Szukam pana, który ma na imię Henryk... (cz. 6)

... i bardzo lubi przedwojenne kino:) Urodził się pod koniec czerwca 1915 r. W latach 1926-1935 był uczniem Państwowego Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego w Grudziądzu, które mieściło się przy ulicy Sienkiewicza. 

Poszukiwania Henryka dobiegają końca. W dzisiejszym poście będą same konkrety dotyczące szkoły, do której uczęszczał. Pozwalam sobie na dość obszerne cytaty, gdyż według mnie umożliwi to lepsze poznanie Jego młodości. 


Powyższe zdjęcie pocztówki (zrobione podczas wizyty w muzeum) przedstawia ulicę Sienkiewicza z gmachem gimnazjum klasycznego (niski budynek w głębi). W Biuletynie Koła Miłośników Dziejów Grudziądza nr 27 z 2012 r. [źródło, pisownia oryginalna] jest następujący zapis:
Ulica Sienkiewicza uzyskała miano „Ulicy lekarzy, adwokatów i nauczycieli", gdzie w pobliżu były ich zakłady pracy. W tej chwili jest to jedna z ulic reprezentacyjnych miasta Grudziądza.

W tym samym źródle opisywana jest ul. Sienkiewicza 24 (teraz jest to ul. Sienkiewicza 27):
Nr 24. Własność Państwowa. Mieściło się tam Państwowe Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące im Jana III Sobieskiego. Budynek ten powstał w 1881 r. i mieściło się tu „Gimnazjum Królewskie”. Pierwszym dyrektorem szkoły był Sygfried Anger. Z jego inicjatywy założono Towarzystwo Starożytności. W 1883 r. egzamin dojrzałości zdał m. in. Walther Nernste, późniejszy laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki. Po 1920 r. nazwano szkołę „Państwowe Gimnazjum Klasyczne” a w 1938 r. „Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego”. Po II wojnie światowej, w 1945 r. utworzono Państwowe Koedukacyjne Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące im. Jana III Sobieskiego. W 1948 r. szkoła ta nosiła nazwę Szkoła Ogólnokształcąca Stopnia Licealnego im. króla Jana III Sobieskiego. Na początku lat 50-tych XX wieku przeniesiono ją na ul. Marcinkowskiego, gdzie pozostaje do dziś jako II Liceum Ogólnokształcące im. Jana III Sobieskiego. 

W Biuletynie Koła Miłośników Dziejów Grudziądza nr 11 z 2010 r. [źródło, pisownia oryginalna] zamieszczony jest artykuł pt. "90 lat polskiej szkoły w Grudziądzu II LO im. Jana III Sobieskiego", na podstawie którego można zrozumieć zmiany nazw i miejsca szkoły.
W marcu 1921 roku Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego upaństwowiło szkołę, która tym samym stała się pierwszą w mieście polską szkołą średnią.
Gimnazjum wpisano pod numerem 749 i taki numer widniał na uczniowskich tarczach. Zatwierdzono także szkolny strój. Granatowe ubranie z krawatem a do tego okrągła granatowa czapka z metalowym znaczkiem, na którym wygrawerowano książkę i znicz. Te zmiany były zasługą pierwszego powojennego dyrektora szkoły – Teodora Mianowskiego (1920-1921), wszechstronnego filologa, znawcy języka łacińskiego, francuskiego i niemieckiego. Podpisanie przez II RP traktatu mniejszościowego sprzyjało tworzeniu się niemieckich placówek oświatowych i w ten sposób gimnazjum stawało się typowo polską szkołą. Od 1922 do 1923 roku funkcję dyrektora pełnił Adam Zassawski, nauczyciel języka polskiego. Po nim na tym stanowisku zasiadał Jan Augustyński (1923–1925), również filolog języka polskiego. (...)
Kadrę nauczycielską za dyrektora Augustyńskiego tworzyło 14 wykładowców. Do gimnazjum uczęszczało 400 uczniów w tym 23 było w klasie maturalnej.
W dziennikach lekcyjnych obok zawodu rodziców widnieją informacje wyznaniowe, stąd wiadomo, że aż 365 było katolikami a tylko 3 wyznania ewangelickiego, jedna deklarowała bezwyznaniowość. W 1926 roku zaszła zmiana na stanowisku dyrektora. Został nim Jan Puppel (1926-1936), nauczyciel języka niemieckiego. W tym czasie nastąpiła reorganizacja systemu nauczania i gimnazjum stało się typową szkołą neoklasyczną. Dominowały przedmioty humanistyczne i języki obce. W ciągu tygodnia uczniowie mieli od 33 do 35 godzin lekcyjnych. W tym następujące przedmioty: religia, j. polski, j. łaciński, j. grecki, j. francuski, historia, geografia, matematyka, fizyka, chemia przyroda, roboty ręczne, propedeutyka i filozofia, śpiew, gimnastyka. Za dyrektora J. Puppela w 1932 roku wprowadzono także reformę oświaty tzw. Jędrzejewiczowską. Szkoły powszechne podzielono na 3 stopnie. Gimnazja jako szkoły średnie były 4 letnie i kończyła je tzw. mała matura. Dawała ona możliwość kontynuowania nauki min. w liceach i uzyskania dużej matury oraz wstępu na wyższą uczelnię.
W 1933 roku dyrekcja szkoły wspierana przez rodziców i uczniów wystąpiła do ministerstwa z wnioskiem o nadanie szkole imienia Króla Jana III Sobieskiego.
(...) We wrześniu tego samego roku władze oświatowe wyraziły zgodę i szkoła przyjęła nazwę Gimnazjum Klasyczne Króla Jana III Sobieskiego. Uroczystości chrztu odbyły się na szkolnym boisku. Uczniowie ustawieni w czworobok otaczali ułożony po środku sztandar, ufundowany przez Towarzystwo Rodzicielskie pod kierownictwem płk Żaboklickiego. Sztandar był dziełem sióstr Elżbietanek z ul. Waryńskiego. Na jednej stronie, na czerwonym tle widniał biały orzeł i napis „Państwowe Gimnazjum Klasyczne w Grudziądzu”, zaś po drugiej na niebieskim tle wyhaftowana głowa króla z wieńcem laurowym i napis „im. Króla Jana III Sobieskiego”. Powyżej głowy w lewym rogu wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej.
Podczas uroczystości głos zabrał dyrektor gimnazjum J. Puppel oraz przedstawiciel Towarzystwa Rodzicielskiego. Ceremonii wbijania gwoździ w drzewiec sztandaru towarzyszyli uczniowie klas maturalnych. Po uroczystości szkolnej cała zebrana społeczność udała się do kościoła oo. Jezuitów na mszę świętą. Podczas chrztu szkoły wewnątrz budynku wmurowano tablicę pamiątkową autorstwa Józefa Aumillera. Przedstawiała ona popiersie króla w todze rzymskiej z wieńcem laurowym na głowie. Na korytarzu szkolnym wystawiono także białe, gipsowe popiersie króla. 

Polecam jeszcze do przeczytania fragment historii szkoły, zamieszczony na stronie internetowej II Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Jana III Sobieskiego [źródło]. Przypominam jednocześnie, że szkoła ta mieści się obecnie w innym budynku na zupełnie innej ulicy.
Polskie gimnazjum klasyczne przeznaczyło: na język łaciński 46 godzin, na język grecki 30 godzin, na język polski 31 godzin oraz na język francuski 18 godzin nauki. Więcej czasu poświęcono na naukę historii 19 godzin i geografii 14 godzin. Ponadto obowiązywał przedmiot gimnastyka (po 3 godziny tygodniowo) oraz prace ręczne od klasy I do IV (po 2 godziny tygodniowo). Przedmiotami nadobowiązkowymi były język niemiecki, angielski lub hebrajski.<br /> W latach 1922-1923 dyrektorem gimnazjum był Adam Zassowski a od 1923 do 1925 roku Jan Augustyński. Lata te cechuje stabilizacja szkoły. Cieszyła się ona wówczas wysokim poziomem dydaktyczno-wychowawczym. W następnych latach szkołą kierował Juliusz Kydryński, który skompletował zespół nauczycieli o wysokich kwalifikacjach pedagogicznych. Ponadto wprowadził zmiany organizacyjne w szkole oraz poszerzył współpracę szkoły z rodzicami poprzez organizowanie komitetów rodzicielskich.
W roku szkolnym 1926/27 Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wprowadziło nowy program nauczania dla gimnazjum tzw. neoklasycznego. Program ten nieco ograniczył naukę języków starożytnych, geografii i matematyki, natomiast przeznaczył więcej czasu na języki nowożytne i historię oraz wprowadził nowy przedmiot - propedeutykę filozofii (w wymiarze 4 godzin) w siódmej i ósmej klasie gimnazjum.
We wrześniu 1933 r. szkołę przekształcono w Państwowe Gimnazjum Klasyczne oraz nadano mu imię Króla Jana III Sobieskiego i ufundowano sztandar z wizerunkiem patrona. W tym samym roku wprowadzono obowiązek noszenia przez uczniów mundurków szkolnych w kolorze granatowym oraz tarcz. Funkcję dyrektora szkoły w tym okresie pełnił Jan Puppel. W roku 1935 gimnazjum przekształcono w czteroletnie Gimnazjum i dwuletnie Liceum. (...)
Przez okres dwudziestolecia międzywojennego mury szkoły opuściło około 300 absolwentów. W szkole działały ówcześnie różne organizacje młodzieżowe, m.in. I Grudziądzka Drużyna Harcerzy im. Zawiszy Czarnego, Przysposobienie Wojskowe, Gimnazjalny Klub Sportowy "Sparta", Straż Przednia, Koło Ligi Morskiej i Kolonialnej, Koło Ligi Ochrony Przyrody i Koło PCK. Aktywnie organizowano też kółka zainteresowań m.in. fizyczne, historyczne, przyrodnicze, krajoznawcze, szkutnicze, literackie im. Jana Kasprowicza, fotograficzne i muzyczne. 

Mimo, iż II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego ma inną siedzibę, odziedziczyło po przedwojennym gimnazjum wysoki poziom nauczania. Ciągłość tradycji kształcenia na tak wysokim poziomie w szkole, której uczniem był Henryk, dobrze ilustruje według mnie poniższy przykład:
52 lata przed maturą Henryka szkołę ukończył Walther Nernst, późniejszy laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki, 59 lat później (...) paryskie władze UNESCO w 1994 roku zaliczyły II LO w elitarny poczet Szkół Stowarzyszonych UNESCO.
Dzięki wysokiemu poziomowi nauczania, II LO jest od samego początku objęte "Rankingiem dla najlepszych szkół średnich" organizowanym przez Perspektywy i Rzeczpospolitą, plasując się na wysokich pozycjach. W 2004 roku nasza szkoła została sklasyfikowana jako najlepsza szkoła w województwie kujawsko-pomorskim w rankingu tygodnika Newsweek. [źródło]
I jeszcze jedno - przygodny przechodzień, spotkany na Starym Mieście, na pytanie o "Sobieskiego" stwierdził: "Ooo, to bardzo dobra szkoła, z wielkimi tradycjami." Myślę, że w ustach tego człowieka oznaczało to ogromny szacunek zarówno dla nauczycieli, jak i uczniów:)

Zapraszam na krótki spacer wokół budynku Państwowego Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego w Grudziądzu, do którego w latach 1926-1935 uczęszczał Henryk. Posłużę się opisem szkoły i jej otoczenia zamieszczonym w książce Anny Wajler pt. "I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego w Grudziądzu (1951-2001)". Przypominam jednocześnie, że kontynuatorem tradycji gimnazjum Henryka jest II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego, mieszczące się obecnie w innym budynku.

Gimnazjum otrzymało parcelę położoną w środku miasta między ulicami Sienkiewicza i Kosynierów Gdyńskich (wówczas Ogrodowej). Budynek usytuowano frontem do ulicy Sienkiewicza. Do elewacji tylnej (ogrodowej) przylegała parcela - część dawnej "ziemi tabaczanej" granicząca z cmentarzem katolickim. Cmentarz, zamknięty dla pochówku w końcu XIX w., zlikwidowano na początku lat 20-tych, a w 1926 r. urządzono tam tzw. ogród dziecięcy (plac zabaw). (...) Na terenie od ul. Ogrodowej wzdłuż ul. Sienkiewicza zbudowano budynek szkolny(2020 m2), za nim usytuowano dziedziniec gospodarczy i ogród dyrektora (3550 m2). Przy ulicy Sienkiewicza wzniesiono salę gimnastyczną. Za nią urządzono plac sportowy (3320 m2), a z tyłu boiska umieszczono murowane ubikacje. (...) W budynku szkoły znajdowało się mieszkanie dla dyrektora i woźnego.


 

 



Gmach szkoły zaprojektowano w modnym wówczas stylu historyzującym. Budynek w rzucie poziomym miał kształt litery L. W neorenesansowej, spokojnej fasadzie wyróżnia się głęboki pięcioosiowy ryzalit z wejściem w osi środkowej i dużymi oknami auli na pierwszym piętrze. Wewnątrz ryzalitu znajduje się westybul, główna klatka schodowa, a na piętrze aula. W ryzalicie fasady ogrodowej - wyjście do ogrodu i na dziedziniec gospodarczy. Do części środkowej budynku (ryzalitu) przylegają skrzydła długości 19,48 m i głębokości 16,78 m każde.




Płaszczyzny ścian skrzydeł budynku podzielono gzymsem ceglanym, pod którym znajdował się fryz geometryczny. Parter ozdobiono 6 poziomymi pasami terakoty., Nad zamkniętymi odcinkowo oknami umieszczono łuki, zdobione na parterze paskami z terakoty. Między oknami auli znajdowały się szerokie pilastry w formie płaskich kolumn ze zdobionymi tronami, zwieńczone kapitelami. Pilastry obejmowały też ściany boczne ryzalitu. Tuż pod - płaskim w tym miejscu - dachem biegł dookoła budynku gzyms ceglany, a pod nim fryz z motywem rozet. Identyczny gzyms znajdował się pod dachem skrzydeł, z tym, że fryz pod nim był skromniejszy.Cały budynek zbudowano z cegły, a ściany wylicowano czerwoną cegłą klinkierową. Gmach przykryto dachem namiotowym.
(...) Piwnice pod prawym skrzydłem przeznaczono do celów gospodarczych mieszkańców (dyrektora i woźnego).



Od strony ulicy Sienkiewicza teren szkoły ogrodzony był wysokim żelaznym parkanem na podmurówce. Od strony Kosynierów Gdyńskich (Ogrodowej), ogród dyrektora odgradzał od oczu ciekawskich wysoki na 2,5 m masywny mur.

 


Cytowany powyżej tekst jest tak dokładny, że zawiera nawet nazwy firm, wykonujących poszczególne elementy budynku. Pominęłam opis klatki schodowej, korytarzy, sal lekcyjnych wraz z wyposażeniem, auli, itp., gdyż nie mam oficjalnej zgody na opublikowanie zdjęć wnętrza budynku (a sam tekst bez fotografii gorzej się czyta:). Proszę mi wierzyć, że - mimo upływu lat - robi ono ogromne wrażenie.

Ze wspomnianym już murem, odgradzającym ogród dyrektora od ciekawskich oczu, wiąże się pewne zdarzenie. Otóż, przechodząc tamtędy w przeddzień mojego wyjazdu, byłam świadkiem następującej historii. Pod murem stało troje dzieci w wieku ok. 6-7 lat (dwaj chłopcy i dziewczynka). Na murze (wysokim na 2,5 m) siedziała mała, zapłakana blondyneczka. Wszyscy byli bardzo podekscytowani. Ponieważ zwyczajowo nie przechodzę obojętnie wobec takich zachowań, zapytałam, co się stało. Zaaferowane i mocno przejęte dzieci wytłumaczyły mi chaotycznie, że:
"tamci ich gonili, a oni uciekali i wszyscy weszli na ten mur i zeskoczyli, a ona tam siedzi na górze i płacze, bo boi się zejść, a oni jej mówią, gdzie nogę postawić, nawet jej pokazują, jak to zrobić, a ona siedzi i płacze nadal i ..."
W trakcie opowiadania jeden z chłopców ze zręcznością kozicy wszedł po występach w ceglanym murze i zeskoczył, demonstrując jakie to proste:) Spokojnym głosem zapytałam, czy mogę w czymś pomóc (mimo niskiego wzrostu byłam w końcu wyższa od każdego z nich). Dziewczynka stwierdziła, że nie. Zapytałam, czy nie może zejść tą samą stroną, po której weszła na mur. Dziewczynka stwierdziła, że nie - bo "tamci ich gonią". Patowa sytuacja nadal by trwała, ale na ulicy pojawił się przy nas młodzieniec, na oko 1,8 m wzrostu. Poprosiłam go o pomoc. Zapytałam dziewczynkę, czy pozwoli się zdjąć z tego muru temu panu. Dziewczynka się zgodziła. Młodzieniec wyciągnął ręce i po prostu zestawił ją na chodnik, a następnie oddalił się w kierunku... Ogrodowej 37.

CDN.

Opowieść o moich poszukiwaniach Henryka: cześć Iczęść IIczęść IIIczęść IV, część V.

Szukam pana, który ma na imię Henryk... (cz. 5)

... i bardzo lubi przedwojenne kino:) Urodził się pod koniec czerwca 1915 r. W latach 1933-1935 był uczniem gimnazjum humanistycznego lub klasycznego w Grudziądzu.

Sądzę, że wszyscy Szanowni Czytelnicy, którzy zapoznali się z postem Miki pt. "Listy z przeszłości" i przeczytali moją dotychczasową opowieść o poszukiwaniu Henryka, mogą mieć wrażenie, że pominęłam ważną wiadomość. Wszak Henryk wspominał również o swojej szkole. W jego listach, jak pisze Mika, oprócz tematów poważnych przewijały się też i szkolne, narzekania na nauczycieli, opisy sztubackich dowcipów... W swoich poszukiwaniach nie mogłam pominąć tak istotnego szczegółu jakim był fakt, że Henryk uczęszczał do jednej ze szkół w Grudziądzu.

Pierwszym budynkiem, który pojawił mi się dosłownie przed drzwiami miejskiego autobusu, z którego wysiadłam, było przedwojenne Gimnazjum Matematyczno-Przyrodnicze. Nie było co do tego żadnej wątpliwości, gdyż nad wejściem był jeszcze całkiem czytelny napis:) W trakcie swoich poszukiwań dowiedziałam się, że od roku szkolnego 1930/31 w Państwowym Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego nr 748  od oddziału V istniały klasy matematyczno-przyrodnicze i humanistyczne. Oficjalna nazwa szkoły brzmiała wtedy: Państwowe Gimnazjum Matematyczno-Przyrodnicze i Humanistyczne.



Kolejną szkołą, na którą się natknęłam w pobliżu, było I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego. Był remont i wakacje... Po rozmowie z bardzo sympatyczną i bardzo młodą panią sekretarką moja wiedza na temat tego budynku nie uległa poszerzeniu.

                                 

 

Podobnie było w II Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Jana III Sobieskiego. Tym razem zastałam bardzo sympatyczne panie woźne, które mnie poinformowały, że szkoła przygotowuje się do jubileuszu 90-lecia.



No cóż... Tak na pierwszy rzut oka trudno było ustalić historię szkół, które uległy zniszczeniom wojennym, zmianom nazw i patronów. Czytałam gdzieś, że nawet królowa Jadwiga przez chwilę nie była wystarczająco dobrą patronką dla jednej z grudziądzkich szkół podstawowych. Dodam, że przez te 80 lat miały miejsce różnorodne reformy sytemu oświaty, które dodatkowo utrudniały ustalenie do jakiej szkoły chodził Henryk. Na dokładkę szkoły pozmieniały swoje siedziby. Przeglądając publikację Klubu Absolwentów Szkół Średnich Grudziądza z lat 1920-1956 [jest to źródło prawdopodobne, przepraszam autorów poniższego tekstu, ale nie zanotowałam dokładnie],  znalazłam następujące zdania: 
Dawne Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego mieściło się w budynku przy ul. Sienkiewicza, gdzie znajduje się obecnie Liceum im. Bolesława Chrobrego. Nadszedł już czas, aby powyższe licea powróciły do starych siedzib sprzed 1 września 1939 r. 

Będąc w muzeum, natknęłam się na kilka szkolnych pamiątek, m. in. zobaczyłam piękne, pewnie ręcznie wykonane, tableau. Przyjrzałam się dokładnie abiturientom z 1930 r. Gimnazjum Klasycznego w Grudziądzu, wśród których był jeden Henryk:)



Na stronie fotopolska.eu znalazłam świadectwo dojrzałości Henryka Zielińskiego z 1938 r. Analiza tego dokumentu pozwala na poznanie przedmiotów nauczania i przedwojennej matury w Gimnazjum Państwowym im. Króla Jana III Sobieskiego w Grudziądzu. Przypominam, że w poprzednim poście zamieściłam świadectwo ukończenia przez tego samego Henryka Dywizyjnego Kursu Podchorążych Rezerwy 16 DP przy 65 Starogardzkim Pułku Piechoty w Grudziądzu.


Wędrując ulicami Grudziądza natknęłam się na przedwojenne Państwowe Liceum Pedagogiczne, czyli Państwowe Seminarium Nauczycielskie Męskie im. Stanisława Staszica. Nad napisem jest bardzo interesujący zabytek techniki.
W ryzalicie wejścia głównego znajduje się zegar z 1896 r. firmy Johann Friedrich Weule z niemieckiego miasta Bockenem. Mechanizm zegara napędzany jest dwoma ciężarkami, z których każdy waży kilkadziesiąt kilogramów. Wybija godziny pełne i półgodziny poprzez uderzenia młotka w dzwon umieszczony na dachu budynku. [na podstawie przewodnika turystycznego]




W ramach przygotowań do poszukiwań Henryka zapoznałam się z organizacją przedwojennego szkolnictwa. Do gimnazjum przyjmowano dzieci w wielu 10 lat, nauka trwała 8 lat. Jeżeli szukany przeze mnie Henryk urodził się w 1915 r., to w 1925 r. powinien iść do I klasy gimnazjum, które powinien skończyć, mając lat 18, w 1933 r. (w przewidywanym terminie - tak wynikałoby z rachunków). Nie wiadomo było jednak, które to było gimnazjum. 
Przed wojną w Grudziądzu, oprócz wspomnianego Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczego i Humanistycznego oraz Państwowego Seminarium Nauczycielskiego, były następujące szkoły:  
  • Państwowe Gimnazjum Klasyczne im. Jana III Sobieskiego,
  • Gimnazjum Koedukacyjne im. Goethego, 
  • Koedukacyjna Szkoła Handlowa, 
  • Państwowa Szkoła Budowy Maszyn, 
  • Państwowa Średnia Szkoła Hodowlano-Rolnicza,
  • Państwowe Gimnazjum Żeńskie, którego już samej nazwy mogłam nie brać pod uwagę.
Dodatkowo jeszcze Biblioteka Miejska mieści się w budynku, będącym w latach 1922- 1934 siedzibą Pomorskiej Szkoły Sztuk Pięknych w Grudziądzu.



A' propos biblioteki - jest ona ważnym miejscem w tej opowieści. To dzięki pracującemu tam panu bibliotekarzowi poszukiwania Henryka zbliżają się do końca. Poprzedni post kończy się następująco: 
Na pół godziny przed zamknięciem biblioteki w moich rękach trzymałam dokument, który sprawił, że bohater moich poszukiwań przestał być anonimowym Henrykiem!!!
Po opanowaniu drżenia rąk i emocji, zdałam sobie sprawę, co trzymam w ręku. Dokument, a właściwie siedem książeczek formatu trochę mniejszego od zwykłego uczniowskiego zeszytu, wiele wyjaśniał. Naśladując Henryka [na podstawie postu Miki], mogę tryumfalnie do Niego rzec: Już wiem, do jakiej BUDY Pan uczęszczał. :):):)

CDN.

Opowieść o moich poszukiwaniach Henryka: cześć Iczęść IIczęść III, część IV.

Szukam, pana, który ma na imię Henryk... (cz. 4)

... i bardzo lubi przedwojenne kino:) W latach 1933-1935 przebywał w Grudziądzu, choć nie wiadomo czy jest to jego miejsce urodzenia. Wiadomo jednak, że urodził się pod koniec czerwca 1915 r. Pisał też o szkole podchorążych.

 

W poprzednim poście stwierdziłam, że skoro nie mogę ustalić nazwiska na podstawie ksiąg parafialnych, które znajdują się w Toruniu, to trzeba poszukiwania zacząć tak jakby od końca. Mika podała, że Henryk ... urodził się w 1915. I w 1934 był już w szkole podchorążych. A przecież w Grudziądzu była słynna Szkoła Podchorążych Rezerwy Kawalerii!!! Kto z nas choć raz nie nucił piosenki Hej, hej, ułani, malowane dzieci... Gdy doczytałam, że w 1922 r. w Grudziądzu szkolił się Henryk Dobrzański, który w latach 1927-29 objął stanowisko dowódcy szwadronu w 18 Pułku Ułanów Pomorskich w Grudziądzu, to myśl, iż bohater tej opowieści był ułanem, wyparła wszystkie inne. Kolejna piosenka, wspomnienie harcerskich czasów, kołatała się w moim umyśle.

Hubalowa legendo, ptakiem poleć w kraj.
Sławę wróć poległym, żywym pamięć daj.
Powróć, koni rżeniem, ku czasom odległym,
Nie bądź już milczeniem, Hubalowa legendo!

Przy okazji chcę wyjaśnić, że i ułani, i Hubal wpisują się w moją kresową naturę, stąd taka fascynacja pomysłem, że Henryk skończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. Zaczęłam szukać potwierdzenia mojej hipotezy. Przed wyjazdem, korzystając z internetu, dowiedziałam się, że w 1992 r. Oficyna Wydawnicza Ajaks z Pruszkowa wydała książkę pt. "Zarys historii Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu 1926-1937". Gdzie jak gdzie, ale w Bibliotece Miejskiej w Grudziądzu taka książka powinna być. Nie przewidziałam tylko, że: Z powodu remontu instalacji elektrycznej w gmachu głównym Biblioteki Miejskiej przy ul. Legionów 28 czynna będzie w godz. 15.00 - 17.00 Czytelnia Główna. [źródło]
Te dwie godziny na znalezienie Henryka wydało mi się bardzo krótkim czasem. Ale książka - jak sądziłam - była dostępna. Korzystałam z aneksu nr 2 pt. "Wykaz podchorążych rezerwy kawalerii, absolwentów poszczególnych roczników Dywizjonu Szkolnego Podchorążych Rezerwy Kawalerii Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu" (już sam tytuł nadaje powagi:) W latach 1926-1939 było trzynaście roczników promocji na podchorążych kawalerii, wybrałam trzy - jako najbardziej pasujące do opisywanego przez Henryka okresu:
  • w roczniku VII - 1932/33 na 348 osób znalazłam 9 Henryków;
  • w roczniku VIII - 1933/34 na 226 osób znalazłam 6 Henryków;
  • w roczniku IX - 1934/35 na 238 osób znalazłam 6 Henryków.
Pan bibliotekarz podał mi przy okazji dwie inne pozycje, jedną (wydaną w Londynie) pt. "Centrum Wyszkolenia Kawalerii Zarys dziejów szkół kawalerii polskiej", z której wynotowałam 3 osoby o imieniu Henryk. W kolejnej książce pt. "Piętnastolecie Szkoły Podchorążych Kawalerji w Grudziądzu" z 1936 r. nie było Henryków, zresztą można to sprawdzić tu (klik, pisownia oryginalna)
Jak łatwo obliczyć, po przejrzeniu list z ponad 800 osobami, w moim notesie pojawiło się 24 Henryków o różnych nazwiskach. Może któryś z nich był tym szukanym przeze mnie... Niestety, w dostępnych mi źródłach przy nazwisku nie było daty urodzenia. Trzeba było szukać dalej. Poprosiłam pana bibliotekarza o nieodkładanie książek na półkę i poszukanie na następny dzień czegoś innego. Oczywiście jemu też wytłumaczyłam przyczynę moich poszukiwań, opowiadając mniej więcej to samo, co panu w kancelarii parafialnej.

Następnego dnia (wtorek 12 sierpnia) udałam się na spacer po koszarach. Centrum Wyszkolenia Kawalerii mieściło się w kompleksie koszarowym przy ul. Hallera. Wejść do środka nie można było, ale pozaglądałam przez ogrodzenie, na którym na szczęście nie było tabliczek z z zakazem fotografowania (a do niedawna jeszcze takie wisiały na wszystkich budynkach o znaczeniu strategicznym, np. na pocztach i dworcach kolejowych).



W wychowaniu zgodnie z duchem tradycji kawaleryjskiej bierze się pod uwagę obie funkcje wychowania, są one we względnej równowadze. Celem tego wychowania jest wpojenie wychowankowi wartości cennych z punktu widzenia społeczeństwa (braterstwo, poświęcenie, przyjaźń, itd.) przy jednoczesnym uwzględnieniu rozwoju indywidualności każdej osoby, kształtowaniu w niej poczucia wyjątkowości, odrębności.[źródło]

W Centrum Wyszkolenia Kawalerii działały następujące szkoły podchorążych [źródło]:
  • Szkoły Podchorążych Kawalerii w składzie 2 szwadronów szkolnych,
  • Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w składzie 3 szwadronów szkolnych i 1 szwadronu karabinów maszynowych.
Szkoła Podchorążych Rezerwy Kawalerii mieściła się w koszarach na ul. Chełmińskiej. Tu już można było wejść do wnętrz, gdzie mieszkali przyszli ułani. Jak wyglądały te koszary w 1917 r. można zobaczyć tu (klik)



 

Kawalerzyści zawsze mieli poczucie wyższości nad innymi rodzajami broni i uważali się za elitę wojska. Wynikało to m.in. z wielowiekowego rodowodu jazdy polskiej, a także z pewnych cech, które wyróżniały kawalerię spośród innych rodzajów broni, a mianowicie: niezwykłej barwności w czasie przejazdów i defilad, marszów i zawołań pułkowych, stopni wojskowych (ułani, rotmistrze i wachmistrze), biegów myśliwskich i sportów konnych, piosenek na poszczególne pułki (tzw. żurawiejki), szampańskich balów i zabaw oraz przywiązania do koni. [źródło]

Z koszar na Chełmińskiej poszłam na słynną skarpę nadwiślańską. Tu szkoleni na kursach CWK odbywali zajęcia praktyczne ujeżdżania w trudnym terenie. jednym z zadań jakie kawalerzyści musieli zaliczyć, był zjazd z tej skarpy. Nie wszystkim to się udawało. [cyt. z przewodnika turystycznego]. Popatrzyłam na skarpę i stwierdziłam, że moja fantazja ułańska jest zbyt mała, aby próbować tamtędy zejść, nie mówiąc już o zjeżdżaniu na koniu:)


Kolejnym miejscem związanym z ułanami były Błonia Nadwiślańskie - miejsce promocji oficerskich i widowiskowych defilad. To w tym miejscu władze państwowe i wojskowe przyjmował honory od grudziądzkich kawalerzystów. Na murze schodów prowadzących do Bramy Wodnej odnajdziemy pamiątkową tablicę poświęconą koniom - wiernym towarzyszom kawalerzystów. [cyt. z przewodnika turystycznego]. Wzruszająca jest ta tablica... Przy okazji - dostałam zaproszenie na spotkanie kawalerzystów, które odbędzie się w dniach 22-14 sierpnia 2014 r. Ponoć niesamowita impreza (do Grudziądza przyjeżdżają ułani z tamtych czasów i ich rodziny z całej Polski, nawet z całego świata).



Zahaczyłam o muzeum, w którym przed gablotami spędziłam sporo czasu, usiłując wśród zgromadzonych tam eksponatów dostrzec może jakiś przedmiot lub dokument należący do Henryka. Niestety, główna ekspozycja w pięknie odnowionym Pałacu Opatek, czyli Sala Tradycji Jazdy Polskiej, nie była możliwa do obejrzenia. Po remoncie z powodu braku dotacji wystawy nie urządzono.



       

Spacerując po Starym Mieście fotografowałam pomniki i tablice pamiątkowe poświęcone pamięci 18. Pułku Ułanów Pomorskich i Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Grudziądz potwierdza, że o swoich ułanach pamięta.


Ale przecież w Grudziądzu stacjonowały również inne rodzaje wojska, np. 65 Starogardzki Pułk Piechoty. Znalazłam nawet świadectwo z 1939 r. ukończenia  przez Henryka Zielińskiego Dywizyjnego Kursu Podchorążych Rezerwy 16 DP przy 65 Starogardzkim Pułku Piechoty w Grudziądzu [źródło].


Była jeszcze Lotnicza Szkoła Strzelania i Bombardowania, o której można poczytać na blogu Samoloty polskie. Polecam również galerię starych fotografii (klik).

Po drodze do biblioteki sfotografowałam przy okazji koszary artylerii przy ul. Legionów. Przecież Henryk równie dobrze  mógł być artylerzystą...



Przy okazji - gdyby ktoś z Szanownych Czytelników miał czas i ochotę dowiedzieć się czegoś więcej na temat kawalerii w Grudziądzu - polecam ciekawe artykuły :
  • Centrum Wyszkolenia Kawalerii w lecie 1939 roku (klik);
  • Blaski i cienie codziennego życia rodzin kawalerzystów... (klik);
  • Kawaleryjski Grudziądz (klik);
  • Kawaleryjska akademia (klik).
Zamieszczam też linki do wybranych stron o majorze Henryku Dobrzańskim:
  • nagranie dźwiękowe: Wspomnienia Henryka Ossowskiego pseud. "Dołęga" - adiutanta mjr. Henryka Dobrzańskiego "Hubala" - na temat mjr. "Hubala" i jego oddziału.(klik);
  • artykuł prasowy pt. "Rozkazy tych panów mam w..." (klik);
  • dziennik Hubala, z którego pochodzi poniższa kartka (klik);
  • notka biograficzna Henryka Ossowskiego, piszącego dziennik Hubala (klik).


Przyznam się - poszukiwania podchorążego Henryka znacznie mnie wyczerpały i lekko zniechęciły (wszędzie chodziłam pieszo i do tego taaaki upał). Idąc do biblioteki, stwierdziłam, że jeśli czegoś konkretnego nie znajdę, to następnego dnia rano wracam do domu.
W bibliotece czekał na mnie stos książek, przygotowanych przez pana bibliotekarza. Zaczęłam od przejrzenia jeszcze raz publikacji związanych z kawalerią, żeby się przekonać, czy przypadkiem nie pominęłam jakiejś daty. Przecież to własnie data urodzenia pomogłaby mi ustalić, który z listy 24 Henryków jest tym właśnie Henrykiem. Nie znalazłam nic szczególnego...
Bibliotekę zamykano o godz. 17.00. Postanowiłam choć zajrzeć do pozostałych książek. Nie ukrywam, że nie miałam już większej nadziei, jednak... Na pół godziny przed zamknięciem biblioteki w moich rękach trzymałam dokument, który sprawił, że bohater moich poszukiwań przestał być anonimowym Henrykiem!!!

Przede wszystkim musiałam opanować drżenie rąk i narastające emocje...

Wszystkich Szanownych Czytelników, którzy z wielką niecierpliwością czekają na dalszy ciąg opowieści, narażając się przy tym na utratę paznokci, a nawet zębów, gotujących zupę dyniowa i popijających hektolitry melisy, itp.:))), zapraszam serdecznie na krótki spacer na Stare Miasto. Tam, na koronie muru schodów, prowadzących z ul. Spichrzowej na Błonia Nadwiślańskie, u zbiegu z ul. Ratuszową, w sąsiedztwie kościoła św. Mikołaja, ratusza i zabytkowych spichrzów stoi "Ułan z dziewczyną". Na przepięknym pomniku umieszczono fragment wiersza generała Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego: 
Bo w sercu ułana, gdy je położysz na dłoń, 
na pierwszym miejscu panna, przed nią tylko koń. 

 


CDN.

Opowieść o moich poszukiwaniach Henryka: cześć Iczęść II, część III.