Droga na szczyt taka sobie, nie za trudna, nie za łatwa. Ale jak się ma taką towarzyszkę jak J., to można powiedzieć, że pędem przebyta. Trochę szlakiem, trochę na skróty.
Widoki by były, gdyby nie zasłaniające wszystko drzewa. Taki urok tego rodzaju gór.
Skalnik jako szczyt - gdyby nie tabliczka, to trudno by było go rozpoznać.
Za to w drodze powrotnej, w okolicy rozgałęzienia się szlaków turystycznych, ujrzałam skały i widoki, dla których warto było tam się wdrapać.
Zresztą, proszę, popatrzcie i pozachwycajcie się razem ze mną.
Myślałam, że skała na fotografiach to słynne Konie Apokalipsy. Mało tego, przyglądając się formacji, byłam pewna, że widzę te konie.
Z dokładnej analizy mapy (po powrocie z wyjazdu) okazało się jednak, że trzeba było zejść około 50 metrów niżej żółtym/czerwonym szlakiem, by móc podziwiać faktycznie Konie Apokalipsy. Trudno, może następnym razem uda mi się tam dotrzeć.

Ostra Mała, to formacja skalna w centralnej części Rudaw Janowickich. Skała wieńczy niższy wierzchołek Skalnika i już w XIX wieku urządzono na niej punkt widokowy. Z tej naturalnej platformy można obserwować Karkonosze, Góry Kaczawskie, pokaźną część Rudaw Janowickich oraz Kotlinę Jeleniogórską. [źródło]

Zimą zmrok zapada zbyt szybko. Jeszcze tylko zejść po schodach, wykutych w skale w 1886 r. i prawie galopem (kondycja J. do pozazdroszczenia) do Czarnowa.
Grażyna czekała na nas w Kowarach.





























































