Siłownia Twórcza "Ludzie listy piszą"

Pierwsza Siłownia Twórcza za mną. Niestety - nie wygrałam, ale bardzo dziękuję wszystkim za głosowanie na pracę nr 6, którą już niedługo przedstawię na tym blogu. Wielkie brawa dla zwyciężczyni, Nati B, z bloga Poplątana.
Postanowiłam wziąć udział w kolejnym wyzwaniu, tym razem będę pisać listy.

Chusteczniki ze słonecznikami

Lato w pełni. Świeci przepięknie słońce, przyciągając w swoją stronę kwiaty słoneczników. 
Ciekawostka: ziarna słonecznika mają związek z ciągiem Fibonacciego (układają się w spirale: 34 w jedną stronę i 55 w przeciwną, lub 55/89 spiral), tworząc przy okazji tzw. złoty kąt (w przybliżeniu kąt 137,5 stopni).
Ale dość tej matematyki w przyrodzie. Poniżej prezentuję dwa chusteczniki, które ostatnio wykonałam prostą metodą na "żelazko", pierwszy dla B., drugi dla D.



Obie właścicielki chusteczników są zadowolone.



Chusteczniki ozdobione innymi motywami można zobaczyć tu (klik).

Chlebak z motywami marynistycznymi

Dawno temu ozdobiłam pojemnik na chleb, stosując oczywiście moją ulubioną farbę i motywy marynistyczne. Wyszłam z założenia, iż wnętrze nie będzie malowane, a nawet lakierowane, ponieważ ma mieć kontakt z żywnością.



Chlebak stał, stał... i ciągle mu czegoś brakowało. W końcu pobejcowałam wnętrze, zabezpieczając powierzchnię bezbarwnym lakierem. I teraz wygląda zupełnie inaczej.


O innych przedmiotach z mojej kuchni w stylu "Podróż po wanilię i cynamon" można przeczytać tu i tu.

A w Bieszczadach...

... było tak pięknie, jak przed laty. Upał był, ale do zniesienia, za to wieczorami tylko 8-10 stopni (przyjemny chłodek, dobrze, że wzięłam porządny polar). 
Dziesiątki kilometrów w nogach, nowe przedreptane szlaki. Zero deszczu (no, proszę - w górach może nie padać?). Połoniny zabarwione na niesamowite zielono-rudo-brązowe kolory. 










W Bieszczadach było po prostu pięknie. Tylko "Rozsypaniec" nijak się ma do "Bieszczadzkich aniołów". 
P.S Wszystkim, życzącym mi udanego wyjazdu, bardzo dziękuję.

Na połoniny, na zielone

spowite w ranny welon mgły,
na trawy wiatrem roztańczone
idziemy razem ja i ty.
Czy ktoś rozpoznaje piosenkę Wołosatek? Tak, jadę w Bieszczady na tydzień. Tymczasem pokazuję jedno zdjęcie zrobione dwa lata temu. 


Mam nadzieję, że będzie tak pięknie jak przed laty, że nie będzie takiego upału jak ostatnio i że... Cokolwiek by się działo, będzie dobrze. A będzie się działo, co prawda nie "Bieszczadzkie anioły", tylko "Rozsypaniec", ale i tak warto tam być. Zapraszam.