Drugi Nepomucen stoi na grobie Jana Hurkały, zmarłego 6 grudnia 1921 roku.




Spacerując po cmentarzu udało mi się dostrzec dwa podobne pomniki. Pierwszy z nich z rozczulającą inskrypcją.


Drugi z pomników zamiast rzeźby ma we wnęce malutką, porcelanową (?) figurkę Matki Boskiej.


W starszej części cmentarza dominują strzeliste figury z krzyżem, które prezentują się bardzo dostojnie na tle otaczającego cmentarz lasu. Najstarszy napotkany przez mnie nagrobek ma datę 30 września 1896 r.



Czyż nie pięknie wygląda ten krzyż w zielono-żółtych liściach?


W nowszej części cmentarza moją uwagę zwróciły nagrobki z postaciami Matki Boskiej, aniołów i świętego Antoniego.






Zainteresowanym tematyką polecam artykuł Cmentarze unickie na terenie województwa zamojskiego.


We wsi zachowała się klasycystyczna pounicka cerkiew z 1835 roku, która od 1919 roku do chwili obecnej pełni funkcję świątyni rzymskokatolickiej. [źródło]


Jeśli ktoś na lubi wędrówek po cmentarzach, można zawsze przespacerować się wzdłuż brzegów spockiego zalewu, pięknie otoczonego sosnowym lasem.

P.S. O moich wędrówkach w poszukiwaniu Nepomuków można przeczytać na blogu Nepomuckim szlakiem.