Translate

wtorek, 29 lipca 2014

Ojej, niespodzianka:)

Czasami moi bliscy pytają mnie, jaki prezent sprawiłby mi radość. Najczęściej odpowiadam, że bilet w jedną stronę do ciekawego miejsca na Ziemi (w drugą stronę jakoś sama wrócę). Prawdą jest, że nie lubię dostawać prezentów, ale od reguły są - jak zawsze - wyjątki. Nie dotyczy to rzeczy własnoręcznie zrobionych. A poza tym baaardzo lubię niespodzianki:) Lojalnie uprzedzam, iż nie mam teraz żadnych uroczystości typu: imieniny, urodziny czy też innego rodzaju święta. Prezenty dostałam ot tak - od serca.


Na początek - serweta z różami od c. L. Piękna, bardzo starannie zrobiona, w moim ulubiony kolorze. Idealnie pasująca do... czego tylko zapragnę:)



Druga niespodzianka to prezent od Marii, która robi różne cudeńka, np.: ptaszek, dwa ptaszki, kotek. Wyraziłam kiedyś swój zachwyt i... mam swojego sumakowego ptaszka:)
Nie ukrywam, że drewno sumaka octowca zaintrygowało mnie. Ma piękny intensywnie żółtobrązowy kolor,  z wyraźnymi słojami, które swoim wyglądem przypominają przekroje agatów.
Przy okazji wyszperałam ciekawostkę, że kiedyś Indianie w Ameryce Północnej ze świeżych nasion sumaka robili orzeźwiające lemoniady ("indian lemon") - akurat dobre na tegoroczne upały:) O tym i o jego innych zastosowaniach można po angielsku przeczytać tu (klik) lub tu (klik).
Na stronie "Maja w ogrodzie" znalazłam przepis na syrop z sumaka.




No i na koniec - niespodzianka od Miki. Szkoda, że tego, co jest w słoiku, nie da się opisać. Po prostu morelowe "niebo w gębie":) Od razu przyznam, że dostałam jeszcze jeden prezent, który zawierał pyszności z truskawek. Konfitura była tak dobra, iż nie dotrwała do sfotografowania jej. Gdyby ktoś chciał przepis, to polecam. Trzeba się tylko przebić przez ponad 200 komentarzy, ale taki jest urok Pastelowego kurnika:)


Myślę, że podane przykłady prezentów-niespodzianek świetnie pasują do sentencji Alana Alexandra Milne'a: "Sztuka dawania podarunku polega na tym, aby ofiarować coś, czego nie można kupić w żadnym sklepie". Dziewczyny - sprawiłyście mi ogromną radość i bardzo Wam za to dziękuję:)

P.S. Wynikł problem koloru dżemu - więc opisuję:
Dżem morelowy autorstwa Miki jest koloru pomarańczowo- żółtego, czyli morelowego:) z drobinami aromatycznego cynamonu. Każda łyżeczka tego przetworu zawiera w sobie nutkę wspomnień z egzotycznej Armenii i mistycznych Niebiańskich Gór. Od wieków morela jest symbolem piękna i młodości, dlatego też z każdą porcją zjadanego dżemu skóra staje się bardziej jędrna, gładka i urodziwa.
Specjalistami od moreli było himalajskie plemię Hun, przekonane, że jeśli mężczyzna nie zasadzi swojego drzewka, czeka go marny żywot starego kawalera.[źródło] Hunowie słynęli ze swej długowieczności, więc warto jeść morele:)

44 komentarze:

  1. Wspaniałe prezenty :) Wszystko jest cudowne i unikatowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację: i wspaniałe, i unikatowe:)

      Usuń
  2. Ale Cię uszczęśliwiły :-)

    Ptaszek najlepszy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkim uszczęśliwiły:) Gdybyś zobaczyła moją minę jak zajadam się konfiturą:)

      Usuń
  3. Zostałaś obsypana prezentami :) Fajnie :) Coś dla duszy i ciała :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne prezenty :) zwłaszcza, że niepowtarzalne i od serca :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli na słoiczku z dżemem jest napisane moje imię, to tak jakby dedykacja:) Każdy z tych prezentów powstał specjalnie dla mnie:)

      Usuń
  5. Szczęściara :D . Śliczne prezenty !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś te czerwone nóżki kurczaczka?:) Misterna robota:)

      Usuń
  6. Prezenty świetne,ale ja zakochałam się w tym ptaszku i Ci go zazdroszczę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ten ptaszek jest naprawdę uroczy:)

      Usuń
  7. Arteńka, nie zawstydzaj mnie, przecież to zwykły dżemik morelowy i konfiturka z truskawek... Bardzo się cieszę , że ci smakowały:)))
    Ptaszek Mariji prześliczny!!! Zdolna bestia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby był taki zwykły, to nie smakowałby tak wspaniale:) A widziałaś pozostałe twory Marii?

      Usuń
    2. Nie, a gdzie je można zobaczyć?

      Usuń
    3. Już ciapa znalazłam twoje odnośniki, śliczne są, kotek mnie zwłaszcza zachwycił:))

      Usuń
    4. Czytanie ze zrozumieniem:))))

      Usuń
    5. Kotek jest godny zachwytu:)

      Usuń
  8. Do głowy by mi nie przyszło że te sumakowe kolby mozna jeść ,wyglądają jak dla mnie niejadalnie . Ty Arteńka jesteś niezawodna ,tak sobie myslałam że w związku z ptaszkiem dowiem się czegoś ciekawego o sumaku :))))
    W tm tygodniu ,daleko od domu ,szukając prawidłowej drogi ,natknełam się na uschnięte drzewko . Tak sobie pomyślałam tyle dobra się zmarnuje ,pewnie ktoś to wytnie i przepuści przez maszynę do rozdrabniania . Gdyby to było bliżej domu to można by o to powalczyć . Tylko podobnież trudno dobrze wysuszyć żeby nie popekało .
    Wiedziałam że ci śię spodoba ,ale cieszę się że mi się udało zrobić ci niespodziankę :))))
    Miki konfitura wygląda apetycznie:)) Ale że truskawkowa nie doczekała zdjęcia ,no,no łasuch z ciebie :)))
    Serweta bardzo ładna :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łasuch ze mnie? Nieee, to konfitura taka dobra:) A ptaszek, jak sądzę po komentarzach, nie tylko mi się podoba:) Jeśli chodzi o sumaka, to - UWAGA - są i trujące odmiany, ale one inaczej wyglądają. Co do uschniętego drzewka - bierz. A suszyć można z daleka od źródła ciepła - np. w suchej piwnicy. Kiedyś tak suszyłam jałowiec - po kilku latach, gdy sobie o nim przypomniałam, miałam świetnie wysuszone pędy, gotowe do cięcia.

      Usuń
    2. Pisałam ,że to daleko ode mnie ,nie mam transportu . Drzewko stoi w środku osiedla ,trzeba by dostać zgodę na wycięcie ,trochę za duzo zachodu . A teraz do tego takie upału ,nie czuje się na siłach :(

      Usuń
    3. Faktycznie, bez transportu trudno.

      Usuń
    4. Weź Marija, utnij siekierką, myślisz, że ktoś się zainteresuje? W życiu!

      Usuń
    5. A może by tak wrócić tam przy okazji jakiegoś spaceru, pogadać z panem sprzątającym osiedle, żeby tak bliżej jesieni wyciął to suche drzewko (przecież zagraża życiu i wygląda nieestetycznie)? A przy okazji może pociąć na mniejsze kawałeczki, w sumie pień jest interesujący, gałęzie są chyba za cienkie. Ja się chyba rozglądnę za podobnym:)

      Usuń
  9. Beautiful gifts you resieved!Enjoy them!
    Have a happy week!
    Dimi...

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam Mikowe dżemiki, znam. Na jeden raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale morelowego jeszcze nie próbowałaś:)

      Usuń
  11. Przekonałam się do sumaka ( żeby go mieć w Kaczorówce) wsadziłąm i niestety usechł, trochę się boję jego ekspansywności. Nie wiedziałam, że ma takie ładne drewno, jak i nie wiedziałam, że Marija jest na FB, teraz mogę podglądać jej wytworki.Dobre drzemiki ( ale nie te ze sklepu) to ja też łyżeczką wyjadam ze słoika:)))
    To wyglądaj Arteńko kolejnej przysyłki, już w drodze:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, szykuje się kolejna niespodzianka:) Sumak jest baaardzo ekspansywny, gdy się go ścina:) A drewno ma faktycznie niesamowite:) Jeśli chodzi o dżemy czy też inne konfitury, to chyba w żadnym sklepie takich jak mikowe nie uświadczysz:)

      Usuń
    2. Dżemy sklepowe to ostatecznośc, ale drze-miki od Miki to inna inność:))))

      Usuń
    3. Dzięki drogie koleżanki za wyrazy uznania:)))

      Usuń
    4. Mnemo, w drze-mikach (dżemach od Miki) drzemie poezja:)

      Usuń
    5. Miko, skromność przede wszystkim:)

      Usuń
  12. No i gdzie jest naisane, ze to morela??

    ale ogolnie suweniry sa super. i do jedzenia i do patrzenia i do zawieszenia :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne suweniry, że tak powtórzę za Opakowaną:)
    Jak ja marzę, żeby nauczyć się robić takie serwety... Przejrzałam już Internet, różne kury i kursiki, ale jeszcze nie mam śmiałości. Moja babcia tworzyła różne takie dzieła.
    Ptaszek bajkowy, subtelny śliczny! Maria ma talent.
    Dżemik wygląda smakowicie, kusząco. Dobrze, że nie pokazałaś konfitury z truskawek, bo bym zaśliniła klawiaturę.
    Takie niespodzianki, stworzone własnymi rękami z myślą o kimś są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie serwety to tylko słupki i oczka łańcuszka. No i ogrom czasu i cierpliwości:) Prościzna:))))
      A przedmioty własnoręcznie zrobione potrafią naprawdę zrobić ogromną miłą niespodziankę:)

      Usuń
  14. wspaniale że zostałaś mile zaskoczona. piękności i pyszności bardzo fajne :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę prezentów! Rewelacja:)))

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz i że tracisz swój cenny czas, aby zostawić po sobie ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...