Chmury zakrywają szczyt tylko dla tych, którzy są na dole.
Jerzy Drobnik
Podczas mojego ostatniego pobytu w Tatrach niezbyt dopisała pogoda, ale i tak, niezależnie od warunków atmosferycznych, góry mają dla mnie swój urok. Fotografie, zamieszczone w tym poście, zostały zrobione przeze mnie 2 września 2014 r. w trakcie wejścia zielonym szlakiem Kuźnice - Kasprowy Wierch.
Na dole była mgła, a im wyżej - tym było gorzej z widocznością. Mgła zamieniła się w chmury. Wokół mnie nie było nic widać na odległość ok. 12-15 metrów. Niesamowite zjawisko - wędrowałam w chmurach.
Chmury były wokół mnie... Coraz ciężej było iść pod górę, trudu wędrówki nie osładzał żaden widok okolicznych szczytów. Zupełnie niespodziewanie zobaczyłam zarys wyciągu krzesełkowego. Chmury zaczęły się ode mnie odsuwać, a właściwie zostawać w dole.
Po prawej stronie, w oddali, pokazał się znanym wszystkim, ale jakże odmienny Giewont
Trochę w lewo od Giewontu wyłoniła się Kopa Kondracka i Małołączniak, a za chwilę Goryczkowe Czuby.
Od lewej strony zaczynały się pojawiać: Uhrocie Kasprowe, Kościelec, Żółta Turnia.
Przede mną wyłonił się szczyt Kasprowego Wierchu,
z którego roztoczył się niesamowity widok na Suchą Przełęcz, Beskid, Świnicę.
Dolina Gąsienicowa była spowita morzem chmur.
Gdy pewnym momencie pojawiło się słońce, byłam już prawie na szczycie Kasprowego Wierchu.
Sprzed stacji meteorologicznej roztaczał się ciekawy widok na budynek kolejki linowej.
Trasa kolejki wyglądała tak:
Stojąc przed szybą wagonika, prawie nic nie widziałam. Ale i tak warto było się wdrapać na szczyt - lubię chodzić ponad chmurami.
P.S. Kalipso w komentarzach pod poprzednim postem napisała następująco: "Henryk Ossowski przybija w niebie piątkę Heńkowi od Rysieńki i puszcza oko do adiutanta Hubala:)))" - może akurat tak było.
Naprawdę, Arte, ktoś to zaaranżował, takie zjawiska nie zdarzają się każdego dnia. Prawie zapomniałam oddychać z wrażenia.
OdpowiedzUsuńNie, takie zjawiska nie zdarzają się każdego dnia, ale ja już 3 razy widziałam coś takiego w Tatrach:) Za każdym razem było pięknie:)
UsuńAle chmura! wyglada jak snieg otulajacy szczyt Kasprowego. Ciekawy efekt....juz dawno nie wchodzilam przez Myslenickie Turnie, ostotanio wybyeram sie na Kasprowy przez Hale Gasienicowa, przyznaje, ze uwielbiam siadac w schroniskach, cos tam przegryzac, a trasa przez Gasienicowa ma Murowaniec po drodze...Tylko powrot potem przez Boczan albo przez Jaworzynke strasznie sie dluzy i jest meka dla kolan. Ale co tam!!! Tatry sa piekne! pozdrawiam cieplo
OdpowiedzUsuńTeż lubię wejście przez Murowaniec - zawsze można zjeść szarlotkę na gorąco (szczególnie lubię schroniska wieczorem, gdy w sali jadalnej rozchodzi się zapach pieczonego ciasta "na jutro"). Najczęściej schodzę przez Boczań:) Najgorzej jest już pod sam koniec - te głazy na drodze - tak trudno po nich wędrować, gdy nogi już trochę zmęczone;)
UsuńKocham Tatry!
OdpowiedzUsuńNiesamowite!!! Wpadłam w zachwyt i wyjść nie mogę!!
OdpowiedzUsuńNo tak, może to był właśnie prezent od Heńków, taki upominek za wskrzeszenie:)
Uwielbiam wycieczki po górach, ale kolejek nie znoszę, zawsze boję się, że spadnę.
To też dobrze, że na Kasprowy można i wyjść, i wyjechać kolejką:) Co do prezentu - mogło tak być:)
UsuńOj, te Heńki:) Nie mogę doczekać się końca historii o Henryku:) Na razie oglądam zdjecia chmur:)
UsuńNie wiem, czy tak szybko koniec opowieść nadejdzie, na razie zbieram siły do ... dalszych poszukiwań:)
UsuńAle morze chmur, coś cudownego! Tylko raz zdarzyło mi się chodzić w chmurach, co prawda nie tak pięknych, ale za to dostałam w gratisie tęczę kilkanaście metrów pode mną :)
OdpowiedzUsuńRany:)) Tęczę miałam na Ornaku, ale po takiej burzy z piorunami, że i widok tęczy niewiele pomagał na zestresowanie:)
UsuńParę lat temu słyszałam na kazaniu w kościele (serio), że jest taki przesąd - kto widział w górach tęczę, ten w przyszłości zakończy swój żywot właśnie w górach. Ja widziałam 2 razy i nie wiem co to oznacza :) :) :)
UsuńCo to oznacza??? Że chyba Ci zrobię jaworową deseczkę - odpukasz i będziesz żyła długo i szczęśliwie od czasu do czasu chodząc po górach i obserwując tam piękne tęcze:))))
UsuńSerio? Serio? W kościele, na kazaniu i o przesądach???:))))))
UsuńA to ciekawostka!
UsuńSowiarnia, to nie chodzi o tęczę. To chodzi o takie zjawisko zwane widmem Brockenu. To wtedy gdy człowiek widzi swój cień na chmurach, które są poniżej i głowa może być w takiej tęczowej otoczce. Ten przesąd wymyślił i spopularyzował w 1925 r Jan Alfred Szczepański. Ale ponoć jak się zobaczy to 3 razy, to wręcz przeciwnie, nic ci się złego nie stanie:))
UsuńWidmo Brockenu bierze swój początek Niemczech. W roku 1780 zostało po raz pierwszy opisane przez niemieckiego naukowca Johanna Esaiasa Silberschlaga. Jak pisze Mika, po trzech razach turystę czeka długie i owocne życie pośród gór. Osobiście znam człowieka, który widział to widmo chyba ze 2 razy - do dziś robi piękne zdjęcia w Bieszczadach:)
UsuńAaa, to takie buty... :) Powaga, w kościele, młody ksiądz opowiadał :) Na pewno mówił o tęczy, więc albo mu się pomyliło, albo powiedział tak dla uproszczenia - bo kazanie na pewno o tęczy nie było... ale o czym, to za nic sobie nie przypomnę, bo tylko to zapadło mi w pamięć :))) A tego widma to nie widziałam, ufff :-)
UsuńMoże młody ksiądz też chodził po górach:) I uprościł sobie, a właściwie wiernym. widmo-tęczę. Ponoć to widmo niesamowite wrażenie sprawia na człowieku, może i dobrze, że nie widziałaś:)))
UsuńPrawdę mówiąc to nawet chciałabym zobaczyć - i koniecznie zrobić zdjęcie :)
Usuń(A potem jeszcze dwa razy) :)))
Dobrze, to życzę Ci spotkania 3 razy widma Bockenu - tylko bierz aparat i poruszaj rękoma:) A ogni św. Elma nie chcesz zobaczyć???
UsuńWłaśnie sobie "wygooglałam" co to takiego i chociaż wygląda świetnie, to jednak widmo zbliżającej się burzy z piorunami zdecydowanie nie jest tym, czego chciałabym doświadczyć w górach :)
UsuńJa zapytałam w kontekście podróży żaglowcem:)) Ponoć niesamowite zjawisko:) Samo w sobie nie jest groźne. Poniżej cytat z wikipedii:
Usuń"Marynarze nazwali te wyładowania "ogniami świętego Elma" prawdopodobnie dlatego, że niegroźne zjawiska odczytywali jako wysłuchanie modlitw zanoszonych podczas burz do Boga za wstawiennictwem świętego. Według legendy bowiem święty Elmo miał nie bać się uderzających obok niego piorunów..."
Chyba, że tak :) Tylko z tym żaglowcem będzie na razie problem, bo mnie cały czas w góry ciągnie :)
UsuńI bardzo dobrze:) Morze poczeka:) Choć np. taki gen. Zaruski - łączył obie te pasje, a poza tym to: marynarz, żeglarz, podróżnik, taternik, fotografik, malarz, poeta i prozaik, grotołaz, ratownik, instruktor i popularyzator narciarstwa i turystyki górskiej. legionista, ułan, ... Założył też Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe:))
UsuńCudownie..
OdpowiedzUsuńTajemniczo i groznie.
Dobrze, ze nie zgubilas szlaku.
Staram się nie gubić:)
UsuńI za to wlasnie wedrownicy kochaja gory. Za ich nieprzewidywalnosc pogodowa, dzwiekowa i widoki, ktore za kazdym razem zapieraja dech w piersiach. I ten spokoj...I smak herbaty...Bezcenne :)
OdpowiedzUsuńJa kocham góry za widok ze szczytów i... samotność:)
UsuńNależały Ci się takie widoki :))
OdpowiedzUsuńCzasami tak się zdarza, że coś człowiek dostrzega - w nagrodę:))))
UsuńPowspominałam sobie wędrówki z niegdysiejszych czasów. Piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńWarto wrócić do wspomnień, Tatry tak samo piękne jak przed laty:)
UsuńTakie widoki, że aż dech zapiera! :)
OdpowiedzUsuńOj, taaak, szczególnie jak się w pewnym wieku człowiek chce wdrapać tak wysoko:)
Usuńniesamowite, piękne zdjęcia a przeżycia na pewno jeszcze piękniejsze :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńFantastyczne zdjęcia, Arteńka! A widoki jak nie z tego świata... Potęga gór w całej okazałości.
OdpowiedzUsuńOj, tak - piękna potęga:)
UsuńOczywiście, że piękne. Ja nie jestem górskim piechurem, jakos męczę się szybko, ale widoki są super. Takiego bycia w chmurach i nad nimi doznałam tylko w samolocie i czasem, kiedy mieszkałam na XV pietrze:)))
OdpowiedzUsuńW górach masz dodatkowo możliwość bycia cała w kropelkach wody - to bonus od chmur:)
UsuńMagiczne przeżycie .Biała pustka i powoli z mozołem rodzą sie góry :))
OdpowiedzUsuńChodziłas po wyższych górach ?
Ja swego czasu chodziłam trochę po naszych górach . W Tatrach byłam tylko raz dwadzieścia lat temu i nie czułam się na siłach piąć się wysoko ,ale nisko tez było pięknie . Też lubię być sama ze soba w takich wędrówkach :)))
Białą pustkę to widziałam, gdy łaziłam po górach zimą - to dopiero jest niesamowite - koło Murowańca myślałam kiedyś, że ... zostanę w tej zamieci do wiosny:)))) Z wysokich gór znam tylko Tatry (polskie i słowackie), choć kiedyś byłam na większej wysokości, ale samochodem:) Nisko też jest pięknie, choć po zimowym halnym to już np. Dolina Kościeliska nie wygląda tak uroczo...
UsuńJeju, Ty chyba byłaś w jakiejś bajce, a może w niebie!!! Ale magiczne fotki! Podziwiam Cię z całego serca, zuch dziewczyna, za odwagę i chęć dzielenia się z nami swoimi wrażeniami:) Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńByłam prawie w niebie:))) A na pewno ponad chmurami:) Odwagi dużo nie trzeba, tylko trochę samozaparcia - żeby przez te chmury przejść:) łatwiej się jednak wędruje, gdy okoliczne szczyty są widoczne - wtedy więcej jest motywacji, aby iść, iść, iść:))))
Usuńprzepiękne zdjęcia. jeszcze takich chmur w górach nie widziałam... na pewno niesamowite przeżycie :) zazdroszczę
OdpowiedzUsuńWidziałam jeszcze piękniejsze - podświetlone zachodzącym słońcem - to dopiero "magia":)
UsuńW chmurach jest pięknie. Chodzić, nie chodziłam, ale widziane z okien samolotu też robią ogromne wrażenie.
OdpowiedzUsuńNawet popatrzeć od czasu do czasu na nie z dołu - też warto:)
UsuńCudowne widoki, taki spacer w chmurach. A Heniek z żadnej nie nachał ?
OdpowiedzUsuńHeńka nie widziałam, co nie znaczy, że go tam nie było:))) A spacer wart powtórzenia:)
UsuńJednym slowem bujalas w oblokach)) Artenko! Zdjecia cudne, wyjatkowe, a Ty dzielna jestes. Nie balas sie tak sama, samiutenka po tych gorskich szlakach wedrowac?
OdpowiedzUsuńNie bałam się - często chodzę sama - tak jest ciekawiej:)
Usuń