Translate

sobota, 23 kwietnia 2016

Pan Samochodzik i król drzew

- Jutro ma być piękna pogoda, dasz się namówić na wycieczkę?
- Oczywiście, a gdzie jedziemy?
- To niespodzianka.
***
- Cześć. Ta pogoda nie zepsuje naszych planów. Jakby co, to weź kurtkę przeciwdeszczową.
- Dobrze. I wygodne buty też wezmę.

I tym sposobem, nie zważając na lekki deszczyk zamiast słońca, jechaliśmy moją ulubioną Żabą w "nieznane". Droga, z początku całkiem dobra, dość szybko zamieniła się w pełną mniejszych i większych dziur, gdzieniegdzie połatanych, a często wypełnionych kałużami. Ale kto by się tym przejmował? Przecież towarzyszyły nam kwitnące tarniny, niczym dwórki w białym korowodzie.


Deszczyk padał, padał... A my zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek "we dworze", witani przez szpaler zielonych grabów.


W grabowej altanie można by było wypić herbatę, ale deszczyk zamienił się w deszcz.


Na szczęście kurtki przeciwdeszczowe spełniały swoje zadanie. Jedynie można było żałować braku kaloszy. 


Żaba dawała sobie wspaniale radę, jadąc po coraz gorszej nawierzchni. Mimo uroku pięknej alei grabowej, nie zdecydowaliśmy się przez nią przejechać z powodu ogromnych kałuż i wybojów. A jeszcze sto lat temu dziedzic z pobliskiego dworu jeździł tędy do kościoła...


Dziur w jezdni było coraz więcej, padającego deszczu też, ale w końcu dojechaliśmy do celu. Przed nami stał Bolko, król drzew, jeden z najstarszych dębów szypułkowych w Polsce.


Jego wiek datuje się między 400 a 800 lat, lecz mieszkańcy Hniszowa zgodnie twierdzą, że drzewo liczy ponad 1000. W obwodzie ma 875 cm i 28 metrów wysokości. Rośnie on w pofolwarcznym parku w miejscowości Hniszów w gminie Ruda-Huta. Dąb Bolko od 1959 r. objęty jest ochroną jako pomnik przyrody.
Według legend pod drzewem tym odpoczywał sam król Bolesław Chrobry wraz ze swymi wojskami podczas wyprawy na Kijów. Jako potwierdzenie podają miejscową legendę, według której w roku 1018 przed przeprawą przez Bug Bolesław Chrobry spędził noc w Hniszowie, odpoczywając pod młodym wówczas dębem. Stąd też imię Bolko ma pochodzić od zdrobnienia imienia króla Chrobrego. [źródło]
Skojarzenie imienia króla Chrobrego z nazwą dębu jest w świetle legendy dość oczywiste... A jednak... wiele wskazuje na to, że imię pomnikowego drzewa ma dziewiętnastowieczny rodowód. Otóż jedna z właścicielek tutejszego dworu - Joana Trzebińska - miała syna, którego nazwała... Bolesław. Dziecku nie dane było dożyć wieku męskiego - zmarł jako młody chłopak mając zaledwie 13 lat (w roku 1883), zaś nazwanie drzewa imieniem zmarłego syna było swego rodzaju unieśmiertelnieniem go. I zapewne także lekiem na duszę zrozpaczonej matki. Pryska zatem legenda średniowieczna, sędziwy Bolko jest  milczącym świadkiem dramatu jakich w XIX wieku odnotowano wiele. Nie zmienia to faktu, że pomnik przyrody z Hniszowa jest uważany za najstarszy i najpotężniejszy dąb Lubelszczyzny. [źródło]


Dąb Bolko w Hniszowie ma 500 lat (...) W sierpniu 2009 roku, jeden z dolnych konarów dębu złamał się i runął na ziemię. Konar ten miał 155 cm obwodu i 12 metrów długość. Jak obliczył opiekujący się drzewem dendrolog, konar liczył 247 lat. Od 30 lat był uszkodzony, od 22 lat był zaatakowany przez pasożytniczy grzyb. Na podstawie wieku konaru można precyzyjnie oszacować wiek drzewa. Zniszczony konar wyrastał na wysokości 6 m. [źródło]

Siedząc w cieplutkim wnętrzu Żaby, zastanawialiśmy się, gdzie urządzić piknik: w samochodzie czy też na łonie przyrody. Wariant "pod dębem" zdecydowanie wygrał - co tam te kilka kropel deszczu...


Patrzyliśmy się na delikatnie zieloną o tej porze roku roślinność i puszysty dywan trawy z żółto kwitnącymi zawilcami. Otaczał nas zapach ziemi skąpanej wiosennym deszczem. Wsłuchiwaliśmy się w szum drzew i głosy ptaków. Popijając wspaniałą herbatę, zajadaliśmy się pysznym sernikiem z wiśniami.
Nastrój sprzyjał rozmowom - o wszystkim i o niczym. O wiośnie, pięknie natury, tutejszych krajobrazach... O Bolku, królu drzew i o Julianie Wieniawskim, właścicielu pobliskiego majątku. Krople deszczu padały z nieba. A może to nie deszcz tylko echo fortepianowych koncertów na cztery ręce, odbywających się w pobliskich dworach?


Sąsiedztwo wiekowego dębu pomagało odczuwać historyczność tego miejsca. I chociaż po pobliskim dworze nie został żaden ślad, to ogród angielski ma się całkiem nieźle. Chcąc bliżej poznać otoczenie Bolka, można wędrować ścieżką przyrodniczo-historyczną z przepięknymi alejami, pomnikami przyrody, stawami, opisaną tu (klik) lub dokładniej tu (klik). 


- Zimno mi już, kończmy piknik i chodźmy do Żaby. I, proszę, włącz szybciutko ogrzewanie. Stóp prawie nie czuję w tych mokrych butach.


- A czy możemy jeszcze chwilę pospacerować? Wiesz... mam worek na śmieci i rękawiczki. Ja będę zbierać, ty będziesz iść obok mnie.
- Dobrze, daj jedną rękawiczkę, pomogę ci.


I tak, nie zważając na chlupocząca wodę w butach i postępujące zmarznięcie, przepędziliśmy się po wszystkich alejach, dróżkach, ścieżynach, zajrzeliśmy w zarośla, krzaki, pod zwalone pnie. Butelki szklane i z tworzywa sztucznego, kawałki folii, kapsle, szybko zapełniły worek i dodatkową dużą reklamówkę. [Te worki długo nie leżały, w powrotnej drodze mijaliśmy pracowników, zbierających podobne "znaleziska".]
Ciekawe, co myśleli okoliczni mieszkańcy, widząc nas, objuczonych workami śmieci? A zresztą... Kto by się tym przejmował.

Mamy tylko jedną Ziemię, a jej przyszłość zależy od każdego, na pozór niewielkiego, ludzkiego działania, zależy od każdego z nas. [Florian Plit, źródło]


Przemoczeni do suchej nitki, z chlupoczącą wodą w butach, w końcu ogrzaliśmy się w suchym wnętrzu Żaby. Szkoda, że gorącej herbaty w termosie już nie było... 


- To gdzie pojedziemy następnym razem?
- Gdziekolwiek. Z tobą to można konie kraść.
- Konie kraść?

- Tak, z tobą można nawet jechać na koniec świata i śmieci zbierać do rana. Tylko następnym razem weźmiemy cztery worki i dwie pary rękawiczek. I dużo więcej gorącej herbaty.

OGŁOSZENIE
Z powodu chęci dotarcia do ciekawych historycznie i przyrodniczo miejsc, cieszenia się bliskością natury, a także sprzątania otoczenia odwiedzanego przez turystów, chętnie przygarnę wehikuł. Nie musi być w zupełności taki jak pojazd Pana Samochodzika. Może mieć dowolną ilość drzwi i może palić tylko 4,2 l/100 km poza miastem. Zrezygnować mogę z amfibii oraz z kilku innych patentów, ale jestem na 200% pewna, że w pakiecie z autkiem potrzebuję OZSNS (Osoby Znającej Się Na Samochodach:))) O czerwonym kolorze nie wspomnę - to się rozumie samo przez się:)

34 komentarze:

  1. Bardzo piękna "kwietniówka", szkoda, że mokra. Zawsze coś ciekawego pokażesz i opowiesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna przygoda w miłym towarzystwie:)
    Sama nie wiem, co mi się w tym poście podoba najbardziej - ukwiecone krzaki, aleja grabowa, Bolko, postawa obywatelska czy też cudowna, ciepła atmosfera pomimo przemoczonych butów... I to, i to, i to... Chyba wszystko naraz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło, że Ci się opowiadanko podoba:) Szkoda, że tak trochę nieskładnie i wielowątkowo, ale... taka jest rzeczywistość:)

      Usuń
  3. Według mnie jest całkiem składnie:)
    Ale wiesz co? Ten sernik wygląda tak smacznie... Okrutnaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę przecinków by się przydało:) Ale wiesz co? Ten sernik jest naprawdę dobry (kupuję go w pobliżu, tak więc - jakby co, to skoczę po kawałek:)

      Usuń
  4. No skocz, skocz! A ja już i tak się w nic nie mieszczę... Specjalnie to robisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale, a wcale:) Czasami jest tak, ze człowiek by zjadł, a nie może. Ja po prostu wykorzystuję czas, kiedy mam ochotę na jedzenie:)

      Usuń
  5. Tez bym wziela kilka workow i rekawiczek pare i pozbierala smieci w takim towarzystwie i w takich okolicznosciach przyrody! i piknik po debem jeszcze na dodatek. Czy ja dobrze widze, ale oprocz sernika sa i ogorki?
    Arte czy Ty sie nie przeziebilas przypadkiem, albo doziebilas latajac po mokrej trawie w przemoczonych maltanskich buciczkach?
    Zycze Ci tego czerwonego samochodzika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były kabanosy, bułeczki, ogórki, a sernik służył jako dodatek do herbaty. Jak piknik, to piknik:)
      Co do zbierania śmieci, to najlepiej by było, gdyby każdy z turystów zabierał je ze sobą. Ale - w razie czego - zrobię zapas rękawiczek i worków. Grunt to dobre towarzystwo:)
      Buciki po lataniu po mokrej trawie były nasączone wodą - może i trochę się przeziębiłam, ale - jest dobrze:)
      Czerwone buciki najlepiej pasują do czerwonego autka - za życzenia bardzo dziękuję:)

      Usuń
  6. ale fajoski (foto)reportaz!!
    na drugi raz wezcie kalosze....i grube skarpety do nich, z ta wiosna to nigdy nic nie wiadomo.
    trzymam kciuki za adopcje jakiegos Czerwonego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, jaki miły komentarz:) Pięknie dziękuję - o kaloszach będę pamiętać:) Dzięki za trzymanie kciuków:)

      Usuń
  7. Elegancki piknik urzekł mnie okrutnie ;)
    Arte, jesteś celebrytką turystyki :)
    nie że sławna, ale że celebrujesz to turystykowanie ;))
    ale w sumie to i sławna też już jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba okreslenie "celebrytka turystyki" - dziękuję:)

      Usuń
  8. Wspaniała wycieczka i te widoki :)) Warte są lekkiego zmoknięcia ;)
    A wczoraj podobne tarniny sfotografowałam :) I na blogu pokażę. U nas mówi się na to "cirznie" ;) Do tego mądrość ludowa głosi, że kiedy kwitną, to jest zimno.
    Samochodziku przygarnięcia szczerze Tobie życzę ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za dobre życzenia. U nas mówią "tarki" i też zimno jest, gdy kwitną:)

      Usuń
  9. Przyjemna wycieczka. Dobrze mieć takiego właściciela Żaby na podorędziu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie uczciliście Dzień Ziemi. I jakie ciasto pyszne - ja zaraz będą próbować biszkopta z marchewką-karotką w galaretce. A Bolko... Aż chciałoby się posłuchać jego opowieści o dawnych czasach. Szkoda, że drzewa nie potrafią mówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, Bolko stoi w tak historycznie ciekawym miejscu, że naprawdę miałby co opowiadać.
      I jak smakował biszkopt z marchewką?

      Usuń
  11. Jest bardzo duża rozbieżność w określaniu wieku Bolka.
    Tarninowy szpaler piękny, ale równie piękne są kwitnące klony, no i piękny jest motyw wyhaftowany na piknikowej serwetce :)
    Deszcz jako przyprawa piknikowych potraw, chyba niewiele osób decyduje się na poznanie tego smaku :)
    W czerwonych bukach wspaniale wędruje się przez świat, mogłyby być jeszcze nieprzemakalne, ale przecież nie można za wiele wymagać od życia, ten czerwony samochodzik to jednak los mógłby Ci w końcu do czerwonych butków dorzucić :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzi o czerwone butki, a nie buki :)

      Usuń
    2. Serwetka nie była haftowana, ale następnym razem spróbuję taką wziąć ze sobą. "Deszcz jako przyprawa" - fajne określenie - bardzo mi się podoba:) Dziękuję za dobre życzenia:)

      Usuń
    3. W Bieszczadach w czerwonych bukach wspaniale wędruje się przez świat - naprawdę:)

      Usuń
    4. :)
      Czerwonymi bukami były porośnięte wąwozy w okolicach Łęcza. Cały czas panował tam półmrok z taką czerwona poświatą. Jeden z wąwozów znajdował się na tyłach zagrody należącej do mojej rodziny, bardzo lubiłam się tam włóczyć :) Jednak jednego razu zbierając grzyby straciłam orientację i zagubiłam się, ta czerwona poświata dodawała grozy sytuacji, jak w końcu trafiłam na znajomą drogę to rwałam do domu, że "w sto koni nie dogoni" ;)

      Usuń
    5. No, tak, rozumiem grozę sytuacji.

      Usuń
  12. Coś za wycieczka, fajnie pomimo tego że nie czerwonym autem. Życzę więcej takich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia. Nie czerwonym może by było bardziej bezpiecznie?:)

      Usuń
  13. Świetna wyprawa jak jest ciekawie to nie ważne ,że w butach chlupie ......a jakie wspomnienia zostają......
    Pozdrawiam cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozdrowienia:) Masz rację - czasami wcale nie przeszkadza chlupocząca woda w butach:)

      Usuń
  14. Piękna wycieczka, gdyby nie ten deszcz, to byłoby idealnie... chociaż... może właśnie tak miało być :)
    Kwitnące tarniny uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak miało być:) Na pewno:) Ja też lubię szeregi kwitnących przy poboczach dróg lub przy torach kolejowych tarnin (w moim regionie dość częsty widok).

      Usuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz i że tracisz swój cenny czas, aby zostawić po sobie ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...