... nie były w tym roku udane. Może to sprawiła pechowa trzynastka? 26 grudnia strażacy w Zakopanem jeszcze usuwali zagrażające przechodniom drzewa, cześć domostw i ulic była pozbawiona prądu. Na szczęście nie wiało już prawie wcale.
Następnego dnia zobaczyłam skutki halnego. Wszystkie szlaki były zawalone drzewami. Nie dało się nawet przejść Drogą pod Reglami, co kilka metrów leżały powalone ogromne świerki i buki.
Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała zapuścić się w jakąś dolinkę, mimo tarasujących szlak drzew. Ale po przejściu nad..., pod..., obok..., po zboczu lub brzegiem strumienia, poddałam się przy mostku, który był zawalony ogromnym świerkiem. Stwierdziwszy, że aż tak bardzo nie jestem ciekawa, co dalej w tej dolince się dzieje, wycofałam się tą samą drogą, myśląc sobie w duchu: "Po co ja tam wchodziłam?".
Największe zniszczenia zobaczyłam w Dolinie Kościeliskiej, najpiękniejszej do niedawna dolinie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Z jej uroku zostało niewiele, wszędzie są połamane lub powyrywane drzewa. Poniżej dwa zdjęcia wykonane z jednego miejsca - ucierpiała przede wszystkim prawa strona doliny, po lewej stronie (od wejścia) zniszczeń prawie nie widać.
Szlaki turystyczne były praktycznie niedostępne. Po kilku dniach oczyszczono najważniejsze z punktu widzenia turystycznego doliny: Bystrej, Białego, Strążyską, Kościeliską. Moja ulubiona zimą Droga nad Reglami nie wiem, czy będzie możliwa do przejścia w całości latem.
Dolinę Kościeliską widziałam wiele razy o każdej porze roku. Na szczęście, gdyż nie sądzę, że za 50 lat nowe pokolenia będą mogły zobaczyć ją w takiej krasie. Zniszczenia, jakie wyrządził halny, są ogromne, a widok bardzo przygnębiający.
Na oglądanie skutków halnego w Dolinie Chochołowskiej nie miałam już siły.