Krótkie wiadomości

Tak późno na Śnieżkę?



Czy to aby bezpieczne?


Już dwa razy próbowałaś wejść na ten szczyt, prawda?


Trudny szlak?

A jaką masz pogodę?


Uważaj na siebie.


Dobrze, spokojnie sobie wędruj.


Miłego wieczoru.


A nie lepiej zostać w schronisku?


Pewnie są piękne widoki o tej porze dnia, nocy.








No, chyba że zachmurzenie jest duże.

Zmęczona bardzo?


Szczęśliwa?


Dobranoc :-)

Pan Samochodzik i podwójne dno

W centrum Lubelszczyzny znajduje się Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie, którego główną atrakcją jest ok. 68 jezior, najstarszych na Niżu Środkowoeuropejskim. Są to zarówno jeziora polodowcowe jak i pochodzenia krasowego. Ich dokładną liczbę trudno określić, gdyż część z nich powoli zanika w wyniku zarastania i rozprzestrzeniania się torfowisk.[źródło] Największą atrakcją tego obszaru jest Jezioro Białe, o którym krążą od dawna niesamowite legendy.

W Jeziorze Białym jest podwójne dno, są dziury, wąwozy, pod tym jest woda i dno. Od lat 60-tych z 10 osób tam zostało i nie odnaleźli ich. Raz utopiła się tam córka jakiegoś wojskowego. Nie mogli jej znaleźć i sprowadzili takie specjalne maszyny. One tak jakby przeczesywały jezioro. Wzruszyły roślinność i ona wypłynęła. To chyba był jedyny przypadek, że kogoś znaleźli, kto wpadł w to drugie dno.


Ludzie boją się pływać w Jeziorze Białym, kąpią się tylko przy samym brzegu. Jezioro ma dwa dna. Pierwsze dno tworzy warstwa gęstego mułu, pod nim jest woda i dopiero drugie dno. W tym mule są otwory, przez które może wpaść ciało topielca i odnalezienie ciała jest niemożliwe. Podobno w jeziorze zostało w ten sposób uwięzionych wielu topielców. Niekiedy, wieczorami, widać nad brzegiem jeziora małe płomyki, być może są to dusze topielców.


Z Jeziora Białego do Jeziora Czarnego jest podziemny przepływ. Jezioro Białe powstało, gdy ktoś upuścił do Jeziora Czarnego kłębek białych nici. Nici te przepłynęły pod ziemią i zatrzymały się na miejscu dzisiejszego Jeziora Białego, które z nich powstało.


W Okunince jest takie jeziorko. W tym jeziorku zatonęło całe miasteczko. Zapadło się z ludźmi, z kościołem, z chorągwiami, z obrazkami, ze wszystkim. To była cerkiew. Pewnego razu przechodziła obok tego jeziora mała dziewczynka. Miała może pięć lat, szła z krową i ta krowa podeszła do wody, żeby napić się. Dziewczynka zobaczyła na jeziorze kawałek złotej wstążeczki, taką pozłotkę, jak to kiedyś nazywali. Ona zaczęła tę pozłotkę ciągnąć i nazwijała taki kłąb, że utrzymać w rękach go nie mogła. Na końcu tej pozłotki był krzyżyk przywiązany. To był krzyżyk właśnie z tej cerkwi, która zatonęła. Dziewczynka ze strachu rzuciła kłębek do jeziora i ten znikł już na zawsze.


Wszystkie legendy pochodzą z artykułu Ciekawostki lokalne Okuninka. Przyznam się szczerze, że jadąc Srebrną Strzałą nad Jezioro Białe, nie do końca byłam zainteresowana legendami z nim związanymi. Po prostu chciałam sprawdzić, co dzieje się z żaglówkami, które jeszcze kilka lat temu pływały po Mazurach.




Spacerując po brzegu, widząc znajome sylwetki jachtów, machinalnie przyszły mi na myśl dobrze znane słowa: Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział: Stary, czy masz czas?

Na włóczęgę już wyruszyć przyszła pora

23 lipca był Dzień Włóczykija - z tej to okazji na blogu Dzika Kura w Pastelowym Kurniku Hana zadała pytanie: Kto w Kurniku jest najbardziej włóczącym się Włóczykijem i komu należy życzyć Wielkiej Włóczęgi?. W kilku komentarzach pojawiło się moje blogowe imię:)

Tak naprawdę wszyscy mamy w sobie „żyłkę” do włóczykijstwa. Określenie to oznacza po prostu turystę, który zwiedził lub zwiedza duży obszar świata lub kraju. Co ciekawe, pojęcie to pochodzi od średniowiecznych studentów - żaków, którzy, wędrując od miasteczka do miasteczka, zajmowali się w celach zarobkowych tworzeniem i odtwarzaniem świeckiej poezji miłosnej, satyrycznej i okolicznościowej.[źródło]

Na okoliczność Dnia Włóczykija zrobiłam listę państw europejskich (oprócz Polski), które odwiedziłam: czasami tylko przejazdem albo zwiedzając dokładnie, czasami tylko kilka dni albo kilka tygodni, czasami jeden raz albo kilkakrotnie. Moje podróże odbywały się na przestrzeni wielu lat. Środkiem transportu były: samochody, pociągi, samoloty, promy, żaglowce.

Pocztówka obok była wysłana podczas jednego z moich pierwszych wyjazdów wakacyjnych (na OHP do NRD) z dopiskiem:
Wszystko jest w porządku, pogoda możliwa, jedzenie da się zjeść. 7.08.1979 r., Schwedt

Państwa w Europie, w których byłam:
  1. Austria (Wiedeń), 
  2. Białoruś (Mińsk, jeszcze wtedy w ZSRR), 
  3. Bośnia i Hercegowina (m. in. Medjugorie, Mostar, Neum), 
  4. Chorwacja (tygodniowa wycieczka objazdowa), 
  5. Czechy (Nachod, Praga), 
  6. Dania (Kopenhaga + Bornholm), 
  7. Francja (Cannes + przejazd w stronę Hiszpanii, ale za to trzy razy),
  8. Grecja (Ateny + Egina, Methana, Kreta, malutkie wysepki na Morzu Egejskim),
  9. Hiszpania (fantastyczny trzytygodniowy tramping przez cały kraj aż do Ceuty w Afryce + Gran Canaria, Teneryfa), 
  10. Holandia (Den Helder + Curaçao - terytorium zależne), 
  11. Islandia (m. in. Akureyri, Reykjawik + dotarcie samochodem do wielu najciekawszych miejsc na wyspie), 
  12. Litwa (Kowno, Troki, Wilno), 
  13. Monako (Monte Carlo), 
  14. Niemcy (Berlin, Drezno, Poczdam, Schwedt, jeszcze wtedy w NRD, Kolonia, Stuttgart), 
  15. Norwegia (Trondheim), 
  16. Rosja (Sankt Petersburg, jeszcze wtedy Leningrad w ZSRR), 
  17. Słowacja (Tatry Słowackie, Słowacki Raj, Czerwony Klasztor, Hrabuszyce, Lewocza, Lubowla, Poprad, Svidnik, Tatrzańska Łomnica),
  18. Słowenia (piękna podróż samochodem wzdłuż i wszerz przez trzy tygodnie), 
  19. Szwajcaria (Lucerna), 
  20. Szwecja (Ahus, Kalmar, Karlskrona, Norrkoping, Nykoping, Ystad + Gotlandia, Olandia), 
  21. Ukraina ( Lwów, okolice Nowogradu Wołyńskiego, Sambor, Sławskoje, Truskawiec, Żółkiew), 
  22. Watykan, 
  23. Węgry (Budapeszt, Eger + północny brzeg Balatonu), 
  24. Wielka Brytania (m. in. Aberdeen, Edynburg, Londyn, Salisbury, Stonehenge, Windsor +Szetlandy), 
  25. Włochy (trzytygodniowa pielgrzymka, w tym: Asyż, Castel Gandolfo, Florencja, Neapol, Padwa, Pompeje, Rzym, Siena, Wenecja + Capri).
Terytoria zależne: Giblartar, Wyspy Owcze (m. in. Tornshawn).

Ostatnią podróżą zagraniczną był tygodniowy pobyt w Londynie, z którego przysłałam do domu pocztówkę z moim ulubionym czerwonym autobusikiem:) i dopiskiem:
Zwiedziłam bardzo dużo, widziałam kościoły, pałace, muzea, parki, wszystko mi się podobało, ale... lubię wracać do domu:) 18.06.2015 r., Londyn

Państwa w Europie, w których nie byłam:
Albania, Andora, Belgia, Bułgaria, Czarnogóra, Estonia, Finlandia, Irlandia, Kazachstan, Liechtenstein, Luksemburg, Łotwa, Macedonia, Malta, Mołdawia, Portugalia, Rumunia, San Marino (?*), Serbia, Turcja.
Państwa de facto niepodległe: Kosowo, Naddniestrze.
Terytoria zależne: Guemsey, Jan Mayen, Jersey, Svalbard, Wyspa Man.

Nie mam pojęcia, czy uda mi się dotrzeć kiedykolwiek do któregoś z tych państw, ale bardzo bym chciała. Jest tyle na świecie miejsc wartych zwiedzenia. Choćby Portugalia, którą już dawno chciałam zwiedzić. Wyprawa nie została zrealizowana z różnych przyczyn, ale teraz, po opowieściach A., marzenia o podróży w tamte rejony odżyły na nowo:) 


Albo Majorka - kolejne miejsce, które ostatnio zostało mi bardzo serdecznie polecone przez T. (nawet mapę już dostałam).


Obie pocztówki są przepiękne (nadawcy wiedzą, co lubię:), za obie bardzo serdecznie dziękuję:)

W poście Moja podróż z Planaxy.com zaplanowałam sobie wyprawę z Polski przez Litwę, Łotwę, Estonię do Finlandii. Konkursu nie wygrałam, stąd włóczęgę po krajach nadbałtyckich muszę odłożyć na przyszłość. A tymczasem mogę poczytać o podróżach opisanych w książkach, które dostałam w ramach wyróżnienia:) 


Przytaczam fragmenty bardzo miłego listu, dołączonego do książek i koszulki: 
Zespół Planaxy.com chciałby serdecznie podziękować Pani za udział w organizowanym przez nas konkursie pod tytułem "Moja Podróż z Planaxy.com" i pogratulować wyróżnienia. Wszystkie wpisy konkursowe były bardzo dobre. (...) 
Gdybyśmy mogli, wysłalibyśmy wszystkich Państwa w Wasze wymarzone podróże. 
Pani wpis konkursowy był dla nas inspiracją i mamy nadzieję, że uda się Pani w przyszłości zrealizować swój pomysł na podróż. (...) Warto zostać podróżnikiem, który nie zna żadnych granic. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękujemy za udział w konkursie i życzymy spełniania swoich podróżniczych marzeń.

Pięknie dziękuję za wyróżnienie i dobre życzenia:)

P.S. Tytuł to słowa z piosenki pt. "Gonić marzenia" Bułata Okudżawy.
* - nie pamiętam:)))

A może by tak porozmawiać?

W komentarzach pod postem pt. Pan Samochodzik i tajemnicze zjawy pojawiły się wypowiedzi na temat lubienia górnej czy też dolnej części bułki. Z moich wyliczeń wynika, że jednak większe zapotrzebowanie jest na wierzch. Osobiście też wolę górną część (a już szczególnie, gdy jest z ziarnami dyni), ale z chęcią oddaję ją drugiej osobie. Ot, tak, po prostu, żeby komuś zrobić przyjemność. Oczywiście, najpierw się upewniam, jakie są upodobania amatora bułek. Wystarczy tylko zapytać - żeby nie było jak w bajce.

Kobieta i mężczyzna kochali się bezgranicznie i byli dla siebie wszystkim. Przez całe życie kobieta, przygotowując wspólne śniadanie, przekrawała bułkę na pół, mężowi oddając górną, lepszą część, a sobie zachowując spód.
Nadeszła pięćdziesiąta rocznica ślubu. Kobieta pomyślała, że ten jeden raz przeznaczy dla siebie górną, wypieczoną część bułeczki. Gdy oddała mężowi spód bułki, on aż podskoczył z radości i szczerze jej podziękował. Okazało się, że on bardziej lubił tę dolną część, ale sądził, że ona też, dlatego z pokorą przez całe życie zjadał wierzch bułki.
Jaki z tego morał? Moim zdaniem taki, że trzeba mówić o swoich potrzebach i bolączkach, aby nie okazało się, że przez całe życie postępowaliśmy wbrew sobie.[źródło]


Czasami wystarczy tylko porozmawiać.