... i bardzo lubi przedwojenne kino:) Urodził się pod koniec czerwca 1915 r. W latach 1926-1935 był uczniem Państwowego Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego w Grudziądzu, które mieściło się przy ulicy Sienkiewicza.
Poszukiwania Henryka dobiegają końca. W dzisiejszym poście będą same konkrety dotyczące szkoły, do której uczęszczał. Pozwalam sobie na dość obszerne cytaty, gdyż według mnie umożliwi to lepsze poznanie Jego młodości.
Powyższe zdjęcie pocztówki (zrobione podczas wizyty w muzeum) przedstawia ulicę Sienkiewicza z gmachem gimnazjum klasycznego (niski budynek w głębi). W Biuletynie Koła Miłośników Dziejów Grudziądza nr 27 z 2012 r. [źródło, pisownia oryginalna] jest następujący zapis:
Ulica Sienkiewicza uzyskała miano „Ulicy lekarzy, adwokatów i nauczycieli", gdzie w pobliżu były ich zakłady pracy. W tej chwili jest to jedna z ulic reprezentacyjnych miasta Grudziądza.
W tym samym źródle opisywana jest ul. Sienkiewicza 24 (teraz jest to ul. Sienkiewicza 27):
Nr 24. Własność Państwowa. Mieściło się tam Państwowe Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące im Jana III Sobieskiego. Budynek ten powstał w 1881 r. i mieściło się tu „Gimnazjum Królewskie”. Pierwszym dyrektorem szkoły był Sygfried Anger. Z jego inicjatywy założono Towarzystwo Starożytności. W 1883 r. egzamin dojrzałości zdał m. in. Walther Nernste, późniejszy laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki. Po 1920 r. nazwano szkołę „Państwowe Gimnazjum Klasyczne” a w 1938 r. „Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego”. Po II wojnie światowej, w 1945 r. utworzono Państwowe Koedukacyjne Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące im. Jana III Sobieskiego. W 1948 r. szkoła ta nosiła nazwę Szkoła Ogólnokształcąca Stopnia Licealnego im. króla Jana III Sobieskiego. Na początku lat 50-tych XX wieku przeniesiono ją na ul. Marcinkowskiego, gdzie pozostaje do dziś jako II Liceum Ogólnokształcące im. Jana III Sobieskiego.
W Biuletynie Koła Miłośników Dziejów Grudziądza nr 11 z 2010 r. [źródło, pisownia oryginalna] zamieszczony jest artykuł pt. "90 lat polskiej szkoły w Grudziądzu II LO im. Jana III Sobieskiego", na podstawie którego można zrozumieć zmiany nazw i miejsca szkoły.
W marcu 1921 roku Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego upaństwowiło szkołę, która tym samym stała się pierwszą w mieście polską szkołą średnią.
Gimnazjum wpisano pod numerem 749 i taki numer widniał na uczniowskich tarczach. Zatwierdzono także szkolny strój. Granatowe ubranie z krawatem a do tego okrągła granatowa czapka z metalowym znaczkiem, na którym wygrawerowano książkę i znicz. Te zmiany były zasługą pierwszego powojennego dyrektora szkoły – Teodora Mianowskiego (1920-1921), wszechstronnego filologa, znawcy języka łacińskiego, francuskiego i niemieckiego. Podpisanie przez II RP traktatu mniejszościowego sprzyjało tworzeniu się niemieckich placówek oświatowych i w ten sposób gimnazjum stawało się typowo polską szkołą. Od 1922 do 1923 roku funkcję dyrektora pełnił Adam Zassawski, nauczyciel języka polskiego. Po nim na tym stanowisku zasiadał Jan Augustyński (1923–1925), również filolog języka polskiego. (...)
Kadrę nauczycielską za dyrektora Augustyńskiego tworzyło 14 wykładowców. Do gimnazjum uczęszczało 400 uczniów w tym 23 było w klasie maturalnej.
W dziennikach lekcyjnych obok zawodu rodziców widnieją informacje wyznaniowe, stąd wiadomo, że aż 365 było katolikami a tylko 3 wyznania ewangelickiego, jedna deklarowała bezwyznaniowość. W 1926 roku zaszła zmiana na stanowisku dyrektora. Został nim Jan Puppel (1926-1936), nauczyciel języka niemieckiego. W tym czasie nastąpiła reorganizacja systemu nauczania i gimnazjum stało się typową szkołą neoklasyczną. Dominowały przedmioty humanistyczne i języki obce. W ciągu tygodnia uczniowie mieli od 33 do 35 godzin lekcyjnych. W tym następujące przedmioty: religia, j. polski, j. łaciński, j. grecki, j. francuski, historia, geografia, matematyka, fizyka, chemia przyroda, roboty ręczne, propedeutyka i filozofia, śpiew, gimnastyka. Za dyrektora J. Puppela w 1932 roku wprowadzono także reformę oświaty tzw. Jędrzejewiczowską. Szkoły powszechne podzielono na 3 stopnie. Gimnazja jako szkoły średnie były 4 letnie i kończyła je tzw. mała matura. Dawała ona możliwość kontynuowania nauki min. w liceach i uzyskania dużej matury oraz wstępu na wyższą uczelnię.
W 1933 roku dyrekcja szkoły wspierana przez rodziców i uczniów wystąpiła do ministerstwa z wnioskiem o nadanie szkole imienia Króla Jana III Sobieskiego.
(...) We wrześniu tego samego roku władze oświatowe wyraziły zgodę i szkoła przyjęła nazwę Gimnazjum Klasyczne Króla Jana III Sobieskiego. Uroczystości chrztu odbyły się na szkolnym boisku. Uczniowie ustawieni w czworobok otaczali ułożony po środku sztandar, ufundowany przez Towarzystwo Rodzicielskie pod kierownictwem płk Żaboklickiego. Sztandar był dziełem sióstr Elżbietanek z ul. Waryńskiego. Na jednej stronie, na czerwonym tle widniał biały orzeł i napis „Państwowe Gimnazjum Klasyczne w Grudziądzu”, zaś po drugiej na niebieskim tle wyhaftowana głowa króla z wieńcem laurowym i napis „im. Króla Jana III Sobieskiego”. Powyżej głowy w lewym rogu wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej.
Podczas uroczystości głos zabrał dyrektor gimnazjum J. Puppel oraz przedstawiciel Towarzystwa Rodzicielskiego. Ceremonii wbijania gwoździ w drzewiec sztandaru towarzyszyli uczniowie klas maturalnych. Po uroczystości szkolnej cała zebrana społeczność udała się do kościoła oo. Jezuitów na mszę świętą. Podczas chrztu szkoły wewnątrz budynku wmurowano tablicę pamiątkową autorstwa Józefa Aumillera. Przedstawiała ona popiersie króla w todze rzymskiej z wieńcem laurowym na głowie. Na korytarzu szkolnym wystawiono także białe, gipsowe popiersie króla.
Polecam jeszcze do przeczytania fragment historii szkoły, zamieszczony na stronie internetowej II Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Jana III Sobieskiego [źródło]. Przypominam jednocześnie, że szkoła ta mieści się obecnie w innym budynku na zupełnie innej ulicy.
Polskie gimnazjum klasyczne przeznaczyło: na język łaciński 46 godzin, na język grecki 30 godzin, na język polski 31 godzin oraz na język francuski 18 godzin nauki. Więcej czasu poświęcono na naukę historii 19 godzin i geografii 14 godzin. Ponadto obowiązywał przedmiot gimnastyka (po 3 godziny tygodniowo) oraz prace ręczne od klasy I do IV (po 2 godziny tygodniowo). Przedmiotami nadobowiązkowymi były język niemiecki, angielski lub hebrajski.<br /> W latach 1922-1923 dyrektorem gimnazjum był Adam Zassowski a od 1923 do 1925 roku Jan Augustyński. Lata te cechuje stabilizacja szkoły. Cieszyła się ona wówczas wysokim poziomem dydaktyczno-wychowawczym. W następnych latach szkołą kierował Juliusz Kydryński, który skompletował zespół nauczycieli o wysokich kwalifikacjach pedagogicznych. Ponadto wprowadził zmiany organizacyjne w szkole oraz poszerzył współpracę szkoły z rodzicami poprzez organizowanie komitetów rodzicielskich.
W roku szkolnym 1926/27 Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wprowadziło nowy program nauczania dla gimnazjum tzw. neoklasycznego. Program ten nieco ograniczył naukę języków starożytnych, geografii i matematyki, natomiast przeznaczył więcej czasu na języki nowożytne i historię oraz wprowadził nowy przedmiot - propedeutykę filozofii (w wymiarze 4 godzin) w siódmej i ósmej klasie gimnazjum.
We wrześniu 1933 r. szkołę przekształcono w Państwowe Gimnazjum Klasyczne oraz nadano mu imię Króla Jana III Sobieskiego i ufundowano sztandar z wizerunkiem patrona. W tym samym roku wprowadzono obowiązek noszenia przez uczniów mundurków szkolnych w kolorze granatowym oraz tarcz. Funkcję dyrektora szkoły w tym okresie pełnił Jan Puppel. W roku 1935 gimnazjum przekształcono w czteroletnie Gimnazjum i dwuletnie Liceum. (...)
Przez okres dwudziestolecia międzywojennego mury szkoły opuściło około 300 absolwentów. W szkole działały ówcześnie różne organizacje młodzieżowe, m.in. I Grudziądzka Drużyna Harcerzy im. Zawiszy Czarnego, Przysposobienie Wojskowe, Gimnazjalny Klub Sportowy "Sparta", Straż Przednia, Koło Ligi Morskiej i Kolonialnej, Koło Ligi Ochrony Przyrody i Koło PCK. Aktywnie organizowano też kółka zainteresowań m.in. fizyczne, historyczne, przyrodnicze, krajoznawcze, szkutnicze, literackie im. Jana Kasprowicza, fotograficzne i muzyczne.
Mimo, iż II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego ma inną siedzibę, odziedziczyło po przedwojennym gimnazjum wysoki poziom nauczania. Ciągłość tradycji kształcenia na tak wysokim poziomie w szkole, której uczniem był Henryk, dobrze ilustruje według mnie poniższy przykład:
52 lata przed maturą Henryka szkołę ukończył Walther Nernst, późniejszy laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki, 59 lat później (...) paryskie władze UNESCO w 1994 roku zaliczyły II LO w elitarny poczet Szkół Stowarzyszonych UNESCO.
Dzięki wysokiemu poziomowi nauczania, II LO jest od samego początku objęte "Rankingiem dla najlepszych szkół średnich" organizowanym przez Perspektywy i Rzeczpospolitą, plasując się na wysokich pozycjach. W 2004 roku nasza szkoła została sklasyfikowana jako najlepsza szkoła w województwie kujawsko-pomorskim w rankingu tygodnika Newsweek. [źródło]
I jeszcze jedno - przygodny przechodzień, spotkany na Starym Mieście, na pytanie o "Sobieskiego" stwierdził: "Ooo, to bardzo dobra szkoła, z wielkimi tradycjami." Myślę, że w ustach tego człowieka oznaczało to ogromny szacunek zarówno dla nauczycieli, jak i uczniów:)
Zapraszam na krótki spacer wokół budynku Państwowego Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego w Grudziądzu, do którego w latach 1926-1935 uczęszczał Henryk. Posłużę się opisem szkoły i jej otoczenia zamieszczonym w książce Anny Wajler pt. "I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego w Grudziądzu (1951-2001)". Przypominam jednocześnie, że kontynuatorem tradycji gimnazjum Henryka jest II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego, mieszczące się obecnie w innym budynku.
Gimnazjum otrzymało parcelę położoną w środku miasta między ulicami Sienkiewicza i Kosynierów Gdyńskich (wówczas Ogrodowej). Budynek usytuowano frontem do ulicy Sienkiewicza. Do elewacji tylnej (ogrodowej) przylegała parcela - część dawnej "ziemi tabaczanej" granicząca z cmentarzem katolickim. Cmentarz, zamknięty dla pochówku w końcu XIX w., zlikwidowano na początku lat 20-tych, a w 1926 r. urządzono tam tzw. ogród dziecięcy (plac zabaw). (...) Na terenie od ul. Ogrodowej wzdłuż ul. Sienkiewicza zbudowano budynek szkolny(2020 m2), za nim usytuowano dziedziniec gospodarczy i ogród dyrektora (3550 m2). Przy ulicy Sienkiewicza wzniesiono salę gimnastyczną. Za nią urządzono plac sportowy (3320 m2), a z tyłu boiska umieszczono murowane ubikacje. (...) W budynku szkoły znajdowało się mieszkanie dla dyrektora i woźnego.
I jeszcze jedno - przygodny przechodzień, spotkany na Starym Mieście, na pytanie o "Sobieskiego" stwierdził: "Ooo, to bardzo dobra szkoła, z wielkimi tradycjami." Myślę, że w ustach tego człowieka oznaczało to ogromny szacunek zarówno dla nauczycieli, jak i uczniów:)
Zapraszam na krótki spacer wokół budynku Państwowego Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego w Grudziądzu, do którego w latach 1926-1935 uczęszczał Henryk. Posłużę się opisem szkoły i jej otoczenia zamieszczonym w książce Anny Wajler pt. "I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego w Grudziądzu (1951-2001)". Przypominam jednocześnie, że kontynuatorem tradycji gimnazjum Henryka jest II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego, mieszczące się obecnie w innym budynku.
Gmach szkoły zaprojektowano w modnym wówczas stylu historyzującym. Budynek w rzucie poziomym miał kształt litery L. W neorenesansowej, spokojnej fasadzie wyróżnia się głęboki pięcioosiowy ryzalit z wejściem w osi środkowej i dużymi oknami auli na pierwszym piętrze. Wewnątrz ryzalitu znajduje się westybul, główna klatka schodowa, a na piętrze aula. W ryzalicie fasady ogrodowej - wyjście do ogrodu i na dziedziniec gospodarczy. Do części środkowej budynku (ryzalitu) przylegają skrzydła długości 19,48 m i głębokości 16,78 m każde.
Płaszczyzny ścian skrzydeł budynku podzielono gzymsem ceglanym, pod którym znajdował się fryz geometryczny. Parter ozdobiono 6 poziomymi pasami terakoty., Nad zamkniętymi odcinkowo oknami umieszczono łuki, zdobione na parterze paskami z terakoty. Między oknami auli znajdowały się szerokie pilastry w formie płaskich kolumn ze zdobionymi tronami, zwieńczone kapitelami. Pilastry obejmowały też ściany boczne ryzalitu. Tuż pod - płaskim w tym miejscu - dachem biegł dookoła budynku gzyms ceglany, a pod nim fryz z motywem rozet. Identyczny gzyms znajdował się pod dachem skrzydeł, z tym, że fryz pod nim był skromniejszy.Cały budynek zbudowano z cegły, a ściany wylicowano czerwoną cegłą klinkierową. Gmach przykryto dachem namiotowym.
(...) Piwnice pod prawym skrzydłem przeznaczono do celów gospodarczych mieszkańców (dyrektora i woźnego).
Od strony ulicy Sienkiewicza teren szkoły ogrodzony był wysokim żelaznym parkanem na podmurówce. Od strony Kosynierów Gdyńskich (Ogrodowej), ogród dyrektora odgradzał od oczu ciekawskich wysoki na 2,5 m masywny mur.
Cytowany powyżej tekst jest tak dokładny, że zawiera nawet nazwy firm, wykonujących poszczególne elementy budynku. Pominęłam opis klatki schodowej, korytarzy, sal lekcyjnych wraz z wyposażeniem, auli, itp., gdyż nie mam oficjalnej zgody na opublikowanie zdjęć wnętrza budynku (a sam tekst bez fotografii gorzej się czyta:). Proszę mi wierzyć, że - mimo upływu lat - robi ono ogromne wrażenie.
Ze wspomnianym już murem, odgradzającym ogród dyrektora od ciekawskich oczu, wiąże się pewne zdarzenie. Otóż, przechodząc tamtędy w przeddzień mojego wyjazdu, byłam świadkiem następującej historii. Pod murem stało troje dzieci w wieku ok. 6-7 lat (dwaj chłopcy i dziewczynka). Na murze (wysokim na 2,5 m) siedziała mała, zapłakana blondyneczka. Wszyscy byli bardzo podekscytowani. Ponieważ zwyczajowo nie przechodzę obojętnie wobec takich zachowań, zapytałam, co się stało. Zaaferowane i mocno przejęte dzieci wytłumaczyły mi chaotycznie, że:
"tamci ich gonili, a oni uciekali i wszyscy weszli na ten mur i zeskoczyli, a ona tam siedzi na górze i płacze, bo boi się zejść, a oni jej mówią, gdzie nogę postawić, nawet jej pokazują, jak to zrobić, a ona siedzi i płacze nadal i ..."
W trakcie opowiadania jeden z chłopców ze zręcznością kozicy wszedł po występach w ceglanym murze i zeskoczył, demonstrując jakie to proste:) Spokojnym głosem zapytałam, czy mogę w czymś pomóc (mimo niskiego wzrostu byłam w końcu wyższa od każdego z nich). Dziewczynka stwierdziła, że nie. Zapytałam, czy nie może zejść tą samą stroną, po której weszła na mur. Dziewczynka stwierdziła, że nie - bo "tamci ich gonią". Patowa sytuacja nadal by trwała, ale na ulicy pojawił się przy nas młodzieniec, na oko 1,8 m wzrostu. Poprosiłam go o pomoc. Zapytałam dziewczynkę, czy pozwoli się zdjąć z tego muru temu panu. Dziewczynka się zgodziła. Młodzieniec wyciągnął ręce i po prostu zestawił ją na chodnik, a następnie oddalił się w kierunku... Ogrodowej 37.


