Zbliża się koniec lata... Niektórzy mają to szczęście, że korzystając z pięknej i słonecznej pogody są albo w najbliższym czasie będą w Bieszczadach:) Wszak te góry najpiękniejsze bywają jesienią:) Od wielu lat i ja chciałabym je zobaczyć o tej porze roku. Byłam zimą, wiosną, latem. Ba, nawet kiedyś wybrałam się w listopadzie, ale nigdy nie widziałam wrześniowych połonin. Patrząc na fotografie urzekających jesiennych gór, zamieszczone na zaprzyjaźnionych blogach, zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem mnie tam nie brakuje... Może powinnam właśnie w tym roku "wyskoczyć" na dwa dni do Wetliny...
Do klasztoru prowadzi ścieżka, przy której stoją rzeźby aniołów oraz stacje drogi krzyżowej.
Już samo położenie ruin jest bardzo malownicze.
O historii klasztoru świadczą tablice informacyjne zawieszone na murach, jak i same mury.
Ruiny można zwiedzać od zewnątrz.
Warto też wejść do środka.
Na ścianach zachowały się fragmenty dawnych malowideł.
Nad otoczeniem klasztoru czuwa figura Matki Boskiej Szkaplerznej.
O zagórskim Karmelu powstało wiele legend i opowieści. Według jednego z podań klasztor podpalił w r. 1822 ówczesny przeor Grzegorz Nieczuja, dawny żołnierz napoleoński. Bolał on nad osłabieniem karności zakonnej. Od płonącej głowni, którą zdesperowany przeor wrzucił do spichlerza, zajął się cały klasztor, a on sam zginął w płomieniach. Legenda głosi, że pośród ruin spotkać można widmo zakonnika w brązowym habicie. Niekiedy widzi się go, jak skuty łańcuchami, klęczy w ruinach kościoła. Kiedy indziej daje się zauważyć na dawnym dziedzińcu, trzymając w ręce zapaloną pochodnię.
Inna legenda opowiada o zjawie, jaką jest duch brata Leona. Podanie głosi, że niegdyś, nad ruinami kościoła pojawiały się duchy pogrzebanych przy klasztorze karmelitów i żołnierzy, jednak z upływem lat rozeszły się one po świecie. Został tyko jeden, samotny duch brata Leona, który budził przerażenie wśród ludzi. Widywano go nieraz, jak w poszukiwaniu towarzystwa zbliżał się do okolicznych domów.
Natomiast w legendzie o kamiennym rycerzu wykorzystano fakt, że w klasztorze mieszkało wielu uciekinierów, konfederatów barskich. Jednym z nich był pewien żołnierz, któremu po śmierci ufundowano w kościele epitafium z wyrzeźbionym rycerzem. W czasie pożaru świątyni w 1822 r. z pękniętej płyty epitafium uniósł się kamienny rycerz. Niekiedy jest on widywany nad klasztorem. Szczególnie podczas bezchmurnych księżycowych nocy, daje się słyszeć chrzęst jego żelaznej zbroi.
[źródło]
Powyższe oraz inne, równie ciekawe, legendy można poznać dokładnie przysłuchując się opowieściom w materiale filmowym. [źródło]
Gdyby ktoś nie lubił ani poszukiwania skarbów, ani straszenia przez pojawiające się wśród ruin zjawy, na koniec zamieszczam jeszcze zdjęcie żuczka odprawiającego swoje modły na jednym z gazów drogi krzyżowej prowadzącej do klasztoru. Przyznam się - żuczek jest specjalnie dla Kalipso:)
Ciekaw opowieść z dreszczykiem . Ogromne dzięki za piękne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńU mnie dzisiaj pogoda barowa ...
Pozdrawiam :)
Żałuję, że nie mogłam tych ruin zwiedzić o zmroku - to by dopiero było wrażenie:))))
UsuńByłam tam przejazdem, właśnie przy okazji wypadu w Bieszczady :) Ruiny zrobiły na mnie ogromne wrażenie, w końcu są całkiem imponujących rozmiarów. Jedyne co mnie wkurzało, to nieudolne graffiti na tych pięknych pozostałościach malowideł :/ Wielka szkoda, że mimo kilku prób nie udało się odrestaurować tego miejsca - za czasów świetności to musiało być coś...
OdpowiedzUsuńPiękne ruiny - wielokrotnie koło nich przejeżdżałam, nie zdając sobie sprawy jaką perełkę omijam:)
UsuńŻal tych ścian pomazanych przez chcących po sobie ... ślad zostawić. Ale w dużej ilości miejsc tak jest, co prawda przystanki czy wiaty na szlaku można odnowić, z takimi murami trochę gorzej...
Ruiny imponujące . Te różne rośliny bardzo malowniczo na nich wyglądaja ,ale jeszcze trochę ,a pochłoną ruiny . Wejście do środka rozważne nie było ,ale za to dało rezultat w postaci wspaniałych zdjęć ,więc nie wiadomo ganić ,czy chwalić ;)
OdpowiedzUsuńŻuczek powinien się nazywać grabik ,bo ma czułki w takim kształcie :))))
Faktycznie - imponujące:) Uporządkowano teren wycinając drzewa, krzewy, może i kiedyś usuną tę roślinność z murów.
UsuńDopiero na koniec doszłam do wejścia, przy którym powieszono ostrzegawczą tablicę - to na moje usprawiedliwienie:)
A żuczek ma czułki jak ostrze kosiarki:)
Jak to możliwe, że taka spuścizna obraca się w perzynę? Za każdym razem i przy różnych okazjach mnie to zdumiewa. Ale ja naiwna jak dziecko jestem.
OdpowiedzUsuńDość burzliwe jest dzieło odnawiania klasztoru. Kilka razy próbowana, ale nigdy nie uzyskano stanu z czasów jego świetności. Chyba od 2000 r. jest własnością gminy i... niektórzy mają pretensje, że coś się tam jednak robi. Uporządkowano teren, zabezpieczono mury, urządzane są w nim inscenizacje drogi krzyżowej koncerty. No cóż - trwała ruina... jakich wiele w Polsce.
UsuńDobre i to...
UsuńCi, którzy mają pretensje, że zabezpieczono ruiny, to pewnie romantycy:) Kiedyś można było fotografować ruiny o zachodzie słońca, a teraz zamykają bramę i...
Usuńz chęcią odwiedziła bym to miejsce :)
OdpowiedzUsuńPolecam:)
UsuńTrzeba się tam wybrać, po ruinach pochodzić, duchy postraszyć.
OdpowiedzUsuńStraszenie duchów to bardzo odpowiedzialne zajęcie:)
UsuńPiękne i rzeczywiście tajemnicze miejsce. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś tchnie życie w te ruiny...
OdpowiedzUsuńŻuczek najpiękniejszy, maleńki karmelita bosy... Dziękuję:)))) Bardzo się wzruszyłąm:))))
Miejsce niesamowite, ja zostawiłabym te ruiny w obecnym stanie.
UsuńFajne określenie żuczka:)
Arteńko, pogodnej, pięknej, słonecznej jesieni bez katarów i jesiennej chandry:)))
UsuńPięknie dziękuję:) Szczególnie bez kataru:) Tylko buty muszę sobie lepsze kupić:)
UsuńPiękne miejsce. Też weszłabym w miejsce zakazane, lubię stare ruiny. Nie znam tych okolic, w Bieszczadach byłam dwa razy, ale bardzo dawno.
OdpowiedzUsuńTakie miejsca zakazane najbardziej kuszą:)
UsuńWhat a lovely place to visit,and your pictures of the Beautiful ruins ,are fantastic!
OdpowiedzUsuńThank you for sharing images from your trip!
Dimi...
Ogromnie mi miło, że podobają się Tobie fotografie ruin - komplement tym cenniejszy, że robisz fantastyczne zdjęcia:)
UsuńArtenko, ja Ci tak zazdraszczam pozytywnie oczywiscie bycia w tak fascynujacych miejscach.
OdpowiedzUsuńRuiny klasztoru z zachowanymi malowidlami, ach, westchne sobie z tesknota :)
Bardzo lubie ruiny bliskiego mi zamku Chojnik. Legenda o Kunegundzie tez fascynujaca :)
Zapraszam Cie serdecznie latem w moje polskie strony :)
Pięknie dziękuję za zaproszenie:) Pochwalę się - zamek Chojnik jest mi znany. W 2009 r., będąc w Cieplicach w sanatorium, organizowałam sobie piesze wędrówki:) Przepiękna okolica:))) Jak znajdę zdjęcia - zamieszczę:) O Kunegundzie - doczytam:)
UsuńOdnowić to zbudować na nowo, tego co zburzono zniszczono nie da rady naprawić, bo wnosimy w stare nowe a nie zawsze nowe niesie w sobie zgodę na stare. Dobrze jest w tym starym zburzonym spalonym dla czegoś z jakieś byś może? ważnej przyczyny, kontynuować obrzędy, które były ważne dla tego miejsca i są ważne dla wielu ludzi i dziś.
OdpowiedzUsuńA zdjęcia urody wielkiej z przyjemnością obejrzałam. Też lubię oglądać stare miejsca zaglądać w ruiny ale przez chwilę. Wiesz ARTeńko :) w Szkocji spotkałyśmy z córką stary pałac a w nim żywy ogień w kuchni, prawdziwe wielkie palenisko służące żywym teraz. Zaimponowało mi to. Czemu ktoś zniszczył taki klasztor? Czego nie można było już tam znieść? Takie sobie pytanie. :))
Taki żywy ogień w kuchni to wspaniały widok:) Kiedyś byłam w Szkocji przez chwilę i widziałam w pewnym domu-muzeum starą kuchnię z ogromną ilością dawnych naczyń, garnków, patelni, itp. Może byłyśmy w tym samym miejscu?:)
UsuńCo do odbudowywania, to według mnie masz rację - urok tego miejsca polega na ożywieniu tych ruin, ale z zachowaniem ich stanu. Pięknie górują nad miasteczkiem, oblewane z trzech stron rzeką. Jak dla mnie - nawet współcześnie założony ogród (piękny, równiuśki, zadbany) trochę "zgrzyta" przy tych ruinach...
Nie żeby od razu pokrzywy po pas, ale malownicze ruiny, to malownicze ruiny:) Dlaczego ktoś kiedyś podpalił ten klasztor - dokładnie nie wiadomo.Może chodziło o władzę, o pieniądze, a może to był przypadek?
Niesamowite miejsce, kiedyś tętniące życiem, a dzisiaj - może to życie też tętni, ale już może mniej widoczne dla naszych oczu, o czym świadczą te legendy z dreszczykiem ;)
OdpowiedzUsuńDobrze, że trochę o nie zadbano, ale wszelka przesada nie jest tu wskazana ;)
Czasami brak pieniędzy przyczynia się do zachowania czegoś, co jest piękniejsze od tego, co powstałoby, gdyby ktoś to chciał odnowić "po swojemu":)
UsuńŻałuję, że nie widziałam tych ruin o zmierzchu:) Może jeszcze kiedyś?:)
Szfystko prze Tobą :)
UsuńPrzy okazji może jakiegoś duszka zobaczysz? ;) Byłaby sensacja, jakbyś opisała to na blogu plus zdjęcia ;))
Ha:) Kiedyś pokażę duszka, którego widziałam w Czorsztynie:) Tylko muszę o tym pamiętać:)
UsuńWlasnie wrocilam z ruin zamkowych Janowca..a Ty tez o ruinach tajemniczych piszesz. Ciekawe miejsce a Bieszczady ciagle na mnie czekaja. Artenko, zadalas mi pytania na temat wenezueli ...odpowiem na nie jutro..wlasnie wrocilam z Lubelszczyzny...pozdrawiam serddecznie
OdpowiedzUsuńJak Janowiec, to pewnie w Kazimierzu też byłaś? Może w herbaciarni u Dziwisza?
UsuńMoże się spotkamy... w Bieszczadach? Z pytaniem na temat Wenezueli - nie spieszy się;) Spokojnie odpocznij:)
Wspaniałe miejsce,niewątpliwie jakieś zbłąkane Duszyczki się tam pałętają.szkoda że niszczeją, jakaś minimalna konserwacja by wystarczyła. Żuczek sympatyczny strażnik ruin:) Chętnie się tam wybiorę.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że nawet samo usunięcie roślinności (bardzo zresztą malowniczej) trochę by tym murom pomogło:)
UsuńAs pessoas entram em nossa vida por acaso, mas não é por acaso que elas permanecem.
OdpowiedzUsuńLindos dias de outono!
Beijos Marie.
Piękne słowa - bardzo dziękuję:)
UsuńŚwietnie i bardzo ciekawie prowadzisz ten blog, lubię tu zaglądać. A Zagórze też skradło mi serce w tym roku:))) Piękne i magiczne miejsce:)
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło:) Dziękuję za komplementy:) A klasztor w Zagórzu faktycznie może skraść serce:) Widziałam Twoje fotografie - przepiękne:)
UsuńArtenko, pokazujesz nam bardzo interesujace miejsca w Polsce. Duzo jest takich ruin o ktorych nikt nie pamieta. Ulegaja zniszczenia, jak palacyki, dworki jak i palace. Szkoda, wielka szkoda.
OdpowiedzUsuńRuiny Kasztoru faktycznie robia wrazenie, moze i dobrze, ze zarzadca jest gmina, bo inaczej z tych ruin pewnie po kilku latach niewiele by pozostalo.
Zdjec o zmierzchu rzycze Ci z calego serca - moze tam jeszcze wrocisz:)
rzycze:))))) oczywiscie, ze zycze - ale byka strzelilam:)
UsuńStaram się dojrzeć coś ciekawego w okolicy, w której przebywam. Nawet tam, gdzie z pozoru nic ciekawego nie ma:) Szkoda, że jest dużo takich miejsc, o których ludzie zapomnieli (a może to i lepiej:)
UsuńPięknie dziękuję za życzenia o zmierzchu:)
UsuńCo za piękne miejsce, jaka szkoda że z tylu cudownych budowli w Polsce pozostały tylko "nieodwracalne" ruiny...
OdpowiedzUsuńMasz rację - ruiny piękne. Chętnie pojechałabym tam jeszcze raz:)
UsuńMyślę, że to miejsce jest dzięki tym ruinom tak malownicze.
Ale niesamowite miejsce! Nie, nie chciałabym, żeby zostało odbudowane i odnowione, takie jakie jest jest właśnie świadkiem historii... I znów wspaniałe zdjęcia:))) Bardzo interesująca historia tych ruin. Przypomniała mi Kalwaria, którą widziałam na Słowacji, tam był taki zrujnowany kościół z malowidłami, nastrój tego miejsca był zupełnie niezwykły ,a jak jeszcze nagle (bez wiatru) zaczęła kłapać okiennica na wieży to raczej szybko się oddalaliśmy...
OdpowiedzUsuńOoo, to dobrze, że Ci się podoba w takim stanie:) Kiedyś tam pojadę jeszcze raz, pójdę wieczorem, przelezę:) przez mury i połażę wśród tych ruin o zachodzie słońca:)
UsuńA czy Ty wiesz, że to kilkanaście km od Kalnicy?:)
Uwielbiam takie klimaty, piękne miejsce :)
OdpowiedzUsuń