Translate

piątek, 20 marca 2015

Pan Samochodzik i diabelskie wierzby

Do dziuplastej wierzby na grobli
Diabeł miłości się modlił
w bezgwiezdne noce,
a ja, biegnąc rano nad stawy
Koło tej wierzby dudłowej
zamykałam ze strachu oczy.
Maria Ziółkowska [źródło]

W większości naszych podań i legend, odzwierciedlających zabobonne wierzenia, występuje wierzba jako mieszkanie czarta. Różne były czarty i różne miały upodobania siedliskowe. W starych, dudławych, czyli dziuplastych wierzbach, stojących na rozstaju dróg, lubił siedzieć czart Zapaśnik albo Przechera, Frant, diabły nocne. Każdy z nich krzywił dyszle, by wozy zjeżdżały na manowce, usypiał utrudzonych woźniców lub rzucał na nich „niepamięć”, żeby zapominali, dokąd jadą, odrywał koniom podkowy... Pokutnik i Nienocki, diabły dzienne, przemieszkiwały zazwyczaj w wierzbach przy drodze prowadzącej do kościoła i do karczmy. Wiadomo, dokąd ciągnęły biednego człowieczynę. W wierzbach rosnących na podmokłych łąkach, na brzegach rzek i sadzawek gnieździł się diabeł Rokita, stare wysłużone demonisko słowiańskie. Kiedyś – kiedyś, w prawiekach, siedział w kucki na bagnach i wyskakiwał z szuwarów tylko wtedy, jeżeli zabłąkana istota ludzka sama pchła mu się w łapy z duszą i ciałem. Później, stał się szefem czarownic i zmienił mieszkanie. Przeprowadził się z mokradeł do zacisznej dziupli wierzbowej… [źródło]




Wierzono u nas, że w starych wierzbach mieszkają demony wodne, diabeł i jego matka, a nawet babka. W dziuplach wierzb mają być ukryte skarby i zdarza się, że siedzący w nich diabeł przelicza w kółko pieniądze opuszczając dziuplę tylko raz w roku w Palmową, czyli Wierzbową Niedzielę. Wtedy dopiero można taki skarb znaleźć. Było to jednak niebezpieczne: „bodaj was diabeł pozamieniał w łozy / córki tej wierzby” - jak to pisał Juliusz Słowacki w „Balladynie”. [Grabiec, broniący się przed zgrają dokuczających mu dzieci, źródło]



W folklorze słowiańskim pojawia się opowieść jak spróchniałą wierzbą wybierano się do piekieł. W innych przypadkach wierzono, że drzewo to może być pomocne w zdobyciu majątku. W spróchniałych pniach kryły się szatańskie skarby, złoto. Wierzono także, że w samotnych wierzbach miały swoje siedlisko demony, złe duchy i czarownice. Mieszkający tam diabeł mógł zmienić się w puszczyka, a nawet samą śmierć. Takie miejsce polubił także diabeł Rokita, który chętnie zamieszkiwał w wierzbowych zaroślach i stamtąd wydzielał mgłę, unoszącą się nad bagnami. Wierzbowe miotły uznawano za środek lokomocji czarownic podróżujących na sabat. [źródło]




Dawno, dawno temu wierzono, że w starych, dziuplastych, spróchniałych wierzbach stojących na rozstajach dróg, przesiadują diabły, diabliki oraz wszelkie złośliwe duchy drzewne. Czyhały one na przejeżdżające wozy, łamały dyszle, zrywały obręcze z kół, kradły koniom podkowy, usypiały woźniców lub sprowadzały ich na manowce. Stąd być może wzięło się powiedzenie …Śmieje się jak diabeł na suchej wierzbie… A stare wierzby rosnące na podmokłych łąkach, na brzegach rzek i stawów były królestwem diabła polnego Rokity, który siedział w kucki, przyczajony i wyskakiwał wtedy, jeśli zbłąkany człowiek zapuszczał się na jego tereny, po czym taplał nieszczęśnika w bagnie i topił pijaków wracających nocą z libacji. Mówią, że Rokita stworem dziwnym jest i z wyglądu i z natury. Z wyglądu niby człowieka przypomina, bo na nogach dwóch chodzi, zamiast stóp kozie racice ma i rogi na kudłatym łbie. Śmierdzi też niemiłosiernie, przez co do starego capa jest podobny. A ogon, ów diabeł ma długi zakończony pędzlem wyskubanym. Paskudny okropnie jest… Wszystkie stworzenia żywe, nie lubią tego stwora śmierdzącego oprócz jednego, a jest nim wrona. Diabeł w przyjaźni wielkiej z nią żyje. Ona drapie go po plecach, on, zaś szuka dla niej pożywienia i do dzioba kosmatą łapą podaje… I kiedy na starej, rosochatej wierzbie w pobliżu rzeki siedzi samotna wrona… można być pewnym, że w dziupli, lub między gałęziami Rokita mieszka…[źródło]


Kolejny diabeł, którego można było spotkać w wierzeniach miejscowego ludu, to Boruta - zły duch zwany rokitą, rokickim, łozińskim, wierzbickim, gdyż mieszkał w rokitach, łozach i suchych wierzbach. Jego głównym zajęciem było straszenie ludzi nocą po groblach i lasach i płatanie psot przez sprowadzanie ich z dobrej drogi. Boruta mieszkał również w borze i stąd jego inne określenia: czart borowy, leśny, borowiec, borowik.

Bodaj cię Boruta popieścił.
Boruta diabeł: co stąpi to mila; co skoczy to dwie.
Boruta nie śpi z byle kim.
Ciebie to nawet sam Boruta nie zrozumie.
Dlatego Boruta mądry, bo stary!
Boruta figle z nami stroi.
To chyba diabeł Boruta figle płata.
Zosi to i Boruta nie uprosi!
Żeby go Boruta zdusił! [źródło]


W czasie mojego zamieszkiwania w Bieszczadach słyszałem wielce interesującą i niezwykle frapującą opowieść o "Upirzu" /słowo pochodzi od upiora/. (...) Po śmierci gospodarza należało pozbyć się upirza. ... Ucinali siedem giętkich prętów wikliny i obchodzili z nimi chałupę po cztery razy. Przy każdym węgle siekło się tymi prętami niby diabła. Diabeł tego nie wytrzymywał, opuszczał domostwo i pozostawiał domowników w spokoju." Ciekawe, że na Ukrainie słyszałem podobne opowieści. Pani Teresa Myronowa z Chyrowa opowiadała mi: Gdy do pracy szło się obok wierzb to po przyjściu do pracy należało pootwierać w biurze wszystkie okna i drzwi, żeby wywiało złe moce, zamieszkujące wierzby. Jak widać moc wierzby poprzez zamieszkujące ją stwory jest przemożna. To przecież w starych dziuplastych wierzbach przemieszkiwał diabeł Rokita. [źródło]



Przysłowia polskie:
Zakochał się jak diabeł w suchej wierzbie.
Kręci jak diabeł suchą wierzbą..[źródło]


W trakcie moich wędrówek po Polesiu często trafiam na tereny, które porastają w dużej ilości wierzby. Są tu również zarośla i torfowiska - w dawnych miejscowych wierzeniach ludowych to siedliska diabłów. Ludność, zamieszkująca te tereny na przełomie XIX i XX wieku, określała diabła nazwami: czort, bis, did’ko i złoje. Oprócz tego wymieniany był Juda, kusiciel, który tumanił ludzi na różne sposoby. Psocił „Pustyj” - diabeł „szo ne maje pary”. Lud utrzymywał, że diabeł siedzi w łozach (wierzbinie), w trzcinie, w rokicinie. A przede wszystkim ulubionym jego siedliskiem są gęste, niedające się od razu przejrzeć zarośla, jakich pełno na bagnach, mające w sobie coś ukrytego, tajemniczego i niezbadanego.


Z okazji Dnia Wierzby (20 marca) wybrałam się na przejażdżkę "Srebrną Strzałą" (która nie ma nic w spólnego z Mercedesem, no, może z wyjątkiem wieku:) Samochodzik, mimo tego, że jest staruszkiem, spisuje się całkiem nieźle, nawet jeżdżąc polnymi, błotnistymi drogami (trzeba pamiętać, że „Błoto bez czarta nie obejdzie się.”). T., w tym miejscu pragnę podziękować za udostępnianie mi autka, swojego największego skarbu:) Trudno, nie jest czerwony, ale i tak bardzo go lubię:)))



Gdyby ktoś chciał wiedzieć dokładnie, gdzie zostały wykonane fotografie - najprościej poszukać takiego miejsca, gdzie diabeł mówi dobranoc:) Trzeba tylko ostrożnie jechać - więcej jest dziur i łat w asfalcie niż czegokolwiek innego:)


Polecam - Legendy, mity i obyczaje wierzbowe, Etnografia Lubelszczyzny - demonologia ludowa na Lubelszczyźnie.

36 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Muszę też wspomnieć, że kolor samochodu niczego sobie..:)))

      Usuń
    2. Rany, Kalipso, o godz. 3.19 lubisz wierzby?:))) Ja to staram się tak bardziej po południu:))))

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o kolor samochodu, to przekażę T. - ucieszy się:)))) Ładnie się wkomponowywuje w te kolory ziemi i błota, prawda?:)

      Usuń
    4. Oj, tak, też bardziej lubię wierzby po południu. Dużo ich u nas. Czy to znaczy, że diabłów też? Bo miałyby gdzie mieszkać...

      Usuń
    5. Hano, jest takie przysłowie "Często diabeł siada za krzyżem", tak wiec dużo wierzb niekoniecznie musi oznaczać dużo diabłów:))))

      Usuń
    6. Arteńko, wierzby lubię zawsze:)))) O trzeciej nad ranem i o trzeciej po południu. A co tam! Kolor autka pasuje kolorystycznie do ziemi i błota, i do wierzb rosochatych bardzo:)))

      Usuń
    7. I do skarbów ukrytych w rosochatych wierzbach, szczególnie tych ze srebra:)))

      Usuń
  2. Konfundujesz tymi kolorami samochodow a takze modelami i markami...po co Ci czerwony samochodzik jezeli przesiadasz sie z wielka latwoscia w przerozne a na dodatek dajace sobie rade z blotami, duktami, polnymi drogami, bagnami, blotami, nie bojac sie czartow, diablow, rokickich, wierzbickich, lozinskich ...a wierzby , coz wierzby to tylko pretekst by poszalec po nie najlepszych terenach, mam wrazenie ,ze niedlugo wybierzesz sie na rajd typu Dakar.
    Wierzby i pejzaz z nimi tez oczywiscie bardzo lubie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ranyyy, czwarty raz piszę komentarz, bo znika:)))
      Czerwony samochodzik jest mi potrzebny do tego, aby móc jeździć po tego typu drogach, nie martwiąc się, że w tej samej chwili auto jest potrzebne gdzie indziej:)) Ojej, nooo... żeby był:))
      Polesie jest bagniste, szuwarowe i... bagniste - więc poszaleć jest gdzie:)))
      Jeśli chodzi o rajd Dakar, to nieee, ale już raz o mały włos nie pojechałabym na safari na trakach (oczywiście, nie jako kierowca:))) Do tej pory moja ulubiona Sąsiadka ma z tego powodu wyrzuty sumienia:)))

      Usuń
  3. Wierzby mają swój urok. No i te ledendy i podania z dreszczykiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, urok mają... nieziemski:)

      Usuń
  4. W niesamowitym wygladzie wierzby ,w jej grubej pofałdowanej korze , można sie doszukać wszystkiego co straszne i mroczne .Jesli na dodatek podróżuje się z flaszeczką okowity , albo wraca z karczmy ,gdzie "upojnie" spędzało się czas , grząski grunt ugina się pod kołami ,albo nogami, to w takich wierzbach mieszkają wszystkie strachy świata :))) No i jakoś trzeba wytłumaczyć nieszczęście , które nas spotkało :))
    Też lubię wierzby ,wszystkie ,ale najbardziej podobają mi się te rosochate właśnie :))
    Ja mam czarownice odrzutową ,zamiast na mietle z wierzbowych gałązek podróżuje na trąbce :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się rodzą mity, podania, legendy:) Jak się dobrze przyjrzysz, to na jednej fotografii widać butelczynę:)

      Usuń
    2. Butelczyny na razie nie wypatrzyłam ,ale pózniej jeszcze popatrzę ,a z tymi mitami właśnie tak jest :))

      Usuń
    3. Mogłam pomyśleć, żeby tę butelczynę usunąć z kadru:)

      Usuń
  5. Uwielbiam wierzby, zwłaszcza te "płaczące" (mają swój klimacik) :) Płaczącej niestety (jeszcze) nie posiadam, ale taka "zwykła" rośnie sobie zaraz przy domu i... na jej korze pokrytej mchem robi się najlepsze zdjęcia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, to stąd te fotografie, które zawsze wywołują mój zachwyt:)

      Usuń
  6. Od dziecka kocham wierzby, najpierw aleje wierzbową prowadzącą do wsi w której mieszkała moja Babcia. Wierzby tworzyły nad droga magiczny zielony tunel. Potem malownicze wierzby na polach; rosochate, ogławiane na wiosnę, stare powykręcane, popękane, takie jak na Twoich zdjęciach. Teraz dbam juz o swoje wierzby w ogrodzie. Mam ich kilka gatunków.
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mi towarzyszą wierzby od zawsze:) Są takie... polskie:))))

      Usuń
    2. Rosochata wierzba, jak dla mnie, symbol polskiej wsi :))) To wspomnienie z dziecięcych wakacji spędzonych w rodzinnych stronach taty ,w centralnej Polsce :))
      Przepiękne wierzby płaczące rosną we wrocławskim Parku Wschodnim i jest wierzbowa aleja o jakiej wspomina Ewa . Trochę straciła na atrakcyjności ,bo ją w tamtym roku podcieli .

      Usuń
    3. Bardzo lubię drogi obsadzone wierzbami. Jest to osiemnastowieczny zwyczaj:
      https://sadybamazury.wordpress.com/2013/09/29/droga-i-jej-otoczenie-swiadectwa-przemian-historycznych-na-warmii-i-mazurach-adam-ploski-cz-2/

      Usuń
  7. Ja tez je bardzo lubie, ale wielu cudzoziemcow pyta, co to za drzewa. Ze takie niepokojace, a nawet brzydkie..
    Dla mnie prawdziwy symbol Mazowsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe, wierzby brzydkie?:) Też mi się z Mazowszem kojarzą.

      Usuń
  8. A walk in the woods is always intersting!
    Beautiful pictures!Have a happy weekend!
    Dimi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że dzień był taki szary:)

      Usuń
  9. Lubię wierzby. Niedaleko mnie jest droga ze starymi wierzbami, są niesamowite. Twoje zdjęcia są bardzo piękne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięne wierzby! Lubię te rozczochrane drzewa na polnych drogach i na miedzach. Nawet te diabły wierzbowe lubię, co skarby swoje w dziuplach chowaja. Jest taka piękna książeczka dla dzieci "Diabełek" E. M. Letki o takich właśnie ancymonkach wierzbowych.
    Zdjęcia śliczne! Ta aleja wierzbowa taka tajemnicza... Droga jak ze snu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga jak ze snu, ładnie:)) Postaram się tam pojechać późną wiosną i w pełni słońca, zobaczymy, co będzie widać na fotografiach:)))

      Usuń
  11. Great post, I really liked your style. You want us to follow the one to the other? let me know. kisses

    Sibaritismosdeinma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo serdecznie dziękuję za komentarz:)

      Usuń
  12. Wiosną jeszcze piękniej będzie ! Jak się wierzby zazielenią. Też lubię te drzewa. Bardzo są malownicze. A że z diablami w środku ? Eeee tam, nie taki diabeł straszny :) Szczególnie babom :) ... i pierwszy raz spotykam się z nazwanie diabła Judą ! Hmmm, ciekawa konotacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nad Bugiem we wsiach Kodeń, Lebiedziew, Kukuryki i Gnojno opowiadają ludzie o diabliku który mieszka w rzece. Wołają na niego Postyj lub Juda i tym się różni od diabłów lądowych, że ogon ma pokryty łuską, jak u ryby. Ogon ten pomaga mu po Bugu pływać i mieszkać w łozach, trzcinach, rokicinach które rosną w wodzie – czasem też mówią na niego Łoziński, Trzciński, Rokicki. Chowa się więc stwór w roślinności wodnej i z tego bezpiecznego schronienia ludziom płata figle. Tutejsi ludzie ostrzegają, że kiedy Bug ma „puszczać” na wiosnę, to nie wolno nad rzeką przeklinać, bo jak Juda to usłyszy to tak się zacznie śmiać, że lód zacznie pękać za szybko – porobią się zatory i powódź gotowa. Wskakuje wtedy bies na największą krę i psoci: wodę wyleje na podwórko, kry nawrzuca na łąkę, jednemu gospodarzowi zabierze, drugiemu podrzuci.
      Ale mówi się też że ten nadbużański czort jest patronem wszystkich grajków, na najbardziej lubi skrzypków. Jak któryś skrzypek mu się spodoba, to wchodzi mu „za ucho” i podpowiada jak on ma grać. Jak taki muzykant zagra, to dziewczynom nogi same rwą się do tańca. Kto chciałby grać z pomocą Judy musi nad Bug iść o północy, stanąć w miejscu gdzie najwięcej łozin i trzcin i krzyknąć: „Bądź łaskawy Judo, naucz grać biednego. Będę ci naganiał dusze do dnia ostatniego!”
      http://licho-za-piecem.blogspot.com/2014/06/diabe-podlaski.html

      Usuń
    2. Dziękuję :))) Bardzo to ciekawe !

      Usuń
    3. Też lubię takie ciekawostki:)

      Usuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz i że tracisz swój cenny czas, aby zostawić po sobie ślad.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...